Coki (con Tony Effe, Noyz Narcos, Ketama126 & Guè)
Inne utwory od Night Skinny
Inne utwory od Tony Effe
Inne utwory od Noyz Narcos
Inne utwory od Ketama126
Inne utwory od Guè
Opis
Wokalista, autor tekstów: Tony Effe
Wokalista: Kid Yugi
Producent: Chory Luke
Kompozytor, autor tekstów: Alex Vella
Autor tekstów: Francesco Stasi
Kompozytor: Luca Antonio Barker
Tekst i tłumaczenie piosenki
Oryginał
Quello che sto facendo è misurare la purezza.
Diciamo che la coca pura si scioglie più o meno a centottantacinque, centonovanta gradi.
Le sostanze con cui si taglia si sciolgono circa, più o meno a cento.
Un prodotto di qualità si scioglie intorno ai centoquaranta. Centotrenta, buona.
E siamo già a centoquaranta. Sììì. Centocinquanta.
Ho sempre preferito fare il rapper che fare il presidente. Yeah.
La coca è solo un anestetizzante, non fa sentire niente. Yeah.
Ancora in strada come un ambulante, fanculo la volante. Yeah.
Il mondo è vasto, scritto su un dirigibile nel cielo, -ma c'è chi ci ha creduto per davvero. -Se la coca fosse un film avrei preso tre
Oscar. Pezzo da zero cinque con una sola botta.
Tiro sulla bottiglia, senti come scotta. Fuori per i soldi e cocaina cotta. Guardie sotto casa, a me non importa.
Il tiro non si quasia perché ce n'è troppa.
Vendevo pezzi sotto casa di mia nonna, adesso giro in piazza ma pieno di scorta.
In una stanza piena di cenere, smettere di farlo non può succedere.
Mando mezzo pacco a mio fratello in carcere, ho fatto -un milione e lo guardo crescere.
-Ho sempre preferito fare il rapper che fare il presidente. Yeah. La coca è solo un anestetizzante, non fa sentire niente.
Yeah. Ancora in strada come un ambulante, fanculo la volante. Yeah.
Il mondo è vasto, scritto su un dirigibile nel cielo, ma c'è chi ci ha creduto per davvero.
Se 'sta roba fosse musica vincevo il Grammy.
Padre de 'sti ventenni, nomini me e bestemmio. Tre colpi nel revolver, sta polvere è bianca.
Prima ti manca, poi ti sbianca, poi ti sbanca. La prendo sana, viva i coke boys, Montana.
Killa Hill, sale in pill, killa chi infama. White boy ricchi, coca sciolta nei vestiti cinesi.
Schiaccia pietre dure, stendi i garresi.
In un motel a ore lungo la statale, vuoi colare e decollare, il mio compare se la fa pagare.
In quattro dentro un'Audi, soldi contanti e traumi.
Say greeting around me, round me.
Ho sempre preferito fare il rapper che fare il presidente. Yeah.
La coca è solo un anestetizzante, non fa sentire niente. Yeah.
Ancora in strada come un ambulante, fanculo la volante.
Yeah.
Il mondo è vasto, scritto su un dirigibile nel cielo, ma c'è chi ci ha -creduto per davvero.
-Se la merce fosse pussy mi sarei fottuto il mondo. A pensarci un secondo davvero ho fottuto il mondo.
Sto catorre di Pisa sì, l'ho pianto bene a fondo e la Terra gira come un mappamondo.
Ho peccato di scaglia la prima pietra, stendo sull'Empire, su pelle nera smooth come seta.
Una Lambo marmo, lei si fa un gramo, sì, sopra l'alettone.
Bitches vanno a strisce come se metti il gettone. Stacco dal pacco un gramma, un'altra mamma single.
Polverizzando Pingle, spazi per pezzi spingono.
Codici gergoali, chimici in cellulari, marcati nei mercati, poi vermi nei verbali.
Tłumaczenie na język polski
Zajmuję się mierzeniem czystości.
Powiedzmy, że czysta koka rozpuszcza się mniej więcej w temperaturze stu osiemdziesięciu pięciu, stu dziewięćdziesięciu stopni.
Substancje, którymi jest cięty, rozpuszczają się w przybliżeniu, mniej więcej w stu procentach.
Produkt wysokiej jakości topi się około stu czterdziestu. Sto trzydzieści, dobrze.
I mamy już sto czterdzieści. Tak. Sto pięćdziesiąt.
Zawsze wolałem być raperem niż prezydentem. Tak.
Koka to tylko środek odrętwiający, nie wywołuje żadnych uczuć. Tak.
Wciąż na ulicy jak uliczny sprzedawca, pierdolić kierownicę. Tak.
Świat jest ogromny, zapisany na sterowcu na niebie, ale są tacy, którzy naprawdę w to wierzyli. -Gdyby „Koks” był filmem, wziąłbym trzy
Oskar. Kawałek od zera pięć za pomocą tylko jednego trafienia.
Wyciągam butelkę i czuję, jak jest gorąco. Dla pieniędzy i gotowanej kokainy. Strażnicy pod domem, nie obchodzi mnie to.
Strzał jest prawie niemożliwy, bo jest go za dużo.
Sprzedawałem części pod domem babci, teraz chodzę po placu ale pełen zapasów.
W pokoju pełnym popiołu nie można się zatrzymać.
Wysyłam pół paczki mojemu bratu do więzienia, zarobiłem milion i patrzę, jak rośnie.
-Zawsze wolałem być raperem niż prezydentem. Tak. Koka to tylko środek odrętwiający, nie wywołuje żadnych uczuć.
Tak. Wciąż na ulicy jak uliczny sprzedawca, pierdolić kierownicę. Tak.
Świat jest ogromny, zapisany na sterowcu na niebie, ale są tacy, którzy naprawdę w to wierzyli.
Gdyby to była muzyka, zdobyłbym nagrodę Grammy.
Ojcze tych dwudziestolatków, wymieniasz mnie, a ja bluźnię. Trzy strzały z rewolweru, ten proszek jest biały.
Najpierw to przegapisz, potem zbladniesz, a potem zbankrutujesz. Wezmę to zdrowo, niech żyją chłopcy od koksu, Montana.
Killa Hill, weź pigułkę i zabij tych, którzy są niesławni. Bogaty biały chłopak, luzem koks w chińskich ciuchach.
Krusz twarde kamienie, rozciągaj kłąb.
W godzinnym motelu przy autostradzie chcesz uciec i odlecieć, mój kumpel każe ci zapłacić.
Nasza czwórka w Audi, gotówka i uraz.
Mów pozdrowienia wokół mnie, wokół mnie.
Zawsze wolałem być raperem niż prezydentem. Tak.
Koka to tylko środek odrętwiający, nie wywołuje żadnych uczuć. Tak.
Wciąż na ulicy jak uliczny sprzedawca, pierdolić kierownicę.
Tak.
Świat jest ogromny, zapisany na sterowcu na niebie, ale są tacy, którzy naprawdę w niego wierzyli.
-Gdyby towar był cipką, pieprzyłbym świat. Jeśli pomyślisz o tym przez chwilę, naprawdę schrzaniłem świat.
Ta wieża w Pizie tak, opłakiwałam ją głęboko i Ziemia kręci się jak kula.
Zgrzeszyłem rzucając pierwszy kamień, kładłem się na Cesarstwie, na czarnej skórze gładkiej jak jedwab.
Marmurowe Lambo, dostaje gram, tak, przez skrzydło.
Suki chodzą w paski, jakbyś położył żeton. Wyrywam gram z paczki, kolejna samotna matka.
Pulverizing Pingle, miejsca na pchanie kawałków.
Kody slangowe, chemikalia w telefonach komórkowych, oznakowane na rynkach, a potem robaki w ciągu kilku minut.