Inne utwory od Jul
Opis
: Julien Mari
Kompozytor: JUL
Autor tekstu: JUL
Tekst i tłumaczenie piosenki
Oryginał
On n'aime pas les putos, les moutons, les matons.
J'les fume comme le pet du matin, c'que j'entends, je m'en tape. On n'aime pas les putos, les moutons, les matons.
J'les fume comme le pet du matin, c'que j'entends, j'm'en tape.
On qu'à faire des braquages vocales, la mentale, tu connais.
Fais-leur casser la tête, fils.
Fais-leur casser la tête, fils.
J'vais leur casser la tête, fils, y a rien qui m'arrête. L'inspi vient d'la barrette, la moula dans la cigarette.
Vénère au démarrage comme Sterling ou Mahrez.
Moi, c'est le juge, je vends la raf, le stu dans la RS. Roule trop, je vais t'éjecter.
J'fais monter ma caisse, pas de traqueur détecté. Une fausse amitié suspectée.
J'dois bien faire une pause dedans, histoire qu'ils puissent péter. J'vais tout casser, fils, laisse-moi passer.
J'pense à tracer, souvenirs effacés puisqu'on en a assez de se pressasser les choses du passé.
Faire l'avant tout le temps, même si le malheur continue à avancer. J'me fais un perso, génération la déf-pro, j'ai pas sucé pour percer.
Au cas où tu as oublié, là, c'est la zol en personne.
Par les girons et les ara, j'étais bercé. J'suis pas le boss, mais j'les cross.
En boîte, j'pourrais faire danser Rick Ross. D'origine corse, j'mets droit le cross.
J'arrive en crabe, pour eux, c'est atroce. Lunettes comme Matrix, gazeuse matraque.
Il me reste un pont en volant et j'fume la drogue. Elle veut que j'la drague, que j'fasse une drake.
Elle veut la bague, mais moi, je bug. Elle tourne la bac en boucle, sans même sur
Snap et sur Facebook.
J'fais des blancs, j'fais le plein, j'fais le plein, j'passe par Valplan. J'récupère le seum à la sang. Oh la, si ma vie mette écoute, frère.
Oh le seum! Oh le seum! Oh la, si ma vie mette écoute, frère.
On sue, souffrez ensemble. Pas de poussette entre nous, on sait. Qui est qui?
On le sait, on le sait, on le sent. Si y en a un qui fait le fou, direct dans le seum.
Évite de faire le bouille. Bouille! Porte ta raie, porte tes couilles. Couilles!
C'est pas tes affaires et tu fouilles. Fouille! Tu vas avoir des embrouilles. Brouille!
Sous le casque intégral, y a des mauvais garçons.
Sous l'ensemble Quechua, y a un cœur glaçant. Le goût de Cali touche les cocos quand tu mets dans le caleçon.
Il fait le mec plein tout pile tant que t'es contrepassant.
On n'aime pas les putos, les moutons, les matons.
J'les fume comme le pet du matin, c'que j'entends, je m'en tape. On qu'à faire des braquages vocales, la mentale, tu connais.
On n'aime pas les putos, les moutons, les matons.
J'les fume comme le pet du matin, c'que j'entends, je m'en tape.
On qu'à faire des braquages vocales, la mentale, tu connais. On n'aime pas les putos, les moutons, les matons.
J'les fume comme le pet du matin, c'que j'entends, je m'en tape.
On qu'à faire des braquages vocales, la mentale, tu connais, tu connais.
Tłumaczenie na język polski
Nie lubimy putosów, owiec, strażników.
Palę je jak poranne pierdnięcie, nie obchodzi mnie, co słyszę. Nie lubimy putosów, owiec, strażników.
Palę je jak poranne pierdnięcie, nie obchodzi mnie, co słyszę.
Dokonujemy tylko napadów na głos, ten na psychikę, wiesz.
Spraw, żeby połamali sobie głowy, synu.
Spraw, żeby połamali sobie głowy, synu.
Pobiję im głowy, synu, nic mnie nie powstrzyma. Inspiracją jest wsuwka uformowana w papieros.
Czci na starcie jak Sterling czy Mahrez.
Jestem sędzią, sprzedaję raf, stu w RS. Rzuć za dużo, to cię wyrzucę.
Podnoszę skrzynkę, nie wykryto żadnego trackera. Podejrzewana fałszywa przyjaźń.
Muszę od tego odpocząć, żeby mogli pierdnąć. Wszystko zepsuję, synu, pozwól mi przejść.
Myślę o odnalezieniu, wymazaniu wspomnień, bo jesteśmy zmęczeni rozpamiętywaniem spraw z przeszłości.
Cały czas idź do przodu, nawet jeśli nieszczęścia wciąż postępują. Tworzę osobowość, pokolenie def-pro, nie było mi trudno się przebić.
Gdybyś zapomniał, to jest sama zol.
Moje okrążenia i ary wprawiły mnie w osłupienie. Nie jestem szefem, ale ich przekraczam.
W klubie mógłbym zmusić Ricka Rossa do tańca. Pochodzę z Korsyki i noszę krzyż prosto.
Przyjeżdżam jak krab, dla nich to okropność. Okulary jak Matrix, pałka gazowa.
Został mi jeszcze jeden most w locie i palę narkotyki. Chce, żebym z nią flirtował, żebym był smokiem.
Ona chce pierścionek, ale jestem zdezorientowany. Obraca kosz w pętlę, bez nawet
Snap i na Facebooku.
Robię puste miejsca, uzupełniam, uzupełniam, przechodzę przez Valplan. Odzyskuję krew. O mój Boże, jeśli moje życie słucha, bracie.
Och, seum! Och, seum! O mój Boże, jeśli moje życie słucha, bracie.
Pocimy się, cierpimy razem. Wiemy, że nie ma między nami wózka. Kto jest kim?
Wiemy to, wiemy to, czujemy to. Jeśli ktoś zachowuje się jak szaleniec, prosto do seum.
Unikaj odgrywania ról. Gotować! Noś swoją część, noś swoje jaja. Piłki!
To nie twoja sprawa, a ty się rozglądasz. Szukaj! Wpadniesz w kłopoty. Rozchwytać!
Pod pełnym kaskiem kryją się źli chłopcy.
Pod zespołem Quechua kryje się mrożące krew w żyłach serce. Smak Cali uderza w kokosy, gdy włożysz je do bielizny.
To idealny facet, o ile naruszasz zasady.
Nie lubimy putosów, owiec, strażników.
Palę je jak poranne pierdnięcie, nie obchodzi mnie, co słyszę. Dokonujemy tylko napadów na głos, ten na psychikę, wiesz.
Nie lubimy putosów, owiec, strażników.
Palę je jak poranne pierdnięcie, nie obchodzi mnie, co słyszę.
Dokonujemy tylko napadów na głos, ten na psychikę, wiesz. Nie lubimy putosów, owiec, strażników.
Palę je jak poranne pierdnięcie, nie obchodzi mnie, co słyszę.
Po prostu dokonujemy napadów na głosy, napady na psychikę, wiesz, wiesz.