Inne utwory od Skumaj
Inne utwory od Gmeniu
Opis
Wydany: 2026-02-04
Tekst i tłumaczenie piosenki
Oryginał
Każe ci zacz--.
Chodź, pokażę ci, za czym tak tęsknię.
Wyzbierałem kifa, trzeba czekać na koleżkę. Pakuję po schizach do kibla to, co ty w miękkich.
Niechętnie powybijam ich rap, powietrze chcę rześkie. Się budzę z chorą głową. Mamy to, tamto i owo.
Mam naturę w tubie. Luz jest, to nie musy owo-lowo. Depczę butem, gdzie ich poziom.
Stoję w tłumie, palę poros. Kup ich rupek, oksydolot. Się nie unieś, jesteś ciotą.
Tęsknię za czasem, co miałem dla zioma. Ten jest na pięć, to musi smakować.
Bejkę mam z ciebie, a robię z niej koła. Jointy mam wielkie jak jebane koła.
Gęste jak krem, jest niepomidorowa. Przeszył kapiec, nie gramy w pomidora.
W knajpie kitajec serwuje mi gorang. To niepoprawne, ale idzie melodia.
Wchodzę z uśmiechem i mówię, że szacunek.
Noszę ortalion, w chuj mam skórę. Słowa, co znam, są tak rzadko czułe.
Mówi, że kuma. Czy serio rozumie? Topię w tym flotę. Czy skończę na dnie?
Powiedz mi kocie, bo trochę się martw. Skończysz z wyrokiem, czy powiesz, gdzie trap jest?
Przedstawiał kręgi moralne ci chiropraktyk.
Stwierdzam po pierwszej gadce bez kwalifikacji.
Na deser wjeżdża beza i hasz brownie.
Ściągam ciężki plecak. Stolarz popowieszał szafki.
Chodź, pokażę ci, za czym tak tęsknię.
Wyzbierałem kifa, trzeba czekać na koleżkę. Pakuję po schizach do kibla to, co ty w miękkich.
Niechętnie powybijam ich rap, powietrze chcę rześkie. Się budzę z chorą głową. Mamy to, tamto i owo.
Mam naturę w tubie. Luz jest, to nie musy owo-lowo. Depczę butem, gdzie ich poziom.
Stoję w tłumie, palę poros. Kup ich rupek, oksydolot. Się nie unieś, jesteś ciotą.
bólu rezerwuar. Królu, gdzie się bujam? Noir repertuar. K do N i skumaj.
Umiem czytać w myślach. Tak zatonąłem w ich brudach.
Jedyna była czysta, by rozłożyć mi uda. Dzień na dzień, na dzień dla dzielni.
Dzień na dzień, na dzień dla dzielni. Nie ma drugiego takiego jak Harvey.
Przyjebał z Niemca jak Hertha Berlin.
Nie ma miejsca już na parafii.
Chodź, pokażę ci, za czym nie tęsknisz. Znów zmieszał valium z wódą.
Trzeba czekać na karetkę. Niebo płacze deszczem. Jak mam podać mu chusteczkę?
Kocham nieprzytomnie cię. To chyba niebezpieczne.
Znów w obłokach, tu po blokach, tu, gdzie nikt cię już nie kocha.
Chyba że masz coś do nosa. Mówią Karwan mu o losach.
Biały okaz. Stary, to w nas. Zabi to w nas.
Biały okaz. Zabi to w nas.