Inne utwory od Skumaj
Inne utwory od Gmeniu
Opis
Wydany: 2026-02-04
Tekst i tłumaczenie piosenki
Oryginał
Ciągnie się jak bad trip. Wydaje że na stałe.
Kolega wpada z torbą słodko, a wpadł po radę. Mieli jak mordo oklejki mordo, więc nie słuchałem.
Ma problemy z miłością i w rok piątą wybrankę. Ja pewnie bym go winił, ale dobrze wiem jak jest.
Nie wysyłam CV, gadam o nas, zgarniam cash.
Osiedle dalej krzyczy, a się byłem tylko przejść. Mogę leżeć i się byczyć. Wylewałem za to krew.
Już mam za sobą czasy, gdy wzywałem ślepo Boga. Mój każdy stan zapalny to wpływa na mitochondria.
Chcę nie widzieć ich twarzy. To właśnie moja utopia.
Byś był tam, gdzie ja marzył, by wstawać i iść pracować.
Tu, gdzie dzieciaki bez wzorców na bloku siedzą z pseudo gitami, co nie straciliby roków.
Jak gdybym się odważył coś powiedzieć, to bym serio nie miał domu. Szlam po ścianie na komendzie. Wrócę, prześpię i do ziomów.
Łatwo podjąć jest decyzję, jak nie masz tu nic do straty.
Mój ziom zostawia żonę na osiem lat z dzieciakami. I serio jestem w szoku, jak myśli, że nas to bawi.
Sadzie kurw bez honoru. Jak pozostać z zasadami?
Wiem, że muszę odbić, bo uczył mnie ktoś starszy.
Chodziłem jak zombie, nie dało się przetrawić. Dźwięk łamanych kości zagłuszą depresanty. Na ulicy rekordy.
Potem do operacji.
Ciągnie się jak bad trip. Wydaje, że na stałe.
Kolega wpada z torbą słodko, a wpadł po radę. Mieli jak mordo oklejki mordo, więc nie słuchałem.
Ma problemy z miłością i w rok piątą wybrankę. Ja pewnie bym go winił, ale dobrze wiem jak jest.
Nie wysyłam CV. Gadam o nas, zgarniam cash.
Osiedle dalej krzyczy, a się byłem tylko przejść. Mogę leżeć i się byczyć. Wylewałem za to krew.
Dzisiaj żyję, jak marzyłem za dzieciaka, żeby żyć.
Ziomal dzwoni, trza pospawać się okej, to jestem w mig. Chuju, mam co mi wypada. Nie zmieniam dresu na dżins.
Twoich goglu po kiermanach na pewno się skidra szyb. Odłożyłem coś na potem.
Chcę mieć sos na teraz. W ten miesiąc zero godzin w robocie i ciuch z Farfetcha.
Mi ktoś, kto zwiedza sądy powtarza weź rabuj dzieciak.
Jakiś małolat to włączy po chwili ma mnie za zgreda. Uczyli wynosić czekolady z Lewiatana.
Ja nie poznałem troski, a sposoby jak się zachlać. Nie poznaję obcych jak bliscy myślą o faulach.
No z tobą nie chcę nocy, bo nie potrafisz zarabiać.
Najpierw ubijam brawa, a potem szamię tatar w knajpach. Nie ma na wykładach. Palę sort po ubikacjach.
Było za dużo szarpania, żebym teraz dał to zabrać.
Choć mój rejon nie Szampania na buty wylewam szampan. Ciągnie się jak bad trip. Wydaje, że na stałe.
Kolega wpada z torbą słodko, a wpadł po radę. Mieli jak mordo oklejki mordo, więc nie słuchałem.
Ma problemy z miłością i w rok piątą wybrankę.
Ja pewnie bym go winił, ale dobrze wiem jak jest. Nie wysyłam CV. Gadam o nas, zgarniam cash.
Osiedle dalej krzyczy, a się byłem tylko przejść. Mogę leżeć i się byczyć. Wylewałem za to krew.