Inne utwory od Skumaj
Inne utwory od Gmeniu
Inne utwory od Okekel
Opis
Wydany: 2026-02-04
Tekst i tłumaczenie piosenki
Oryginał
Siedzę w tym, mimo że nienawidzi mnie ulica.
Siedzę w tym, mimo że nienawidzi mnie ulica. Na nogach kolekcja numer dwa dwadzieścia dwa. Potrzebuję nowej weny.
Odwiedzamy Mediolan. Chłopcy zarobieni serio. Prawie tak jak stary dziad.
Nowy świat. Odkąd ukończyłem osiemnaście lat. Tiki tak. Od tego momentu zapierdala czas.
Czasami brakuje mi odurzenia i dobrze z tym wiem, że nie chcę tego zmieniać.
Kiedy upadam, to leży materac i kiedy upadam znajdzie się kolega.
Kiedy upadam, to kurwy się cieszą. Ja wchodzę na lokal tak samo jak szef.
Wpadzą w sikierę, jak rzucam im miecho. Ja robię to po to, żeby było fair.
Mój tata i braciak mają wszystko mieć. Wsiadam do fury. Wiadomo to merc. Cały czas to rent pochylony łeb.
Nie wiem, czy lubię się. Jaki to sens? Idę pod park. Znowu łapię sen.
Siedziałem na chacie, wypaliłem beka. Jebane miliony jest warty mój tekst.
Dlatego mi płacicie, jak chcecie mieć mnie. Pro-pro-progres. Robię codziennie.
Wychodzę na balkon, patrzę na świetlik. Dziesiąte piętro. Życie ma być piękne. Wiem, że się uda.
Pierdolę nadzieję.
Uuuu. Niech złe skurwysyny tędy nie przejdzie.
Każdy mój brat za mnie może być pewien. Nie wiem, co we mnie budzi agresję.
Nie radzę podbijać. Pozdrawiam okeker.
Siedzę w tym, mimo że nienawidzi mnie ulica. Na nogach kolekcja numer dwa dwadzieścia dwa. Potrzebuję nowej weny.
Odwiedzamy Mediolan. Chłopcy zarobieni serio. Prawie tak jak stary dziad.
Nowy świat. Odkąd ukończyłem osiemnaście lat. Tiki tak. Od tego momentu zapierdala czas.
Czasami brakuje mi odurzenia i dobrze z tym wiem, że nie chcę tego zmieniać.
Kiedy upadam, to leży materac i kiedy upadam znajdzie się kolega.
Za długo błądziłem sam po tym gównie. Ziomal jest za mną, bo kryje mi plecy.
Braciak to chyba mój największy fan. Robię podwójnie, bo razem też jemy. Zegarek dawno nie robił tik tak.
Płynie wskazówka. Dwie doby rezerwy. Zerkasz nieśmiale.
Wiem, dobrze byś chciał, ale nie możesz se tego zapewnić. Ha! Rzucony w paszczę bestii. Zły pomysł.
Daj kolejny. Nie sildenafil, a perki. Siedzisz tak dwa dni na bank się zemści.
Braciak wie będę. Z dołu, a będę. Z dołu ucieknę. Prawie jak pędzę.
Czuję się wolny. Wsiadam pod perkę. Się zobligował. Wymień gest petem. Hmm.
Jebią mnie twoje akcje na XTB. Hmm. Raczej nie zasnę, jak spadnie mi respekt.
Jak masz dwie twarze dam z prawej i z lewej. Swej nie wymienię za parę cyferek.
Poszedłbym leżeć, nie wyjebał kolegę. Rzadziej wyłaź, trzeba stać na biznesie.
Siedzę w tym, mimo że nienawidzi mnie ulica.
Na nogach kolekcja numer dwa dwadzieścia dwa. Potrzebuję nowej weny. Odwiedzamy Mediolan.
Chłopcy zarobieni serio. Prawie tak jak stary dziad. Nowy świat. Odkąd ukończyłem osiemnaście lat.
Tiki tak. Od tego momentu zapierdala czas.
Czasami brakuje mi odurzenia i dobrze z tym wiem, że nie chcę tego zmieniać.
Kiedy upadam, to leży materac i kiedy upadam znajdzie się kolega.