Inne utwory od Skumaj
Inne utwory od Gmeniu
Opis
Wydany: 2026-02-04
Tekst i tłumaczenie piosenki
Oryginał
Ten schemat to jest niesamowite stary, zobacz. Różne domy, rodziny.
Jedna, ta sama bajka wszędzie dookoła.
Całodobowe sklepy tutaj to jest klątwa. Sety do sety wydałem, choć hajsu torba.
Z uczelni do koleżki tylko po to, by się pocb. Bym się wolał czuć jak kretyn.
Pełno zwierząt wokół volva. Trzysta złotych za wizytę by pogadać do doktorka. Co tam?
Mówi bym szanował życie. Chyba widać to po mordach.
Się przetupierdoliłem i sam dziwię, że wstałem z koja.
Jak już nie mogę mieć zdrowia, to chcę chociaż torby z goja.
Kolega gdzieś dziesięć lat na bombie, wiesz takiej tykającej i czekasz wpierdolnie. Porobiony groszkiem mi mówi, że spokojnie.
Wiem bratku za dobrze mnie poryło po drodze. Wiem co podzielić się nawet z najbliższymi.
Siano jest na blacie, ale nie myślę o Wigilii.
Coś tam żal, że nie dałeś, ale nic się nie przyczynił. Mówi, że do koleżanek, ale założyła mini.
Bez emocji na twarzy, bo był zastrzyk. Bezrobotny, a płacę jej za pacy. Zwykły chłopie i obraca królami.
Trzeba popić co rozgryzłem zębami.
Czuję się za stary, żeby zmądrzeć.
Trochę dużo wiary jak na stąd gdzieś.
Raczej dociskamy. Chcę Bentaygi autostopnie. Stopy dotykają lawy. Popiół
Nike Zosi nie Pompeji. Całodobowe sklepy tutaj to jest klątwa.
Sety do sety wydałem, choć hajsu torba. Z uczelni do koleżki tylko po to, by się pocb.
Bym się wolał czuć jak kretyn. Pełno zwierząt wokół volva.
Trzysta złotych za wizytę by pogadać do doktorka. Co tam? Mówi bym szanował życie. Chyba widać to po mordach.
Się przetupierdoliłem i sam dziwię, że wstałem z koja.
Jak już nie mogę mieć zdrowia, to chcę chociaż torby z goja. Co on pieprzy? Trzydzieści pięć dni na sucho.
Sto zeta za dwa kęsy na przystawkę coś tam trufle.
Flora lubi Al Gambreri, krewetki ćpasz, musisz rzuć ją. Lubi życie na kredyt, bo na ciebie śmiga skurwo.
Za dobry chyba na to. OxyContin, nie panadol. Od nich propsy możesz se wziąć.
Byłem dobry i to był błąd. Chcę zdejmować kajdan, zanim usiądę nagrywać.
Patrzył krzywo sprzedawca, a dziś wie jak się nazywam.
Powiedz, jak mam nie wstawać z rana w złości? Pocięte mordy przez szklanki. My musimy być groźni.
Nim się długo oswaja mi sto osiemdziesiąt stopni. Ziomal zerka zza firanki.
Synu matki znów nie pości. Serio nie ma kopii. Robię to, co on mówi, że robi. Żalę, a nie chwalę.
Brałem narkotyk. Dodrukuję papier tak jak May robi.
Im dokuczałbym nawet gdybym nic nie robił.