Inne utwory od Skumaj
Inne utwory od Gmeniu
Opis
Wydany: 2026-02-04
Tekst i tłumaczenie piosenki
Oryginał
Mało lat zbierałem drobne na start. Zrobiłem siopę, a ledwo, żem wstał.
Poskromię głowę lub skończę wał. Trampki za piątkę, nie mówię o łap.
Co mnie obchodzi, że nie można prać ich. Zrobię w nich oliw, wiesz dobrze kto ma grip.
Nie lubię forsy, więc chodź ją wydajmy. Nie lubię branży, mam w chuju ich karty.
Papier ze starym opłacę zabawki. Jebie bazary, ja nie Pakistańczyk.
Ciężko odstawić, choć już nie ma handry. Bym został bez kasy, to dalej bym tańczył.
Braku atrakcji, to grzałem jak Marsik. Chciał być tak jak my, a bez korelacji.
Za dobrze ubrany, bym dotykał szmaty ich. Zostawiam parę stów znów na kolację.
Czerwone oczy po buchu mam jakbym namoczył je w Martini Fiero.
Się mądrzysz po mocy maluchu, a nawijasz jakby wyjebał ci testosteron.
Chłopaki tutaj to ledwo przędą. Puma podwórka tam gdzieś za miedzą.
Temu się wkurwiam jak pierdoli jełop. Na suchych bułkach, a żyje jak Bezos.
Wkładamy pakę do fury i zagramy zaraz znów w kamień i papier.
Jak psy zgarną, to który z nas się do tego przyznaje? W złotej klatce kanarek chce pierdolić mi o trapie.
A to na bank nie jest smaczne jak ten trap, co masz w herbacie.
Nie chcę wykładów od kurew, co znają na gównie, się jebie ich lekcje.
Mój ziomal jest ćpunem, niech może otworzy aptekę.
Myślę, co mówię, nie myślę, jak będzie. Wlepa na płącie nie sprawi, że to będzie bęc.
Ziom mówi, że nie chce, a i tak pewnie jebnie. Mówisz, że ruchasz, ta dupę masz lesbę.
Ktoś sypie futra i zaraz chce sex tape. Mało lat zbierałem drobne na start.
Zrobiłem siopę, a ledwo, żem wstał. Poskromię głowę lub skończę wał. Trampki za piątkę, nie mówię o łap.
Co mnie obchodzi, że nie można prać ich.
Zrobię w nich oliw, wiesz dobrze kto ma grip. Nie lubię forsy, więc chodź ją wydajmy.
Nie lubię branży, mam w chuju ich karty. Papier ze starym opłacę zabawki. Jebie bazary, ja nie Pakistańczyk.
Ciężko odstawić, choć już nie ma handry. Bym został bez kasy, to dalej bym tańczył.
Braku atrakcji, to grzałem jak Marsik. Chciał być tak jak my, a bez korelacji.
Za dobrze ubrany, bym dotykał szmaty ich. Zostawiam parę stów znów na kolację.
Wkurwia robota to rzucę ją brat. Chcę limity testować czy utrzymam nas dwóch.
Twoja znów w mini jak wychodzi na klub. Ma połowę szminki u innych na jajku.
Feministki są jak coś mi kup. Sztywni są sztywni, a strzelają z dup.
Jak być prawdziwym pośród tada kłamców? Teren jest dziki, a zamykam łańcuch.
Samię te blizny jak braknie mi snu. Się dalej leczymy tym, czym świat nas zatruł.
Masaż balijski jak szukam relaksu. Nie ocenia jury jak zarobisz hajsów.
Trochę kokainy nie sprawi, że będziesz Pablo. Ja serio jestem minet, a ty jesteś imitacją.
Ziom latał rok na meeting, za to wylewamy alko. Słaby ze mnie hipis, ale ojebałem kartą.
Bo dotknięcie moich bliskich się nie kończy negocjacją.
Ty coś kręcisz, masz osiki, zaraz wpierdolę w imadło.
Mało lat zbierałem drobne na start. Zrobiłem siopę, a ledwo, żem wstał.
Poskromię głowę lub skończę wał. Trampki za piątkę, nie mówię o łap.
Co mnie obchodzi, że nie można prać ich. Zrobię w nich oliw, wiesz dobrze kto ma grip.
Nie lubię forsy, więc chodź ją wydajmy. Nie lubię branży, mam w chuju ich karty.
Papier ze starym opłacę zabawki. Jebie bazary, ja nie Pakistańczyk.
Ciężko odstawić, choć już nie ma handry. Bym został bez kasy, to dalej bym tańczył.
Braku atrakcji, to grzałem jak Marsik. Chciał być tak jak my, a bez korelacji.
Za dobrze ubrany, bym dotykał szmaty ich. Zostawiam parę stów znów na kolację.