Utwory
Artyści
Gatunki
Okładka utworu Batardo

Batardo

Jul

3:07francuski rap, popowy urban Album TP sur TP 2025-12-05

Inne utwory od Jul

  1. ZOU BISOU
  2. Mimi
  3. Sous la lune
  4. La bandite
  5. AIR FORCE BLANCHE
  6. J'oublie tout
Wszystkie utwory

Opis

Kompozytor: Julien Mari

Autor tekstów: Julien Mari

Tekst i tłumaczenie piosenki

Oryginał

J'suis à deux doigts d'sortir un RS4

À deux doigts d'insulter des gens mais je reste calme

Ils font les voyous, les mafieux mais ma foi

Jamais ils font comme il faut quand il faut, c'est pas ma faute

Ça parle mal des gens sur les réseaux

Que ça sort des dossiers, encore à raison

Ils font les gros derrière leur écran, à la maison

De partout j'ai la visière, on dirait qu'j'ai un réseau

Ne dis pas tes secrets, après y a des feuilles qui se créent

Trahir ça se fait pas, y'a des choses qui

S'font pas, tout à fait, t'as des regrets

Petit à petit j'ai tout niqué, c'est progressif

L'matin quand j'ai pas fumé, j'suis un peu agressif

Tu veux faire le grand, mais tu l'fais mal

On peut retrouver ton corps dans le récif

J'cherche pas à savoir la vie des autres

Donc j'cherche pas à savoir la mienne

On a pas vécu les mêmes choses

Trop de sous, c'est là qu'après les soucis s'ramènent

Les frères dans le bloc ça caille, c'est pas drôle

Ça peut venir te planter pour une parole

Ça fait les grossistes pour pas un euro

Ça se lâche après deux flash et de l'alcool

Ça fait que d'empirer, c'est chaud de vous en tirer

Quand on coule pour la merde après c'pareil qu'on est attirés

Ils veulent savoir qui a donné les armes

Qui a donné le go, qui conduisait et ensuite ils s'écartillaient

J'sors, j'pars en virée

Il a trahi, il s'est taillé, il s'l'est même pas viré

J'lui avait tout mis dans les mains à ce bâtard

Quand ça a chauffé il s'est tiré

C'est vraiment des batardos

C'est malheureux, mais c'est souvent celui que tu faisais manger

Qui peut te mettre une balle dans l'dos

Que le bon Dieu les pardonne

Fais moi du mal une fois mais pas deux

C'est fou comme tu faisais le faux, ça m'épate

J't'aimais bien, mais pense pas que

Des fois t'aurais mérité des claques

J'le voyais dans tes yeux que t'es marronneur

T'as voulu jouer là, t'es game over

Y a des balances, des donneurs

Tue-moi gros, j'préfère mon honneur

Tu m'fais l'ancien, t'as même pas dépassé

Pour pas un tu peux te faire effacer

D'où je viens les jeunes, ils veulent tout casser

Là les schmits, ils arrêtent pas de passer

Toute ma vie j'ai voulu faire confiance à des gens qui m'ont baisé

J'avais pas conscience qu'ils étaient des loups chez le berger

C'est hyper dur quand tu perds, j'y ai perdu

Perturbé par les 'blèmes, c'est que des va-et-vient

C'est facile de faire le parrain quand les sous c'est pas les tiens

La première loi, c'est de pas trahir les siens

(La première loi, c'est de pas trahir les siens)

Ça joue avec son coffrage, ça met sous tapis

J'mets en lumière la ville comme Bernard Tapie

On m'a dit poto nage pas là où t'as pas pied

Après ça t'chasses comme un sanglier dans le maquis

J'ai 35 piges, j'vais plus faire la bagarre

Ça s'peut qu'il y ait un fusil d'chasse en haut du placard

J'ai jamais envié les gens, j'suis pas un bâtard

J'suis que sur la Play, j'm'en fous d'habiter au Qatar

J'ai donné la force à des gens qu'en avaient pas

Dès qu'ils en ont eu ils ont voulu me tester

J'm'en rappelle très bien quand ces gens ils m'aimaient pas

Mais vu qu'j'nique tout ils continuent à m'détester, hein

C'est vraiment des batardos

C'est malheureux, mais c'est souvent celui que tu faisais manger

Qui peut te mettre une balle dans l'dos

Que le bon Dieu les pardonne

Tłumaczenie na język polski

Jestem o krok od wypuszczenia RS4

Jestem bliski obrażania ludzi, ale zachowuję spokój

Zachowują się jak bandyci, mafiosi, ale mój Boże

Nigdy nie postępują właściwie, kiedy powinni, to nie moja wina

Źle to świadczy o ludziach w sieciach

Że to wychodzi z plików, znowu słusznie

Zachowują się świetnie za ekranem, w domu

Mam wszędzie wizjer, wygląda na to, że mam sieć

Nie zdradzaj swoich sekretów, wtedy powstają liście

Zdrada się nie zdarza, są rzeczy, które się zdarzają

Tak się nie dzieje, całkowicie, żałujesz

Stopniowo wszystko schrzaniłem, to postęp

Rano, kiedy nie palę, jestem trochę agresywny

Chcesz być duży, ale robisz to źle

Możemy znaleźć twoje ciało na rafie

Nie chcę wiedzieć o życiu innych ludzi

Więc nie próbuję poznać swojego

Nie doświadczyliśmy tych samych rzeczy

Za dużo pieniędzy i tu zaczynają się problemy

Bracia w bloku są zimni, to nie jest śmieszne

Może przyjść i zrujnować cię jednym słowem

To hurtownicy za nie euro

Po dwóch błyskach i alkoholu mija

Jest tylko gorzej, gorąco jest z tego wyjść

Kiedy później popadniemy w gówno, tak samo jesteśmy przyciągani

Chcą wiedzieć, kto dał broń

Kto dał szansę, kto prowadził, a potem się rozdzielili

Wychodzę, jadę na wycieczkę

Zdradził, skaleczył się, nawet go nie wyrzucono

Oddałem wszystko w ręce tego drania

Kiedy zrobiło się gorąco, odszedł

To naprawdę batardos

To niefortunne, ale często jest to ten, którego karmisz

Kto może wpakować ci kulkę w plecy

Niech dobry Bóg im przebaczy

Zranił mnie raz, ale nie dwa

To szalone, jaki byłeś fałszywy. Zdumiewa mnie to

Podobałeś mi się, ale nie myśl tak

Czasem zasłużyłeś na klapsy

Widziałem w twoich oczach, że jesteś brązowy

Chciałeś tam zagrać, gra się skończyła

Są wagi, dawcy

Zabij mnie, wolę mój honor

Robisz mnie starym, nawet sobie z tym nie poradziłeś

Nie z jednego powodu możesz zostać wymazany

Tam, skąd pochodzę, młodzi ludzie chcą wszystko zniszczyć

Tam szmici, oni ciągle przechodzą obok

Przez całe życie chciałam ufać ludziom, którzy mnie pieprzyli

Nie zdawałem sobie sprawy, że w domu pasterza były wilki

To bardzo trudne, kiedy przegrywasz, ja przegrałem

Zaniepokojony „winami”, chodzi tam i z powrotem

Łatwo jest zachowywać się jak ojciec chrzestny, gdy pieniądze nie są twoje

Pierwszym prawem jest nie zdradzać swoich

(Pierwszym prawem jest nie zdradzać swoich)

Bawi się szalunkiem, chowa go pod dywan

Podkreślam miasto jak Bernard Tapie

Powiedziano mi, kolego, nie pływaj tam, gdzie nie masz oparcia dla stóp

Potem polujesz jak dzik w buszu

Mam 35 lat, nie zamierzam już walczyć

Na górze szafki może znajdować się karabin myśliwski

Nigdy nie zazdrościłem ludziom, nie jestem draniem

Jestem tylko w Play, nie interesuje mnie życie w Katarze

Dawałam siłę ludziom, którzy jej nie mieli

Gdy tylko mieli trochę, chcieli mnie przetestować

Pamiętam doskonale, kiedy ci ludzie mnie nie lubili

Ale odkąd wszystko schrzaniłem, nadal mnie nienawidzą, co?

To naprawdę batardos

To niefortunne, ale często jest to ten, którego karmisz

Kto może wpakować ci kulkę w plecy

Niech dobry Bóg im przebaczy

Obejrzyj teledysk Jul - Batardo

Statystyki utworu:

Odsłuchania Spotify

Pozycje na listach Spotify

Szczytowe pozycje

Wyświetlenia YouTube

Pozycje na listach Apple Music

Wyszukiwania w Shazam

Pozycje na listach Shazam