Inne utwory od La Fouine
Inne utwory od DA Uzi
Tekst i tłumaczenie piosenki
Oryginał
Yeah.
Shit.
Shit, shit.
For real. Jamais au bled, par terre à seize ans. L'esprit donne plus de force.
Le soleil suit l'averse, le cœur noircit pour les sous, pas pour une garce.
Tout ce qu'on a pris, on l'a volé, on a des couilles donc on le garde.
Never bodyguard, j'ai le couteau, j'ai pas trop de gars.
La prison, les années, les morts et les calas. Aux barreaux, ça parle en lingala.
J'viens des trente-et, normal, j'suis une galère.
Couteau, claquette, patate, mollard. Trop de temps passé, Rolex, Patek.
La mama est peinée, elle pleure quand t'es pas là.
Le cœur envoûté et tout le monde, il veut tailler. C'est la caille, neuf-trois en cailloux. Des parlu au
Cayenne, au volant, une paillette.
C'est fini l'Emporio, le patron était un employé y a longtemps. Mais y a un début à tout. Donc à Dubaï, on a décapoté.
Olfa ou Alf ou quoi? Jeune fourmoi. J'dois finir premier, c'est un deux-mille.
Le cœur est en métal, pour monter, faut le montant.
Les palettes au volant, la grisaille, la volaille. Déferré à Versailles pour le sang qu'on a versé.
Ça affole, là, j'connais très peu de versets.
Chaque fois que j'sors, y a un frère qui tombe. Mi-millionnaire ou bien j'fleuris une tombe.
Même la nourrice, lui, on connaît six mois. Et les petits attendent après le Colissimo.
On prie vers le ciel, mais c'est l'argent qui domine. Elles sont deux et j'les fourre après deux lignes.
Neuf-huit tout petit en bas, ça vend le venin.
Dans mes yeux, tu vois que la situation s'envenime. Trop de ice et le cœur, il est froid.
Et la coke tourne plus qu'à la fac de droit. J'sors un pack de six, on les prend par trois.
Par quatre, nos droits, eux, ils les bafouent, j'crois.
Elle est bonne, envoie-lui un chauffeur. Y a des opps, envoie-leur un shooter. D'la poudre, un objet ovale.
C'qui frappe chez toi, c'est pas des témoins de Jéhovah.
J'dois juste poser un seize, c'est rien. J'suis dans la cabine comme une césarienne.
Hôtel crayon, écris -et dis au Valek : « C'est la mienne ». -La colère en nous.
T'es un chelou, qui t'a ramené? Snowfall, l'time dans la série. Les plus bonnes en remix.
D'la galère à la thune, c'était Roma. J'viens de France et la plus harpé série.
Tout le monde, il a serré. Balancé, te souffre à merde. Finir au bord de la mer.
À mourir au bord de la mare.
Plein de love, peu d'amis pour le bif bientôt.
Pour les miens, y a neuf ronds de dos. L'avocat peut s'appeler Jérémy. On a cru, on est allé.
T'es jaloux, t'as pas dit. T'as caché tes yeux dans un petit sac à dos.
L'ami devient ennemi dans la mêlée. C'est qui qui va péter dans la cage?
Faut qu'les capotes de mon jean, elles soient pleines, archi pleines.
Y en a qui ont gelé leur cerveau. Maintenant, ils font grave de la peine.
J'm'occupe de ma mère, de mon fils. Ça me rend fier, archi fier.
Mais demain, j'dois retrouver un con à qui j'dois casser la gueule.
Putain. Avec le temps, j'ai des amis en moins.
J'combats les démons qui sommeillent en moi. Tous ces bâtards veulent nous asservir.
Mon gun et mon bord ont déjà servi. J'suis dans le fer avec Da Uzi.
Trop deep et les blessures sont pas visibles. On sait tout de suite que t'es pas d'ici.
On a des balles, vingt des paquets de dix. Et j'vais pas t'faire un dessin. J'suis en CR un deux cinq.
Et le compteur de cinquante. Scène de crime, elle est sanglante.
Et j'vais pas t'faire de dessin. J'vais en silence comme une descente.
J'les vois monter, j'les vois descendre. Gun est gelé comme en décembre.
Yeah, yeah, yeah, yeah.
Ladies and gentlemen, mesdames et messieurs, vous êtes toujours sur la Capital du Crime Radio.
Da Uzi était dans les studios ce soir. En pétard, Da Uzi en pétard.
Yeah, yeah. Toujours des exclus, toujours de la nouveauté, toujours de la bagarre.
Encore et toujours de la bagarre. Toujours sur Capital du Crime Radio volume deux.
À tous mes frères au placard. Eh yo, coupe le son.
Balance-moi cette merde.
Tłumaczenie na język polski
Tak.
Gówno.
Cholera, cholera.
Naprawdę. Nigdy na wsi, na miejscu w wieku szesnastu lat. Umysł daje więcej siły.
Słońce podąża za ulewą, serce robi się czarne dla groszy, a nie dla suki.
Wszystko, co zabraliśmy, ukradliśmy, mamy jaja, więc to zatrzymamy.
Nigdy nie jestem ochroniarzem, mam nóż, nie mam zbyt wielu facetów.
Więzienie, lata, śmierć i nieszczęścia. W barach ludzie rozmawiają w języku lingala.
Jestem po trzydziestce, normalny, jestem kłopotliwy.
Nóż, clapboard, ziemniak, mollard. Za dużo czasu spędzonego, Rolex, Patek.
Mama jest smutna, płacze, gdy Cię nie ma.
Z oczarowanym sercem i wszystkimi, chce ciąć. To przepiórka, dziewięć-trzy w kamieniach. Ludzie rozmawiali
Cayenne za kierownicą, blask.
Emporio się skończyło, szef był pracownikiem dawno temu. Ale wszystko ma swój początek. Dlatego w Dubaju zrobiliśmy wszystko, co w naszej mocy.
Olfa czy Alfa czy co? Młoda mrówka. Najpierw muszę skończyć, są dwa tysiące.
Serce jest metalowe, do zamontowania potrzebna jest odpowiednia ilość.
Łopatki zmiany biegów, szarość, drób. Wysłany do Wersalu za przelew krwi.
To straszne, znam bardzo niewiele wersetów.
Za każdym razem, gdy wychodzę, brat upada. Pół milionera albo zostawię kwiaty na moim grobie.
Nawet nianię, znamy go od sześciu miesięcy. A maluchy czekają na Colissimo.
Modlimy się do nieba, ale dominują pieniądze. Jest ich dwóch i umieściłem je po dwóch linijkach.
Dziewięć-osiem bardzo małych na dole, które sprzedają jad.
Na moje oko widać, że sytuacja się pogarsza. Za dużo lodu i serce jest zimne.
I jest więcej koki niż w szkole prawniczej. Wyciągam paczkę po sześć sztuk, bierzemy je po trzy.
O czwartej, myślę, że lekceważą nasze prawa.
Jest w porządku, wyślij jej kierowcę. Są przeciwnicy, wyślij im strzelca. Proszek, owalny przedmiot.
To, co do ciebie puka, to nie Świadkowie Jehowy.
Muszę tylko odłożyć szesnaście, to nic. Jestem w kabinie jak po cesarskim cięciu.
Hotelowym ołówkiem, napisz -i powiedz Valkowi: „To moje”. -Gniew w nas.
Jesteś dziwakiem, kto cię sprowadził z powrotem? Opady śniegu, czas w serii. Najlepiej w remiksach.
Od kłopotów po pieniądze – to była Roma. Pochodzę z Francji i najbardziej harcerskiej serii.
Wszyscy – ścisnął. Zrównoważony, cierpieć do cholery. Skończ nad morzem.
Umrzeć na brzegu stawu.
Dużo miłości, wkrótce niewielu przyjaciół.
U mnie jest dziewięć tylnych kręgów. Prawnika można nazwać Jérémy. Uwierzyliśmy, pojechaliśmy.
Jesteś zazdrosny, nie powiedziałeś. Schowałaś oczy do małego plecaka.
Przyjaciel staje się wrogiem w walce. Kto będzie pierdnął w klatce?
Kaptury moich dżinsów muszą być pełne, naprawdę pełne.
Niektórzy ludzie zamrozili sobie mózgi. Teraz powodują poważny ból.
Opiekuję się mamą, synem. To napawa mnie dumą, naprawdę dumą.
Ale jutro muszę spotkać idiotę, którego muszę wybić.
Cholera. Z biegiem czasu mam coraz mniej przyjaciół.
Walczę z demonami, które we mnie drzemie. Wszyscy ci dranie chcą nas zniewolić.
Mój pistolet i moja krawędź zostały już wykorzystane. Jestem w żelazie z Da Uzi.
Zbyt głębokie i rany nie są widoczne. Od razu wiemy, że nie jesteś stąd.
Mamy naboje, dwadzieścia z paczek po dziesięć. I nie będę ci rysować. Jestem w CR raz dwa pięć.
I licznik pięćdziesięciu. Miejsce zbrodni, jest krwawe.
I nie mam zamiaru ci rysować. Idę w ciszy niczym zejście.
Widzę, jak idą w górę, widzę, jak spadają. Broń jest zamrożona jak grudzień.
Tak, tak, tak, tak.
Panie i panowie, panie i panowie, nadal jesteście w Capital Crime Radio.
Da Uzi był dziś wieczorem w studiu. Petarda, Da Uzi petarda.
Tak, tak. Zawsze wykluczeni, zawsze nowi, zawsze walczący.
Coraz więcej walki. Nadal w drugim tomie Capital of Crime Radio.
Do wszystkich moich braci w szafie. Hej, wyłącz dźwięk.
Rzuć mi to gówno.