Tekst i tłumaczenie piosenki
Oryginał
Один на полі самурай дозволив виронить зв'язок.
Коли з тисяч катувань він обирав її одну.
Коли з болем сам на сам, коли все крики в пустоту, немає жодних міркувань.
Тепер усі шляхи ведуть до дна.
Кровоточать рани, скільки було храмів, які відвідував на своєму шляху?
Ніде нема покою, тільки більше крові я розливав та накрапав ріку.
Немає байдарки на парках, тепер я тону у своєму лайні. А чому?
Бо шлях, що попереду, звісно, важливий, але той, що позаду, мене тягне до дна.
Затягнув знову всі мозольки, е-е-е-е-е!
Сумку набив по три старе лайно.
Намисто затушив світ смолоскип.
Опитній, щоб не бачити кров.
До чорта самообман! Я підпалюю лугом, щоб покрипити більше ран.
Цю ріку не треба висушити раз і назавжди. Попереду ще буде шлях, не треба думать, куди йти. Так!
Чуєш мене, чічаки? Як там було важко, чхати, як воно болить.
Якщо зациклитись на цьому, не знайдеш нових стежок.
І тоді біси самурая, що не може бачити крок в крок, крок за кроком, знову крок.
Піднімаю полум'я над головою, бачу знов: мої рани не такі страшні, щоб не битися далі. Я сильніший сам за себе.
Мені чхати на деталі. Кровоточать рани.
Скільки було храмів, які відвідував на своєму шляху?
Ніде нема покою, тільки більше крові я розливав та накрапав ріку. Немає байдарки на парках, тепер я тону у своєму лайні.
А чому?
Бо шлях, що попереду, звісно, важливий, але той, що позаду, мене тягне до дна.
Tłumaczenie na język polski
Jeden samuraj na polu pozwolił na zerwanie połączenia.
Kiedy wybrał ją spośród tysięcy tortur.
Kiedy jestem sam na sam z bólem, kiedy wszystko krzyczy w pustkę, nie ma żadnych rozważań.
Teraz wszystkie drogi prowadzą na dół.
Krwawiące rany, ile świątyń odwiedził po drodze?
Nigdzie nie ma spokoju, tylko więcej krwi przelałem i spuściłem rzekę.
Żadnych kajaków po parkach, teraz tonę w swoim gównie. I dlaczego?
Bo droga przede mną jest oczywiście ważna, ale ta z tyłu ciągnie mnie na sam dół.
Znów zebrałem wszystkie odciski, uh-uh-uh-uh-uh!
Worek był wypełniony trzema kawałkami starego gówna.
Naszyjnik zgasił świat pochodni.
Doświadczony, żeby nie widzieć krwi.
Do diabła z oszukiwaniem samego siebie! Podpaliłem ług, żeby zatrzeć więcej ran.
Tej rzeki nie należy raz na zawsze wyschnąć. Jeszcze będzie przed tobą droga, nie musisz myśleć o tym, dokąd iść. Tak!
Słyszycie mnie, laski? Jak trudno było kichnąć, jak bolało.
Jeśli się na tym skupisz, nie znajdziesz nowych ścieżek.
A potem przeklnij samuraja, który nie widzi krok po kroku, krok po kroku, krok po kroku.
Wznoszę płomień nad głowę, znowu widzę: moje rany nie są tak straszne, że nie mogę dalej walczyć. Jestem silniejszy niż ja sam.
Kicham na szczegóły. Krwawiące rany.
Ile świątyń odwiedził po drodze?
Nigdzie nie ma spokoju, tylko więcej krwi przelałem i spuściłem rzekę. Żadnych kajaków po parkach, teraz tonę w swoim gównie.
I dlaczego?
Bo droga przede mną jest oczywiście ważna, ale ta z tyłu ciągnie mnie na sam dół.