Utwory
Artyści
Gatunki
Okładka utworu LE MÔME

LE MÔME

3:32hiperpop, francuski rap, nowa fala Album PRETTY DOLLCORPSE 2025-10-10

Inne utwory od Ptite Soeur

  1. PUKE SOMETHING
  2. G. MCKENNA
  3. HANK J.
  4. GEIGER COUNTER
  5. 100 000 LUMEN
  6. SIXTH FLOOR
Wszystkie utwory

Inne utwory od neophron

  1. PUKE SOMETHING
  2. G. MCKENNA
  3. HANK J.
  4. GEIGER COUNTER
  5. UN AUTRE JOUR
  6. 100 000 LUMEN
Wszystkie utwory

Inne utwory od FEMTOGO

  1. PUKE SOMETHING
  2. G. MCKENNA
  3. HANK J.
  4. GEIGER COUNTER
  5. UN AUTRE JOUR
  6. 100 000 LUMEN
Wszystkie utwory

Opis

Wspomnienia pachną benzyną i miętą, a głos przebija się przez pęknięcia dzieciństwa, jak światło przez szparę w żaluzji – raz szczypiące, raz grzejące. Obrazy spalonej koszuli, okien, przez które chciało się odlecieć, i bliznowych wzorów na ubraniach składają się na surową, ale delikatną mozaikę: tu zmieszały się walka i dziecięca wiara w skrzydła, rozpacz sąsiaduje z jakimś niemal naiwnym pragnieniem ocalenia. Refren brzmi jak cicha, błogosławiona wieść, obietnica lotu dla zmęczonego anioła, a w tej nadziei jest jednocześnie pocieszenie i gorzki uśmiech: przebaczenie jest odkładane, ale można je wyobrazić jako starą kurtkę na gałęzi, zgubioną, ale wciąż ciepłą. Słucha się tego jak dziennika, w którym zapisy są pełne blizn i leków, ale od czasu do czasu pojawia się wers, w której świat próbuje odetchnąć swobodnie.

Tekst i tłumaczenie piosenki

Oryginał

J'revois ces lieux hantés qui font sûrement partie d'mon succès

Là où j'offrais ma peau des fois pour quelques feuilles bleues qui se succèdent

C'est moi l'môme qu'attendait la CAF pour s'péter une paire jdid pour la rentrée

J'faisais des talles sur la G-app, fils de putain, t'étais même pas né

Le bois a gondolé dans la salle de bain, tellement j'frottais ma peau pour plus sentir leurs mains

Pour ces quelques faveurs, y a jamais eu d'amour

J'me sentais Mike Waters, j'trainais plus dans la cour

Pour le bonheur, le môme a fait la course, Ivy l'a groomé, il est tombé d'la tour

Une coquille cassée, c'est facile à remplir, plusieurs fois, j'ai dit "non", il m'a laissé ramper

Est-ce qu'un jour on va l'laisser en paix?

Est-ce qu'un jour on va l'aimer vraiment?

Le môme se dégoutait tellement que sur place, il finit par brûler ses vêtements

40 dégrés pour panser les blessures

Ses stigmates, il les porte des trous dans son vêt'-sur

Un soir, il voit une lame, il veut s'la mettre

Le môme sait pas parler, il vit dans la censure

Je sais que t'es quelque part, mon ange

Aujourd'hui j'le fais pour toi, tu peux voler au ciel (vole, mon ange)

Aussi pourris soient-ils, oublie le mal qu'ils t'ont fait

Vas-y, vole avec tes ailes (vole)

Il l'a pas cherché longtemps l'paradis

Dans les rues sans lampadaire, il parade la nuit

Sparadrap sur le foie, au goulot, il butine

Le môme rêvait d'une fin, d'une manière ou d'une autre

Séléné l'a regardé dépérir dans les ruines

Les adultes n'ont rien vu, occupés dans leur monde

Il s'échappe par les fenêtres, les jours où l'orage gronde

La boule au ventre, Opinel 6 en poche

Le regard endurci devant l'client fait la roche

Il ose pas passer l'cap, de louer des bres-ch'

Deux ans plus tard, Ivy lui tire les veux-ch'

La vengeance y en a pas, c'est du 38 dans l'crâne

Avant d'le comprendre, il a brûlé des grammes

Bu des mélanges dégueulasses à l'agrume

En espérant l'croiser le jour où il a une arme

Je sais que t'es quelque part, mon ange

Aujourd'hui j'le fais pour toi, tu peux voler au ciel

Aussi pourris soient-ils, oublie le mal qu'ils t'ont fait

Vas-y, vole avec tes ailes

J'prenais des 200 pétards, j'enchainais tous les chiottes de la ville

J'osais plus m'regarder dans l'miroir devant l'miroir, je vomissais d'la bile

La causalité est la seule responsable de la mort du môme

Même par terre au sol, personne m'a fait l'aumône

Chaque année, j'attendais l'hiver

La nuit tombait plus tôt, j'pouvais faire mes affaires

Pas le choix, l'gamin plonge dans son monde

Pour anesthésier cette immonde réalité

Aujourd'hui ça va un petit peu mieux

J'ai un fusil à pompe qui peut les aliter

J'ai très peur des hommes, j'ai très peur de moi-même

Glock 43 dans l'sac de mes princesses

Une fois qu'elles seront armées, j'pourrais dormir en paix

Me reposer peut-être car dehors, y a des porcs à la pelle

Même l'institution a tué mes frères

J'ose même pas t'raconter c'qui font à mes sœurs

Ça m'donne envie d'me faire sauter dans un hôtel

Dieu merci, y a l'amour et l'espoir

Le pardon ça viendra peut-être après

J'laisse au môme le temps de faire ses choix

Sûrement quelques balles à cracher dans des têtes

Je sais, que t'es quelque part, mon ange

Aujourd'hui j'le fais pour toi

Tu peux voler au ciel (vole, mon ange)

Aussi pourris soient-ils, oublie le mal qu'ils t'ont fait

Vas-y, vole avec tes ailes (vole)

Le cœur du môme paumé dans une Yubikey

Aujourd'hui pour l'faire sourire, c'est très compliqué

Y a que son blicky ou le petit à 2D

Ose même pas lui parler d'spiritualité

Dans l'spiritueux voit sa dualité

Les traces de salude, visibles au luminol

Au milieu des Landes, la planque au mini lui

Une fois la lune levée, les rues deviennent liminales

Et le môme se contente souvent du minimum

En symbiose, avec la pourriture

J'oublie l'merdeux quand y a plus d'luminaire

Maman, t'en veux pas, j'avais pas l'choix d'le faire

Ici, personne n'est responsable

Sauf le fils de pute qui m'a souillé

Quand j'avais encore l'âge de jouer dans le sable

Je sais, que t'es quelque part, mon ange

Aujourd'hui j'le fais pour toi, tu peux voler au ciel

Aussi pourris soient-ils, oublie le mal qu'ils t'ont fait

Vas-y, vole avec tes ailes

Tłumaczenie na język polski

Znowu widzę te nawiedzone miejsca, co z pewnością jest częścią mojego sukcesu

Gdzie czasami ofiarowałem swoją skórę za kilka niebieskich liści, które następują jeden po drugim

To na mnie czekał CAF, żeby pochwalić się parą na początek roku szkolnego

Wydawałem dźwięki w aplikacji G, sukinsynu, nawet się nie urodziłeś

Drewno wypaczyło się w łazience, potarłam skórę tak mocno, żeby lepiej poczuć ich dłonie

Za te kilka przysług nigdy nie było miłości

Poczułem się jak Mike Waters, nie przesiadywałem już na podwórku

Na szczęście dzieciak pobiegł w wyścigu, Ivy go pielęgnowała, a on spadł z wieży

Pęknięta skorupa, łatwo ją wypełnić, wiele razy mówiłam „nie”, pozwolił mi się czołgać

Czy pewnego dnia zostawimy go w spokoju?

Czy naprawdę go kiedyś pokochamy?

Dzieciak był tak zniesmaczony, że na miejscu spalił swoje ubranie

40 stopni, aby zagoić rany

Nosi stygmaty przez dziury w ubraniu

Któregoś wieczoru widzi ostrze i chce je założyć

Dzieciak nie umie mówić, żyje w cenzurze

Wiem, że gdzieś jesteś, mój aniele

Dziś robię to dla Ciebie, możesz polecieć do nieba (leć, mój aniołku)

Choć są zgnili, zapomnij o krzywdzie, jaką ci wyrządzili

Śmiało, leć na swoich skrzydłach (leć)

Raju nie szukał długo

Nocą paraduje po ulicach pozbawionych latarni

Gips na wątrobę, na szyję, plądruje

Dzieciak marzył o zakończeniu, w ten czy inny sposób

Selene patrzyła, jak marnieje w ruinach

Dorośli nic nie widzieli, zajęci swoim światem

Ucieka oknami w dni, gdy huczy burza

Guz w żołądku, Opinel 6 w kieszeni

Twarde spojrzenie przed klientem robi skałę

Nie ma odwagi zaryzykować i wypożyczyć bres-ch”

Dwa lata później Ivy wyciąga ciosy

Nie ma zemsty, w czaszce jest 38

Zanim to zrozumiał, spalił gramy

Piłem obrzydliwe mikstury cytrusowe

Mam nadzieję, że spotkam go w dniu, w którym będzie miał broń

Wiem, że gdzieś jesteś, mój aniele

Dziś zrobię to za Ciebie, możesz polecieć do nieba

Choć są zgnili, zapomnij o krzywdzie, jaką ci wyrządzili

Śmiało, lataj na skrzydłach

Wziąłem 200 petard i uderzyłem we wszystkie toalety w mieście

Nie miałam już odwagi spojrzeć na siebie w lustrze, zwymiotowałam żółcią

Za śmierć dziecka odpowiedzialna jest wyłącznie przyczyna

Nawet na ziemi nikt nie dał mi jałmużny

Co roku czekałam na zimę

Noc zapadła wcześniej, mogłem zająć się swoimi sprawami

Nie ma wyboru, dzieciak zanurza się w swoim świecie

Aby znieczulić tę brudną rzeczywistość

Dziś jest trochę lepiej

Mam strzelbę, która może ich uśpić

Bardzo boję się mężczyzn, bardzo boję się siebie

Glock 43 w torbie moich księżniczek

Kiedy już się uzbroją, będę mógł spać spokojnie

Może odpocznij, bo na zewnątrz roi się od świń

Nawet instytucja zabiła moich braci

Nie mam nawet odwagi powiedzieć ci, co przydarzyło się moim siostrom

Mam ochotę wysadzić się w hotelu

Dziękuję Bogu, że jest miłość i nadzieja

Być może przebaczenie przyjdzie później

Daję dziecku czas na dokonanie wyboru

Na pewno kilka kul do plucia w głowy

Wiem, że gdzieś jesteś, mój aniele

Dziś robię to za Ciebie

Możesz polecieć do nieba (leć, mój aniołku)

Choć są zgnili, zapomnij o krzywdzie, jaką ci wyrządzili

Śmiało, leć na swoich skrzydłach (leć)

Serce dzieciaka zagubionego w Yubikey

Dziś sprawić, żeby się uśmiechnął, jest to bardzo skomplikowane

Czy to tylko blicky, czy ten mały w 2D

Nie waż się nawet rozmawiać z nim o duchowości

W duchu widzi swoją dwoistość

Ślady saludu widoczne przy użyciu luminolu

W środku Landes, mini kryjówka

Gdy wschodzi księżyc, ulice stają się liminalne

A dzieciak często jest zadowolony z minimum

W symbiozie z zgnilizną

Zapominam o tych bzdurach, gdy nie ma już oświetlenia

Mamo, nie obwiniaj mnie, nie miałem wyboru, żeby to zrobić

Nikt tu nie jest odpowiedzialny

Z wyjątkiem tego sukinsyna, który mnie zbezcześcił

Kiedy byłem jeszcze na tyle duży, żeby bawić się w piasku

Wiem, że gdzieś jesteś, mój aniele

Dziś zrobię to za Ciebie, możesz polecieć do nieba

Choć są zgnili, zapomnij o krzywdzie, jaką ci wyrządzili

Śmiało, lataj na skrzydłach

Obejrzyj teledysk Ptite Soeur, neophron, FEMTOGO - LE MÔME

Statystyki utworu:

Odsłuchania Spotify

Pozycje na listach Spotify

Szczytowe pozycje

Wyświetlenia YouTube

Pozycje na listach Apple Music

Wyszukiwania w Shazam

Pozycje na listach Shazam