Inne utwory od Chapo102
Inne utwory od 102 Boyz
Opis
Data premiery: 9 października 2025 r.
Tekst i tłumaczenie piosenki
Oryginał
Ich war schon lange nicht mehr nüchtern
Ich war schon lange nicht ich selbst
Und eigentlich bin ich ja schüchtern
Dagegen hab ich was bestellt
Wenn die Sonne langsam aufgeht
Und mir mein Spiegelbild gefällt
Weil ich mir selber einen ausgeb
Dann schließ ich Frieden mit mir selbst
Hackedicht, ich lächel in den Spiegel, doch bin schlecht drauf
3 Uhr nachts Savignyplatz sieht Schampus so wie Sekt aus
Ich bin 'ne Drecksau, wenn ich in Kneipen Woddi saufe
Alles unter zehn Prozent ist für mich Hobbybrause
Fuck, das Leben ist so schön, warum nicht doppelt seh'n?
Ich glaub, ich seh da noch 'nen Pickel, also nochmal zehn Wodka-E
Wollt ich eigentlich vermeiden
Doch wer schön sein will, muss leiden
Ich war schon lange nicht mehr nüchtern
Ich war schon lange nicht ich selbst
Und eigentlich bin ich ja schüchtern
Dagegen hab ich was bestellt
Wenn die Sonne langsam aufgeht
Und mir mein Spiegelbild gefällt
Weil ich mir selber einen ausgeb
Dann schließ ich Frieden mit mir selbst
Und wenn der Barmann mich nach Hause trägt
Und mich auf tausend tote Tauben legt
Dann werd ich nüchtern
Und dann gefall ich mir nicht mehr
Das S auf der Brust steht für "Sliwowitz"
Alle in der Kneipe, außer mir, wissen, sie liebt mich nicht
Zehner auf dem Konto, doch tu so, als ob's 'ne Mio ist
Fahr die Karre heim und sammel Punkte wie ein Fliegenpilz
Renn vor mir selber weg, als wär das hier ein Marathon
Doch bin nie weiter weg als in die nächste Bar gekomm'n
Morgens zittert meine Hand, als hätt ich Parkinson
Mama sagt, dass ich nach Papa komm
Ich war schon lange nicht mehr nüchtern
Ich war schon lange nicht ich selbst
Und eigentlich bin ich ja schüchtern (wouh)
Dagegen hab ich was bestellt (ja; was bestellt)
Wenn die Sonne langsam aufgeht (langsam aufgeht)
Und mir mein Spiegelbild gefällt (gefällt mir sehr)
Weil ich mir selber einen ausgeb ('nen kleinen Wodka)
Dann schließ ich Frieden mit mir selbst
Und wenn der Barmann mich nach Hause trägt
Und mich auf tausend tote Tauben legt
Dann werd ich nüchtern (dann werd ich nüchtern)
Und dann gefall ich mir nicht mehr
Dann gefall ich mir nicht mehr, mehr, mehr, mehr, mehr, mehr, mehr, mehr
Dann gefall ich mir nicht mehr, mehr, mehr, mehr, mehr, mehr, mehr, mehr
Dann gefall ich mir nicht mehr
Tłumaczenie na język polski
Już dawno nie byłem trzeźwy
Już dawno nie jestem sobą
I właściwie jestem nieśmiała
Zamiast tego zamówiłem coś
Kiedy słońce powoli wschodzi
I lubię swoje odbicie w lustrze
Ponieważ kupiłem taki dla siebie
Wtedy pogodzę się ze sobą
Cholera, uśmiecham się do lustra, ale mam zły humor
O trzeciej nad ranem na Savignyplatz szampan wygląda jak wino musujące
Jestem brudną świnią, kiedy piję wódkę w barach
Wszystko poniżej dziesięciu procent to dla mnie napar hobbystyczny
Kurwa, życie jest takie piękne, dlaczego nie zobaczyć tego dwa razy?
Chyba widzę tam kolejnego pryszcza, więc jeszcze dziesięć kieliszków wódki
Właściwie to chcę tego uniknąć
Ale jeśli chcesz być piękna, musisz cierpieć
Już dawno nie byłem trzeźwy
Już dawno nie jestem sobą
I właściwie jestem nieśmiała
Zamiast tego zamówiłem coś
Kiedy słońce powoli wschodzi
I lubię swoje odbicie w lustrze
Ponieważ kupiłem taki dla siebie
Wtedy pogodzę się ze sobą
A kiedy barman niesie mnie do domu
I położyłem się na tysiącu martwych gołębi
Wtedy otrzeźwieję
A potem już mi się to nie podoba
Litera S na piersi oznacza „Śliwowitz”
Wszyscy w barze oprócz mnie wiedzą, że ona mnie nie kocha
Dziesiątki na koncie, ale zachowuj się, jakby to był milion
Jedź samochodem do domu i zbieraj punkty jak muchomor
Uciekaj od siebie jakby to był maraton
Ale nigdy nie odszedłem dalej niż do najbliższego baru
Rano trzęsą mi się ręce, jakbym miała chorobę Parkinsona
Mama mówi, że wzoruję się na tacie
Już dawno nie byłem trzeźwy
Już dawno nie jestem sobą
I właściwie jestem nieśmiały (wouh)
Natomiast coś zamówiłem (tak; coś zamówiłem)
Kiedy słońce powoli wschodzi (powoli wschodzi)
I lubię swoje odbicie (bardzo mi się podoba)
Bo sobie takiego kupiłem (trochę wódki)
Wtedy pogodzę się ze sobą
A kiedy barman niesie mnie do domu
I położyłem się na tysiącu martwych gołębi
Wtedy wytrzeźwieję (wtedy wytrzeźwieję)
A potem już mi się to nie podoba
Potem już mi się to nie podoba, bardziej, bardziej, bardziej, bardziej, bardziej, bardziej, bardziej
Potem już mi się to nie podoba, bardziej, bardziej, bardziej, bardziej, bardziej, bardziej, bardziej
Potem już mi się to nie podoba