Inne utwory od Cooks
Inne utwory od shhieda
Inne utwory od Paluch
Inne utwory od DOPEHOUSE
Opis
Muzyka: Shieda
Miksowanie/Mastering: Christian Rybiy
Kierownictwo projektu: Natalia Gecek, Wojciech Menczyk
Produkcja wideo - Korol Yeti
Reżyser: Edward Grygianiec
Scenarzysta: Edward Grygianiec, Bartosz Cylinski
Operator: Korol Yeti
Operator: Bartosz Cylinski.
Oświetleniowiec – Marcin Wojdałowicz
Oświetlenie – Światło wolframowe Marcin Wojdałowicz
Montaż Króla Yeti
Korekcja kolorów – Edward Grygianiec
Tekst i tłumaczenie piosenki
Oryginał
Wiem, że byłoby mi prościej zwalić to na trudny start. Za szybko dorosłem.
Kto był moim wzorcem? Tutaj każdy dzień zwykle witał szary odcień.
Dzisiaj puszczamy to w teren. Nie zapomnę o trudach, u nas spojrzenia są szczere.
Miałem jedynie nadzieję.
W odrapanych klatkach czuliśmy gdzieś w sobie znów spełnienie.
Dałem tyle, ile mam. Lepiej zobacz. Zapierdalam, by nie stracić dnia.
Taka droga. Pytasz, czemu cały czas mnie brak tu na blokach?
Obiecałem sobie sam, że stąd weźmie mnie woka. Bo dosyć myśli, które muszą być samotne.
Kończą rozdrapane, zawinięte z tobą w pościel.
Chciałbym ci powiedzieć moje lęki raz najgłośniej. Chciałbym, by pomimo tego bólu było dobrze.
Nie zatopi mnie żadna z twoich myśli. Rodziłem to w bólu, wiem, co to zimny prysznic. Mamy inny cel.
Dzisiaj to nie wyścig. Żyjemy tym ciągle. Tu zaprowadził instynkt mnie.
Nie zatrują więcej naszego powietrza. Spływa to jak flegma. Ty zapamiętaj.
Droga była kręta, na pozór ciężka. Perspektywa się zmienia, gdy coś płynie prosto z serca.
Od kiedy pamiętam, tu się czuję, jakbym nigdzie nie należał.
Pozwiedzałem wszystkie te piwnice, by uciekać.
Ciężko jest rozumieć, jak duża jest w tobie cena, kiedy we własnym odbiciu nie dostrzegałeś człowieka. Niewiary epidemia.
Szukamy od dziecka lekarstw. Jak tamci ziomale z przeszłości nie mogę przepaść.
Litości mi na swoje czekać.
Dorośnij, bo chyba trzeba zachować chłodny łeb, gdy wszystko się wokół zmienia. Nie było grosza przy dupie. Dwa po ojcu zostało. Trzy osoby na pokój.
Tak budziliśmy się rano. Dziękuję mamo za wszystko. Dziś wybuduję ci salon.
Te ciężkie lata na barkach, żeby czuć spokój na starość.
Dzisiaj znam swoją cenę i wiem, jak smakuje kontrakt.
Trzeba natrudzić się w kurwę, żeby horyzont mieć co dnia.
Niech brody zatrzeć po kątach, by wreszcie to, co kochamy, wyrwało nas z tego dołka.
Nie zatopi mnie żadna z twoich myśli.
Rodziłem to w bólu, wiem, co to zimny prysznic. Mamy inny cel. Dzisiaj to nie wyścig. Żyjemy tym ciągle.
Tu zaprowadził instynkt mnie.
Nie zatrują więcej naszego powietrza. Spływa to jak flegma. Ty zapamiętaj.
Droga była kręta, na pozór ciężka.
Perspektywa się zmienia, gdy coś płynie prosto z serca.
Dlatego ciągle lecą iskry. Piroman emocji, wychodzę z życiowych zgliszczy.
Choć dzisiaj czyste kiksy, moi ludzie to feniksy.
Na stresowej diecie, oba niskokaloryczne. Nauka bez książek, z życiem brak porozumienia.
Twoje życie jak książę, na nas nie robi wrażenia.
Moje życie to był kontent, z którym dostałbyś dziś bana. Dziś to obłęd. Ogień nie parzy, choć się jaram.
Nie patrz na nikogo, tylko na siebie z wczoraj. Nikt nie zna wzoru do twojego szczęścia.
W świecie pustych podrób ważne kto jest lojalny.
To, co prawdziwe i szczere, tylko prosto z serca. Mówią mi, że zmieniłem się tylko ci, którzy nie widzieli mnie lata.
Ci, z którymi dzielę każdy dzień, zmieniają się ze mną. Jutro jest dla nas.
Mówią mi, że zmieniłem się tylko ci, którzy nie widzieli mnie lata.
Ci, z którymi dzielę każdy dzień, zmieniają się ze mną. Jutro jest dla nas.
Jutro jest dla nas.
Mówią mi, że zmieniłem się tylko ci, którzy nie widzieli mnie -lata. -Nie zatopi mnie żadna z twoich myśli.
Rodziłem to w bólu, wiem, co to zimny prysznic. Mamy inny cel.
Dzisiaj to nie wyścig. Żyjemy tym ciągle. Tu zaprowadził instynkt mnie.
Nie zatrują więcej naszego powietrza. Spływa to jak flegma. Ty zapamiętaj.
Droga była kręta, na pozór ciężka. Perspektywa się zmienia, gdy coś płynie prosto z serca.