Inne utwory od Anna Petrash
Inne utwory od Shmiska
Opis
Wydany: 2025-09-19
Tekst i tłumaczenie piosenki
Oryginał
Я прокидаюся вранці, знову мені на живіт наступив новий день.
Я підводжуся тихо до дзеркала, дивлюсь на себе і бачу тебе.
Впізнаю твої риси, уривки від болю тупого й несказних фраз. Погляд утомлений б'ється об скло, що наче рефлектор показує нас.
Ти губиш речі, я гублюсь у реченнях, пояснень томні і вони всі недоречні.
Ти прагнеш втечі, я й не заперечую, що ж устримачі я втечу від тебе ввечері.
Ввечері, ввечері, ввечері, ввечері, ввечері, ввечері, ввечері, ввечері, ввечері, ввечері, ввечері, ввечері.
Я стала білими квітами, ми б'ємо щурбітами, ти кришкою тендітнами, хвилями розкидало волосся. Мені холодно досі.
Я чекала літа, але прийшла знову осінь. А хто мене розбудить?
Люди, я другу добу сплю, далі що буде?
У домі, як в пустелі, мутить крізьсюди і я течу в постелі, як ріка куди. А хто мене розбудить? Губи, я гублюсь у метро, у думках зуби.
Показую усім, хто мене любить. Я падаю у воду, хто мене зловить?
Ти губиш речі, я гублюсь у реченнях, пояснень томні і вони всі недоречні.
Ти прагнеш втечі, я й не заперечую, що ж устримачі я втечу від тебе ввечері.
Ти губиш речі, я гублюсь у реченнях, пояснень томні і вони всі недоречні.
Ти прагнеш втечі, я й не заперечую, що ж устримачі я втечу від тебе ввечері.
Ти губила речі, я губилася у реченнях, пояснень були томні та вони всі недоречні були.
Ти прагнула втечі, але я й не заперечую. Ну що ж, устримачі і я втечу від тебе ввечері.
Ти губила речі, я губилася у реченнях, пояснень були томні та вони всі недоречні були. Ти прагнула втечі, але я й не заперечую.
Ну що ж, устримачі і я втечу від тебе ввечері.
Ввечері, ввечері, ввечері, ввечері, ввечері, ввечері, ввечері, ввечері, ввечері, ввечері, ввечері, ввечерііі.
Ти губиш речі, я гублюсь у реченнях, пояснень томні, вони всі недоречні.
І я, і я, і я, і я, і я, і я.
Tłumaczenie na język polski
Budzę się rano, znowu w brzuchu wstał nowy dzień.
Po cichu podchodzę do lustra, patrzę na siebie i widzę Ciebie.
Poznaję Twoje rysy, fragmenty z bólu tępych i niespójnych zwrotów. Zmęczone spojrzenie uderza w szybę, jakby wskazywał nas reflektor.
Ty gubisz rzeczy, ja gubię się w zdaniach, wyjaśnienia są ospałe i wszystkie są niewłaściwe.
Chcesz uciec, nie przeczę, że wieczorem ucieknę od ciebie.
Wieczór, wieczór, wieczór, wieczór, wieczór, wieczór, wieczór, wieczór, wieczór, wieczór, wieczór, wieczór.
Stałem się białymi kwiatami, biliśmy biczami, jesteś delikatną osłoną, włosy rozwiewały się falami. Nadal jest mi zimno.
Czekałem na lato, ale znów przyszła jesień. A kto mnie obudzi?
Ludzie, drugi dzień śpię, co będzie dalej?
W domu, jak na pustyni, wszędzie jest pochmurno, a ja w łóżku płynę jak rzeka. A kto mnie obudzi? Usta, gubię się w metrze, zęby w myślach.
Pokazuję każdemu, kto mnie kocha. Wpadnę do wody, kto mnie złapie?
Ty gubisz rzeczy, ja gubię się w zdaniach, wyjaśnienia są ospałe i wszystkie są niewłaściwe.
Chcesz uciec, nie przeczę, że wieczorem ucieknę od ciebie.
Ty gubisz rzeczy, ja gubię się w zdaniach, wyjaśnienia są ospałe i wszystkie są niewłaściwe.
Chcesz uciec, nie przeczę, że wieczorem ucieknę od ciebie.
Ty zgubiłeś pewne rzeczy, ja zatraciłem się w zdaniach, wyjaśnienia były ospałe i wszystkie niewłaściwe.
Chciałeś uciec, ale nie mam nic przeciwko. Cóż, powstrzymaj się, a wieczorem ucieknę od ciebie.
Ty zgubiłeś pewne rzeczy, ja zatraciłem się w zdaniach, wyjaśnienia były ospałe i wszystkie niewłaściwe. Chciałeś uciec, ale nie mam nic przeciwko.
Cóż, powstrzymaj się, a wieczorem ucieknę od ciebie.
Wieczór, wieczór, wieczór, wieczór, wieczór, wieczór, wieczór, wieczór, wieczór, wieczór, wieczór, wieczór.
Ty gubisz rzeczy, ja gubię się w zdaniach, wyjaśnienia są ospałe, wszystkie są niewłaściwe.
I ja, i ja, i ja, i ja, i ja.