Inne utwory od Rufuz
Inne utwory od Wyguś
Inne utwory od O.S.T.R.
Opis
Wykonawca stowarzyszony: Rufuz, Pękaty, Wyguś, O.S.T.R.
Powiązany wykonawca: Rufuz
Wykonawca towarzyszący: Pękaty
Wykonawca towarzyszący: Wyguś
Producent, wykonawca towarzyszący: O.S.T.R.
Kompozytor: Adam Ostrowski
Autor tekstu: Jan Wygański
Autor tekstu: Michał Pękacki
Autor tekstu: Rafał Kwiatkowski
Tekst i tłumaczenie piosenki
Oryginał
WWA to są dwie strony Wisły.
2WA 2SW.
-Na poważnie i na ostro.
-Tu, gdzie dwie strony Wisły, a syrenka jedna. Mieszkam od czterech pokoleń i lekko po przejściach.
To był zwykły szary dzień, ale inny niż wszystkie.
Wtedy przyszedł na świat chłopak tutaj z moim nazwiskiem. Wspomnień na blokach mam więcej niż Kodak.
Na tej ośce mam studia, a na tej matura. Tutaj dostałem w zęby, a tam dałem akurat.
Przy Złotej cztery cztery falą różne naturach.
Kiedyś brałem sam tej jebanej koki dużo. Wiem, że to syf i te czasy już nie wrócą.
Choć ślinią foki się jak idę z nową nutą, rzucam towar tu na bloki jak na matę w judo.
W moim mieście roi się od przestępstw.
To dwadzieścia i dwa pięć, a tu na ostro jestem. Ziomal z drugiej strony miasta mi dosyła zwrotkę.
Najpierw pójdziemy na spacer, a hajs przyjdzie potem.
To jest WWA, ziomal, to ważna sprawa. Weź nie gadaj, jak chcesz coś, nie udawaj.
Dobra rada swojego nie okradaj, bo dwie strony Wisły tu ma Warszawa.
To jest WWA, ziomal, to ważna sprawa. Weź nie gadaj, jak chcesz coś, nie udawaj.
Dobra rada swojego nie okradaj, bo dwie strony Wisły tu ma Warszawa.
Świeżo po podstawówce w końcówce dziewięćdziesiątych maulat z mordą zgreda wysiadł na dworcu zachodnim. Od pierwszej sekundy można było się połapać.
Morda w kubeł, kozak zawsze trafi lepszego kozaka.
Pilnować portfela i twarzy.
Gdzie nie wyjdziesz, trafisz na heleniarzy.
Miasto przeklęte, miasto piękne jak azyl. Taką mam w pamięci, nic nie zdarza się dwa razy.
Reszta to historia na zwrotkach pewnie z pięćset.
O blokach, koleżkach, przeżycia, projekcje o życiu, o sztukach, obiektach westchnień. WWA miasto rapu, miasto przestępstw.
Słuchacze chcą faktów, dziennikarze mięsa.
A prawda jest taka, że kurwa nie mogłem przestać.
Nie odpierdalam szopki i nienawidzę pozerstwa, bo miewałem tygodnie, że nocy nie mógłbym przespać. Poznałem świat, to chcę wbić na minę.
Nerwów tyle się nasarłem, żebyś tu rlał linę. Nawijałem tak, żebyś czuł jak żyję.
Styl się ma, a nie miewa. Ode mnie tyle.
To jest WWA, Ricku, to nie zabawa. Weź nie gadaj, bo szczęki nie zespawasz.
Dobra rada zarabiaj, nie wydawaj. To dwie strony Wisły. Nie czekaj na brawa. To jest WWA,
Ricku, to nie zabawa. Weź nie gadaj, bo szczęki nie zespawasz.
Dobra rada zarabiaj, nie wydawaj. To dwie strony Wisły. Nie czekaj na brawa.
Znowu jadę Łazienkowskim z OCH na Saską.
Miałem być na dziesiątą, będę chwilę przed dwunastą. Na lewym pasie krucyfiks, a na prawym karambol.
Dylniaka na dwa Uber Eats wożę się jak landlord. Sto siedemdziesiąt pięć i ujebany chodnik. Wieża na Wkrze i
Lotnika pomnik. Tworzą mój zen młody Francesco Totti.
Lojalna drużyna o mnie nigdy nie zapomni. Obczajają mnie pacjentki, bo chodzę po górach.
Ta mnie kiedyś wystawiła, tej podawałem akurat. Ty masz torby hajsu, sos bez podatku.
Coś mi tu jebie bratku tak jak kinol na Gocławku.
W Warszawie nie ma morza, ale dziwko patrz jak płynę. Poza tym standard ktoś zarabia, a ktoś gnije.
Więcej miejsca w gaciach. No bo w lekce Hakim Ziyech.
Jak to prawdziwy chain, skoro masz zieloną szyję? To jest WWA, tu gram, to moja murawa. Dzwoń i OG ci się dogram.
Jasna sprawa. Moje miasto dumą mnie napawa. Niebo jest niebieskie, a podłoga to lawa.
To jest WWA, tu gram, to moja murawa. Dzwoń i OG ci się dogram. Jasna sprawa.
Moje miasto dumą mnie napawa. Niebo jest niebieskie, a podłoga to lawa.