Inne utwory od Rufuz
Inne utwory od Jano Polska Wersja
Inne utwory od S1ND
Inne utwory od OSXAR
Opis
Wykonawca stowarzyszony: Rufuz, Jano Polska Wersja, S1ND, OSXAR
Powiązany wykonawca: Rufuz
Wykonawca stowarzyszony: Jano Polska Wersja
Powiązany wykonawca, producent: S1ND
Powiązany wykonawca, producent: OSXAR
Kompozytor: Bartosz Piątek
Kompozytor: Oskar Pielech
Autor tekstu: Rafał Kwiatkowski
Autor tekstu: Marcin Jankowiak
Inżynier masteringu, inżynier miksu: Michał Kożuchowski
Tekst i tłumaczenie piosenki
Oryginał
Chciałbym wjechać do willi, wcześniej zamknąć licznik.
To miasto nie raz mnie zmyli, teraz ja tu gonię wynik. Chciałbym wjechać do willi, wcześniej zamknąć licznik.
To miasto nie raz mnie zmyli, teraz ja tu gonię wynik.
Ośka, ośka. Daleka droga na salon.
Poznaj, poznaj życie jak robi tu balon. Znam to, znam to, bo to jest mój dom. Tu walczą codziennie jak Ali dom.
Lepszy czas, tu płonie ląd. Więc podbij do nas i poznaj to.
Ja jestem stąd i odkładam sos. Po to, by tylko prysnąć stąd. Po to, by lepszy start miał on.
Ba-Ba-Babilon, ty trzymaj pion. Zaraz zawijam na samolot. Czeka na nas tam
Katalonia. Widok z okna jak ta paralotnia.
Chciałbym wjechać do willi, wcześniej zamknąć licznik. To miasto nie raz mnie zmyli, teraz ja tu gonię wynik.
Chciałbym wjechać do willi, wcześniej zamknąć licznik.
To miasto nie raz mnie zmyli, teraz ja tu gonię wynik. Powiedz mi jeszcze raz, że to był błąd.
Wszystko poświęcić, a zostawić duszę. Wkładam ją w muzę i nadaję ton.
I całym sercem to pcham jak najdłużej.
Dawno odkryłem, że słowo to broń, lecz w dobrym celu korzystam i służę. Zawsze pomocą jak muszę, to grom z jasnego nieba i ziemię poruszę.
Na niej postawiłem dom ze smutku i wzruszeń.
Zbudowałem gruby mur, by przetrwał każdą burzę. Livin' la vida loca.
Takie życie wymyśliłem za gnoja. Dzisiaj się budzę na swoim i gra.
Myślę, że po prostu przyszła ta pora.
Nigdy, nigdy, nigdy, nigdy nie daj wmówić sobie, że nie masz szans.
Ooo, nie daj wmówić sobie, że nie masz szans.
Willa, willa. Daleka droga z Ośki. Dilerzy na Łogi, kłody pod nogi.
Sam sobie kurwa to rozkmiń.
Choć puste kieszenie w gębie, oni są zawsze mocni.
Tu jeden dilował, brał ten towar od dziecka na prochach. Tak się tu chowa.
U nas na blokach jak Maradona. To długa droga i ciężka noga.
Zryta głowa i znów od nowa. Ja chcę ten basen i duży garaż, by syn mógł robić w kółko hałas.
Gdzie jest moja żyła złota?
Życie się pieprzy na jebanych blokach, na jebanych blokach. Moja Ośka to nie Acapulco. Całe szczęście zawijam jutro.
Willa w górach jest top top. Wracam myślami na blok blok.
Ciągle gonię ten stos stos. Uśmiechnął, w końcu się los los. Willa w górach jest top top.
Wracam myślami na blok blok. Ciągle gonię ten stos stos.
Uśmiechnął, w końcu się los los. Chciałbym wjechać do willi, wcześniej zamknąć licznik.
To miasto nie raz mnie zmyli, teraz ja tu gonię wynik.
Chciałbym wjechać do willi, wcześniej zamknąć licznik. To miasto nie raz mnie zmyli, teraz ja tu gonię wynik.