Inne utwory od La Fouine
Opis
Kompozytor: Biggie Jo
Autor tekstów: La Fouine
Tekst i tłumaczenie piosenki
Oryginał
Sheh, banlieue sale musique.
Gang gang.
Sheh, let's kill.
Bang bang.
Sheh.
Sheh. Ferrari quatre cinq huit Italie, un Glock, d'la beuh, j'ai gravi les paliers.
Exha dans l'ride, silencié devant l'grève, vingt trêves, quatre pots, j'ai d'la blanche et d'la vanilla. Ils ont des armes, est-ce qu'ils tirent comme nous?
J'ai trop d'péta, j'peux remplir deux Camp Nou.
Tant qu'on a l'cash, nous, on reste dans l'bon. Des shooters sur l'côté comme Rajon Rondo.
Gang gang. Y a d'quoi les affoler, on les livre en Vélib', j'ai l'calibre. Le
Chanel, le Céline, depuis l'temps qu'j'écris, c'est lit.
Comme la coke sur la table, toutes les planètes, elles s'alignent.
Les bords à leur table sont nos anciennes putes. J'mate toujours derrière comme un ancien stup'.
Juste à l'œil, j'découpais des vingt grammes pile et les p'tits loufs toujours à midi pile.
J'ai grandi parmi les loups, j'vais m'reposer sur dix lourds.
C'est la banlieue ou quoi? J'suis en taule, j'fais un break, j'ai jamais mangé seul un Grec.
C'est la banlieue ou quoi?
J'suis dans l'Urus blanc, pas question qu'j'reste sur l'banc. C'est la banlieue ou quoi?
C'est la banlieue, la banlieue, c'est l'fusil à pompe que l'on branle. Et rien que j'la saute comme un low rider.
Trop d'bécanes comme un Ruff Ryders. Un gérant en cavale, la banlieue, elle t'avale.
Sur l'toit, y a des corbeaux, y a plus qu'sniper. Paris, c'est magique, ça sort l'automatique.
Leur gueule sous mes Asics, mes Saucony. Des litrons, des barils, des Marbella
Paris. Commission rogatoire, ils savent qu'on nie.
I-N-T-E-P-E-N-D-A-N-T, bitch, j'reste en indé. Millionnaire, plan A, pas de plan B.
On les frappe pour la plata, ils vont plainter. J'rappe comme si j'avais pas percé.
Eux, ils parlent du sang qu'ils n'ont pas versé. J'ai saigné la rue, drôle de trajectoire.
La daronne m'a dit : « Ne pars pas, j'ai qu'toi ».
J'ai grandi parmi les loups, j'vais m'reposer sur dix lourds.
C'est la banlieue ou quoi? J'suis en taule, j'fais un break, j'ai jamais mangé seul un Grec.
C'est la banlieue ou quoi?
J'suis dans l'Urus blanc, pas question qu'j'reste sur l'banc. C'est la banlieue ou quoi?
C'est la banlieue, la banlieue, c'est l'fusil à pompe que l'on branle. Fusil à pompe.
Sheh.
Gang gang.
Tłumaczenie na język polski
Ech, brudna muzyka z przedmieść.
Gang, gang.
Sheh, zabijmy.
Bum, bum.
Szech.
Szech. Ferrari cztery pięć osiem Włochy, Glock, trochę trawki, wspiąłem się na kolejne poziomy.
Wydech w zmarszczce, cisza przed strajkiem, dwadzieścia rozejmów, cztery garnki, mam biel i wanilię. Mają broń, strzelają jak my?
Mam za dużo pieniędzy, mogę obsadzić dwa Camp Nou.
Dopóki mamy gotówkę, pozostajemy w dobrej formie. Strzelcy z boku, jak Rajon Rondo.
Gang, gang. Jest coś, co ich wpadnie w panikę, dostarczamy ich przez Vélib”, mam kaliber. The
Chanel, Céline, odkąd piszę, są czytane.
Jak koks na stole, wszystkie planety są wyrównane.
Krawędzie przy ich stole to nasze stare dziwki. Wciąż patrzę wstecz jak były narkoman.
Na oko wycinam dwadzieścia gramów z kropką, a małe zawsze punktualnie w południe.
Wychowałem się wśród wilków, na dziesięciu ciężkich odpocznę.
Czy to przedmieścia, czy co? Jestem w więzieniu, robię sobie przerwę, nigdy sam nie jadłem greckiego posiłku.
Czy to przedmieścia, czy co?
Jestem w białym Urusie, nie ma mowy, żebym został na ławce. Czy to przedmieścia, czy co?
To przedmieścia, przedmieścia, to strzelba, którą potrząsamy. A ja po prostu skaczę jak lowrider.
Za dużo rowerów takich jak Ruff Ryders. Uciekający menadżer, przedmieścia cię pożerają.
Na dachu są wrony, to coś więcej niż tylko strzelanie. Paryż jest magiczny, pojawia się automatycznie.
Ich twarz pod moimi butami Asics i Saucony. Litony, beczki, Marbelle
Paryż. Wniosek o pomoc, wiedzą, że go odrzucamy.
I-N-T-E-P-E-N-D-A-N-T, suko, zostaję niezależny. Milioner, plan A, brak planu B.
Uderzymy ich dla plata, będą narzekać. Rapuję, jakbym się nie przebił.
Mówią o krwi, której nie przelali. Wykrwawiłem ulicę, dziwna trajektoria.
Pani powiedziała do mnie: „Nie odchodź, mam tylko ciebie”.
Wychowałem się wśród wilków, na dziesięciu ciężkich odpocznę.
Czy to przedmieścia, czy co? Jestem w więzieniu, robię sobie przerwę, nigdy sam nie jadłem greckiego posiłku.
Czy to przedmieścia, czy co?
Jestem w białym Urusie, nie ma mowy, żebym został na ławce. Czy to przedmieścia, czy co?
To przedmieścia, przedmieścia, to strzelba, którą potrząsamy. Strzelba z pompką.
Szech.
Gang, gang.