Inne utwory od Pazzy
Inne utwory od Skumaj
Opis
Wokal: Pazzy
Wokal: Skumaj
Producent: morecalcium
Programista: więcej wapnia
Autor tekstu: Adrian Panasiuk
Kompozytor: Mikołaj Szczygieł
Autor tekstu: Patryk Wójcik
Tekst i tłumaczenie piosenki
Oryginał
Zajebany każdy weekend. Mamy tyle tracków, że brakuje nam już likter.
Chcę lodówkę z dozownikiem, z której będzie płynąć hit tek.
Biała syf są pracowite.
Każdy ten numer to moja terapia, to mój psychiatra, to moja -spowiedź. -Gubię się w latach. Mam dość wydzielania.
-Demon zawoła, to pewnie się zgodzę. -Płynę znów w maka, bo nie mam na kauczu.
-To mam fioletową aureolę. -Trzeba zarabiać, nie na Cygana.
Szaba, -daba, da amore. -Ja, tutaj dżentelmeni.
Ja muszę się dotlenić. Ja wysoko jak Zenit. Parę ka i Japa się cieszy.
-Bardzo. Nie wygrałem w loterii. -Kwartał. Sto koła sto cztery.
-Nie ma was tam. Są sami koledzy. -Wasz down. Mi się należy. Nam się należy.
-Więcej niż wam się wydaje. -Więcej niż wam się wydaje.
Kiedyś to brałem na sesji plakaty A4 to były za małe.
Taki film zagoiłem parę blizn. Nie mówiłem o nich wiele. Czułem się jak z pantomimy.
Biała syf są pracowite, wiesz. Na paszkomat jak Klawiter mi tu idzie sprzęt.
Chcą zabrać mi koronę. Mogą złapać mnie za berło. Wynajmiemy twoją chatę i zrobimy bendo.
Zajebany każdy weekend. Mamy tyle tracków, że brakuje nam już likter.
Chcę lodówkę z dozownikiem, z której będzie płynąć hit tek.
-Hit tek. -Biała syf są pracowite.
Każdy ten numer to moja terapia, to mój psychiatra, to moja spowiedź.
Gubię się w latach. Mam dość wydzielania. Demon zawoła, to pewnie się zgodzę.
Płynę znów w maka, bo nie mam na kauczu. To mam fioletową aureolę.
Trzeba zarabiać, nie na Cygana. Szaba, daba, da amore.
-Kopę lat padam. Wciąż to samo hasło. -Weź w drogę nam kopie, ci wpierdolę warmo.
Ja we wtorek to przelałem, a w środę robię to samo.
Nie wiem, ode się nie błaźnię. Umrę młodo, a nie staro. Ciągle nowy problem — jak pozbyć go się z głowy?
Się poprawiam i błądzę. Czy kiedyś będzie dosyć?
Z willą na horyzoncie, choć z głową wciąż kłopoty. Te tabletki są gorzkie, a z życia chciałbym słodycz.
My odświeżamy rany. Lubią patrzeć jak cierpię.
Randomowe szmaty z szafy, a i tak ubrany lepiej. Stół z wędlinami, a nie mąka pod wódeczkę.
Nawet nie to dziwi, że nie skończyłem pod sklepem. Zajebany każdy weekend.
Mamy tyle tracków, że brakuje nam już likter.
Chcę lodówkę z dozownikiem, z której będzie płynąć hit -tek. -Hit tek.
Biała syf są pracowite.
Każdy ten numer to moja terapia, to mój psychiatra, to moja -spowiedź. -Gubię się w latach. Mam dość wydzielania.
-Demon zawoła, to pewnie się zgodzę. -Płynę znów w maka, bo nie mam na kauczu.
-To mam fioletową aureolę. -Trzeba zarabiać, nie na Cygana.
Szaba, -daba, da amore. -Nam się należy więcej niż wam się wydaje.
Kopę lat padam. Wciąż to samo hasło.
Każdy ten numer to moja terapia, to mój -psychiatra, to moja spowiedź. -Trzeba zarabiać, nie na Cygana.
Szaba, daba, da amore.
Da amore. Da amore. Trzeba zarabiać, nie na Cygana. Szaba, daba, da amore.