Inne utwory od Bonson
Opis
Producent: 2check
Wokal: Bonson
Wokal: Choina
Autor tekstu: Damian Kowalski
Kompozytor: Krzysztof Zajkowski
Autor tekstu: Patryk Chojnowski
Tekst i tłumaczenie piosenki
Oryginał
Mijają lata, coraz więcej widzę. Coraz bardziej też niż kocham, to nienawidzę.
Jak przegrasz życie, to nie licz tu na rewanż. Albo na szczycie, albo je jebać.
Mijają lata, coraz więcej widzę. Coraz bardziej też niż kocham, to nienawidzę.
Jak przegrasz życie, to nie licz tu na rewanż. Albo na szczycie, albo je. . .
Mam zapas rapu, co jak uto samiesz się ogarnia smutek. Mam zapas rapu, co urywa dupę.
I mam też zapas nerwów ze stali przez ludzi wykuty.
I to nie tak, że byłem głupi, musiałbyś wejść w moje buty. A jak się mu zwalił nóż w pijani, gdy dałem rękę.
Nie powierzę serca żadnej szmacie, więcej to przysięgłem sobie.
Głodny sukcesu, ale w chuj stresu w głowie. Zbyt późno poczułem, jaką kurwą może być człowiek. I co?
Sam powiedz. Lepiej być jak lodowiec. Nie ufać więcej nikomu mi weszło w krwiobieg.
Nie, że naiwny. Trzeba mieć jaja gołębie.
Obudził się instynkt, to już się nie przyzwyczajaj do mnie. Nie tylko blizny, konflikty też rodzą fobie.
Traktuj ludzi z wzajemnością. Ja też tak robię.
Możesz jeszcze nie kojarzyć, ale stawiam wszystko, że powiesz: powrócił Choina, to wróciły hip hop.
Mijają lata, coraz więcej widzę. Coraz bardziej też niż kocham, to nienawidzę.
Jak przegrasz życie, to nie licz tu na rewanż. Albo na szczycie, albo je jebać.
Mijają lata, coraz więcej widzę. Coraz bardziej też niż kocham, to nienawidzę.
Jak przegrasz życie, to nie licz tu na rewanż. Albo na szczycie, albo je jebać.
Czy dalej sens to ma? Gdyby nie, to już bym stąd prysnął hip stone Preston hard.
Ale nie umiem, bo przysięgłem przyszłość lepszą wam. Ale nie umiem.
No i nie chcę w dupie ma być, wiesz to plan. Nie chcę za wiele, przecież znasz mnie.
Wystarczająco dałem poznać się od LP z matkiem.
Dziś nie wiem, które zaraz LP siedemnaste, a ja wciąż kurwa wierzę, jak wierzyłem wiele lat wstecz. Jeszcze raz cześć!
Jeśli masz problem, zadzwoń. Jeśli nie chcesz, wal sześć. To chyba już ostatnia prosta.
Jeszcze zakręt, jeszcze chwila.
Nie spiesz tak się, nim to wszystko gdzieś przepadnie.
Ty, no nie wiem już, jak mam ci wyjaśnić, że wciąż oddycham, choć z towaru pękło chyba trzy tacki. Co tam pod nosem w gnoju mruczysz?
Co się spinasz i marszczysz? Weź nie pchaj nosa w nie swój talerz, bo ci zrywa synapsy.
Mijają lata, coraz więcej widzę. Coraz bardziej też niż kocham, to nienawidzę.
Jak przegrasz życie, to nie licz tu na rewanż. Albo na szczycie, albo je jebać.
Mijają lata, coraz więcej widzę. Coraz bardziej też niż kocham, to nienawidzę.
Jak przegrasz życie, to nie licz tu na rewanż. Albo na szczycie, albo je jebać.