Inne utwory od Małach
Inne utwory od Kacper HTA
Opis
Wykonawca stowarzyszony: Małach, Kacper HTA, Majeran
Wykonawca stowarzyszony, producent: Małach
Gitara, Kompozytor: Adrian Majcherek
Wykonawca stowarzyszony: Kacper HTA
Producent, wykonawca towarzyszący: Majeran
Autor tekstów, kompozytor: Bartłomiej Małachowski
Tekst i tłumaczenie piosenki
Oryginał
Ej, nie jestem smutny, ale wolę się wygadać niż się napić wódki.
Robię to na trackach, żebyś nie musiał czuć pustki, bo składałem swoje życie w całość tak jak z puzzli i chcę zostawić zło za sobą po tej płycie. Chuj z nim. Ej, piszę w zeszycie.
Pisałem, jak nie miałem nic, jak marzyciel.
Kiedy upadam, prawie nic nie widzicie. To nie wstyd, kiedy płyną łzy. Takie życie.
Ale tu nie pomoże picie ani narkotyki. Zostałem kimś, bo mówili mi, że będę nikim.
Ze swoimi zawsze rozumiałem się na migi. Wychowani na refrenach De Mono i Republiki.
Ej, niektórzy o nas zapomnieli, ale znów sobie przypomną, gdy ich życie się na gorsze zmieni.
Na głęboką wodę od małego gdzieś rzuceni. Zostaliśmy tak naprawdę oddaleni.
Radziliśmy sobie kiedyś, poradzimy teraz.
Żeby coś wymyślić, nie potrzebujemy komputera. Na rany w sercu trening teraz, nie jak kiedyś melanż.
Też nie uwierzyli w ciebie? Wypuścili bulteriera.
Spływa po nas każdy hejt jak po brzegach szklanek, chociaż potrafimy płakać, jak jest przejebane. Popatrz w moje oczy.
One dawno są zahartowane. Nigdy o to nie prosiłem, ale mleko już rozlane.
Nad ranem, gdy cały dom śpi, ja jadę gdzieś nad rzekę, bo poprzedni rok dał w kość mi.
Najpierw umarł mi pies, a bliscy w szpitalu wolskim. To życie, a nie pech.
Piszę, żeby czuć się wolny.
Mówią, że takich nie robią już bitów ani słów. Ile kitów wszerz, ile wzdłuż.
Mówią, że takich nie robią już, ale za to pada deszcz. No i już.
Mówią, że takich nie robią już bitów ani słów. Ile kitów wszerz, ile wzdłuż.
Mówią, że takich nie robią już, ale za to pada deszcz. No i już. Przykryte liśćmi.
Rzeczy, których nie robi nikt dziś.
One żyją jak blizny i będą tutaj, choćby zapomnieli o nich wszyscy.
Dzwoni Malach, mówi, że jest pomysł. Dobry obraz.
Ja mówię róbmy na klasyce coś takiego od nas. Wychowani na muzyce marzeniami lecisz do gwiazd.
Oni chcą mnie krytykować. Mogą mi odkurzyć pojazd. I nie, że się żalę, choć mam milion strat.
Mam twardy dach, nawet jeśli spadnie mocny grad.
Co mi jest dane, jestem losu kowalem. Przez wychowanie powinienem raczej stać pod parę.
Nie piję, nie ćpam, a na nerwy to jedynie palę.
Jak potrzebujesz dobre słowo, mordo, odpal falę. Nie rapuję za karę, nie oddycham za karę.
Pieści noszą blizny jak po roztrzaskanym tulipanie.
Też mogłem tulić panie, robić zagrywki tanie i milion razy poddać się i mulić na tapczanie. Znasz mnie, ale nie znasz mojej drogi.
Wejdź w moje skoki, przejdź kłody rzucane pod nogi.
Nigdy nie chciałem być kopią od kolejnej kopii. Znam prawo dżungli, więc odnajduję się tu jak Mowgli.
A oni mogli, ale coś zawiedli w tej utopii. Realizator wie, mam zawsze zadymiony kokpit. No shit.
Nawet jak odejdę, zostawię po sobie parę rad. To pewne.
Zostawię po sobie czarny piach, jak zdechnę. Zostałem człowiekiem do końca. Tam przejdę.
Mówią, że takich nie robią już bitów ani słów. Ile kitów wszerz, ile wzdłuż. Mówią, że takich nie robią już.
Ale za to pada deszcz. No i już.
Mówią, że takich nie robią już bitów ani słów. Ile kitów wszerz, ile wzdłuż. Mówią, że takich nie robią już.
Ale za to pada deszcz. No i już. Przykryte liśćmi.
Rzeczy, których nie robi nikt dziś.
One żyją jak blizny i będą tutaj, choćby zapomnieli o nich -wszyscy. -Wszyscy.
Wszyscy.