Inne utwory od Mutu
Inne utwory od El Nino
Opis
Kompozytor: Piperka Adrian
Tekst i tłumaczenie piosenki
Oryginał
Joc rolul perfect al unui pământean emancipat.
Ființă nobilă gândește când se-mbată face un pact.
Sunt un dezastru social, nu fac nimic niciodată, că tot ce-i important e pe bani ca apa plată.
Sunt conștient că conștiența dăunează instinctului primar, de-asta umblu aproape varză.
Plutim pe o canapea cu creieru' în derivă. Nu e plictiseală, frate, asta-i lene constructivă.
Am împotrivă doi sau trei tovarăși care văd în perspectivă c-o să ne facem praf, iară.
Ăștia nimeni nu sună să spună o vorbă bună. Toți te sună să-ți pună ca o marfă bună.
Șapte zile-n săptămână, șapte frunze și o foiță.
Aud din stânga mea: "Hai Rălu' în ceva căiuță". Veșnica tranziție te lasă fără ambiție.
Pasem jointu' spre stânga doar așa ca superstiție. Trag din el și după mă pune-n mișcare.
Trag din el, ți-l în plămâni, mă sparge tare. Îl dau în stânga, dacă trebuie îl dau în dreapta.
Deschid o sticlă, trebuie udată planta. Trag din el și după mă pune-n mișcare.
Trag din el, ți-l în plămâni, mă sparge tare. Îl dau în stânga, dacă trebuie îl dau în dreapta.
Deschid o sticlă, trebuie udată planta.
Unu, două, trei, patru fumuri și m-am spart, dar niciodată nu o să mă vezi pe jos căzut lat.
Dau din cap fără să vreau dacă sună hip-hop. Ăsta sunt și pentru unii nu sunt decât un drogat.
Iau les în fiecare zi, fumez și scriu întruna. Le place cum mă joc, încasez când trece luna.
Dintr-un șapte-șase-zero, dintr-un fotoliu alb.
De acolo îmi vine filmu' imediat după ce lard un ristretto și ne-am dus dăm o tură de oraș.
Deschid ușa, iese fumu', miroase a iarbă și haș. E parfumul meu și nu o să-l schimb curând.
Cred c-o să miros la fel și când o să fiu cărunt.
Acum deschid o bere, dau noroc cu frații mei. Dacă mie îmi merge bine, e bine și pentru ei.
Așa trebuie să fie vibe-urile bune. Așa trebuie să meargă, așa trebuie să sune.
Trag din el și după mă pune-n mișcare.
Trag din el, ți-l în plămâni, mă sparge tare. Îl dau în stânga, dacă trebuie îl dau în dreapta.
Deschid o sticlă, trebuie udată planta. Trag din el și după mă pune-n mișcare.
Trag din el, ți-l în plămâni, mă sparge tare. Îl dau în stânga, dacă trebuie îl dau în dreapta.
Deschid o sticlă, trebuie udată planta. Îți relatez cum văd eu lumea de pe canapea.
Ăștia-s în praf, în pula mea și tot ar mai fuma.
Și dacă crezi că eu sunt rău, nu mi-ai văzut prietenii. Ăștia ar bea și ar fuma pan' ar înțepeni.
Încet venim, uite-ne parcă plutim.
Că lumea-n jur se agită, eu mă relaxez puțin, că ce e mult strică.
Ne vedem la una mică cu o sticlă de ceva și un joint la caterincă. Trag din el și după mă pune-n mișcare.
Trag din el, ți-l în plămâni, mă sparge tare. Îl dau în stânga, dacă trebuie îl dau în dreapta.
Deschid o sticlă, trebuie udată planta. Trag din el și după mă pune-n mișcare.
Trag din el, ți-l în plămâni, mă sparge tare. Îl dau în stânga, dacă trebuie îl dau în dreapta.
Deschid o sticlă, trebuie udată planta. Trag din el și după mă pune-n mișcare.
Trag din el, ți-l în plămâni, mă sparge tare.
Îl dau în stânga, dacă trebuie îl dau în dreapta. Deschid o sticlă, trebuie udată planta.
Tłumaczenie na język polski
Gram idealną rolę wyemancypowanej Ziemianiny.
Szlachetna istota myśli, że walcząc zawiera pakt.
Jestem społeczną katastrofą, nigdy nic nie robię, bo najważniejsze są pieniądze jak płaska woda.
Mam świadomość, że świadomość szkodzi pierwotnemu instynktowi, dlatego chodzę prawie jak kapusta.
Leżymy na kanapie z dryfującymi mózgami. To nie nuda bracie, to konstruktywne lenistwo.
Mam przeciwko sobie dwóch lub trzech towarzyszy, którzy widzą, że w przyszłości znowu zrobimy proch.
Nikt do nich nie dzwoni, żeby powiedzieć dobre słowo. Wszyscy nawołują Cię do przedstawienia Cię jako dobrego towaru.
Siedem dni w tygodniu, siedem liści i jeden liść.
Słyszę z lewej strony: „Chodź Rălu do jakiejś chaty”. Wieczne przejście pozostawia cię bez ambicji.
Szliśmy w lewo tylko w ramach przesądu. Wyciągam się z niego i wtedy to sprawia, że się poruszam.
Strzelam, jest w twoich płucach, mocno mnie to łamie. Daję to lewej stronie, jeśli trzeba, daję to prawej.
Otwieram butelkę, roślinę trzeba podlać. Wyciągam się z niego i wtedy to sprawia, że się poruszam.
Strzelam, jest w twoich płucach, mocno mnie to łamie. Daję to lewej stronie, jeśli trzeba, daję to prawej.
Otwieram butelkę, roślinę trzeba podlać.
Raz, dwa, trzy, cztery palę i jestem spłukany, ale nigdy nie zobaczysz mnie na podłodze.
Jeśli to hip-hop, mimowolnie kiwam głową. Taki właśnie jestem, a dla niektórych jestem po prostu narkomanem.
Codziennie biorę les, palę i razem piszę. Podoba im się sposób, w jaki gram, zarabiam pieniądze po upływie miesiąca.
Od siedem-sześć-zero, od białego fotela.
To właśnie tam film przychodzi do mnie zaraz po skończeniu ristretto i wybraliśmy się na spacer po mieście.
Otwieram drzwi, wydobywa się dym, śmierdzi trawą i haszyszem. To moje perfumy i nie zamierzam ich w najbliższym czasie zmieniać.
Myślę, że będę pachniał tak samo, kiedy stanę się szary.
Teraz otwieram piwo, daję szczęście moim braciom. Jeśli to jest dobre dla mnie, to jest dobre dla nich.
Właśnie takie powinny być dobre wibracje. Tak to powinno brzmieć, tak to powinno brzmieć.
Wyciągam się z niego i wtedy to sprawia, że się poruszam.
Strzelam, jest w twoich płucach, mocno mnie to łamie. Daję to lewej stronie, jeśli trzeba, daję to prawej.
Otwieram butelkę, roślinę trzeba podlać. Wyciągam się z niego i wtedy to sprawia, że się poruszam.
Strzelam, jest w twoich płucach, mocno mnie to łamie. Daję to lewej stronie, jeśli trzeba, daję to prawej.
Otwieram butelkę, roślinę trzeba podlać. Opowiem Ci jak widzę świat z kanapy.
Są w kurzu, w moim fiucie i nadal by palili.
A jeśli myślisz, że jestem zły, to nie widziałeś moich przyjaciół. Pili i palili, aż odrętwieli.
Powoli podchodzimy, spójrz na nas, jakbyśmy się unosili.
Że świat wokół się trzęsie, trochę się odprężam, że za dużo psuje.
Do zobaczenia na małym z butelką czegoś i knajpą w cateringu. Wyciągam się z niego i wtedy to sprawia, że się poruszam.
Strzelam, jest w twoich płucach, mocno mnie to łamie. Daję to lewej stronie, jeśli trzeba, daję to prawej.
Otwieram butelkę, roślinę trzeba podlać. Wyciągam się z niego i wtedy to sprawia, że się poruszam.
Strzelam, jest w twoich płucach, mocno mnie to łamie. Daję to lewej stronie, jeśli trzeba, daję to prawej.
Otwieram butelkę, roślinę trzeba podlać. Wyciągam się z niego i wtedy to sprawia, że się poruszam.
Strzelam, jest w twoich płucach, mocno mnie to łamie.
Daję to lewej stronie, jeśli trzeba, daję to prawej. Otwieram butelkę, roślinę trzeba podlać.