Utwory
Artyści
Gatunki
Okładka utworu ENZO

ENZO

3:03Album V24 2025-02-21

Inne utwory od Eryk Moczko

  1. NAPALONE FANKI
      3:07
  2. CAROLINE
      2:26
  3. 2:02
      3:11
  4. NASZE BYŁE
      2:34
  5. STO TYSIĘCY ŁEZ
      2:20
  6. NAJWIĘKSZY DOM NA OSIEDLU
      3:15
Wszystkie utwory

Inne utwory od Kize

  1. Boom Bap
      2:04
  2. Koszta
      2:51
  3. TO DLA WSZYSTKICH KTÓRYM LECĄ ŁZY
      2:28
  4. Bunt
      2:51
  5. MASCAR
      2:19
  6. Pokora
      2:55
Wszystkie utwory

Opis

Pachnie drogami i późnymi lotami – tymi, podczas których miasto już śpi, a wewnątrz wciąż buczy silnik pragnień. W tych wersach czuć zmęczenie pogoń za marzeniami i słodki posmak pewności, że wszystko nie poszło na marne. Podczas gdy niektórzy liczą miliony, tutaj liczy się bezsenne noce, odłożone kontrakty i obietnice sobie, że„wszystko jeszcze przed nami”.

Każdy wers wydaje się świecić neonem z okna studia – trochę zimno, trochę samotnie, ale pięknie aż do gęsiej skórki. Tam, gdzie miłość zazdrości mikrofonowi, a cisza irytuje bardziej niż krytyka. I niech na razie nie ma diamentów, ale jest szczera energia, która jest cenniejsza niż jakiekolwiek złoto – ponieważ to właśnie z niej wszystko się buduje.

Tekst i tłumaczenie piosenki

Oryginał

Piąta rano odwiózł mnie pan Sasza. Mieszkanie wygląda mi jak Kopenhaga.

Ona śpi już dawno. Nie wie, kiedy wracam. Ratowałem miasto jak pierdolony Batman.

Mama pyta kiedy jakiś kontrakt, a ja nie wiem, ile już do chuja odrzuciłem.

Tata mówi synu, nie zwariuj nam od pieniądza.

Póki co się nie bój, jeszcze nic nie zarobiłem. Ale spokojnie. W planach mam cztery wille.

Dla mnie, dla ciebie, dla mamy i brata. Minęły już dni, co są zimne. Wrócą, jak wysadzę chaina w brylantach.

Ale hold on. Jestem wyżej, będę wyżej. Dobrze widzę.

Coraz bliżej, bo nie śpię tydzień, abyśmy mogli spać z widokiem na góry i skały i na oceany, na fiordy norweskie i cztery polary.

Założę na siebie jak dres code dolary, jak buty do pary, bagietka i Paryż i. Fitujemy do siebie sercami. Więc proszę nie złam go.

Wylałem już tyle krwi.

Co Malik Dom Pérignon. Aaa. Nie lubisz jak znikam wieczorami. Kumam.

Kiedyś ktoś też mnie zostawił. Widać po co robię to nocami. Chcę być jak gangster Ferrari.

Aaa. Nie lubisz jak znikam wieczorami. Wolisz jak jesteśmy zupełnie sami.

Widać po co robię to nocami. Call me Ferrari. Pytasz, co mnie boli?

To gdy w pokoju jest cisza. Tu musi coś nakurwiać, tu musi coś oddychać.

Coś się pewnie zmienia, kiedy płyta to platyna. Niedługo dam wam znać. No bo po to się rozwijam.

Cztery studia, każdy w innym mieście. Po co to nagrywam i dlaczego nie śpię?

Ktoś tam coś powiedział, ktoś tam coś ci szepnie. Pytasz, czy to boli? Szczerze?

Niekoniecznie. Amsterdam zielony jak Absynt. A ja abstynent.

Siema, jestem zasiany.

Łatwo zgubić sen. Tokio, Dubaj, Londyn, Paryż, Haga, Sydney, Berlin, Dublin,

Kopenhaga, Madryt, Rio, Wiedeń, Casablanca.

Jakbyś pytał, gdzie jest moja bania. Jakbyś spytał, czy się boję latać. Obczaj niżej. Dyskoprafia.

Jak mała ze mną to na koniec świata. W końcu wiem, co czuje białas.

Aaa.

Nie lubisz jak znikam wieczorami. Kumam. Kiedyś ktoś też mnie zostawił.

Widać po co robię to nocami. Chcę być jak gangster Ferrari. Aaa.

Nie lubisz jak znikam wieczorami. Wolisz jak jesteśmy zupełnie sami.

Widać po co robię to nocami. Call me Ferrari.

Obejrzyj teledysk Eryk Moczko, Kize - ENZO

Statystyki utworu:

Odsłuchania Spotify

Pozycje na listach Spotify

Szczytowe pozycje

Wyświetlenia YouTube

Pozycje na listach Apple Music

Wyszukiwania w Shazam

Pozycje na listach Shazam