Inne utwory od Eryk Moczko
Inne utwory od Koder
Opis
Hałas starej dzielnicy, zapach lepkiej młodości i odrobina bananów – w smaku oczywiście sukces. Wszystko wydaje się proste: pracować, popełniać błędy, poprawiać się i znów lecieć do studia, gdzie zamiast modlitwy jest mikrofon. Tam, gdzie kiedyś rodzice kupili pierwszy sprzęt, teraz sam jestem sponsorem, księgowym i motorem.
Świat nie musi rozumieć, dlaczego rymy są ważniejsze od snu, a szacunek cenniejszy od honorarium. Ale jest to ciche„zap”, kiedy włącza się beat i z ust wypływa nie złość, ale pewność siebie: nie wyrósł cudem, ale potem. I tak, ciuchy mogą błyszczeć, ale prawdziwym luksusem jest praca, której nie wstydzi się nosić na sobie.
Tekst i tłumaczenie piosenki
Oryginał
Wielki wybór co na mieście. Pewnie kupili ci starzy.
Wozili do studia sześć razy w tygodniu, bo wiedzieli, że po coś warto jest marzyć.
Tata zarabiał na całą rodzinę. Mama skupiona na wychowywaniu. Uczyli szacunku do kasy.
Byś mógł mnie teraz nazywać ot, to ten jeden z tej bandy bananów.
Ale no, ale nie boli to. Okej. To flex jak chuj. Mam własny zos. Za to mam drogi ciuch.
Okej. Suka I'm looking good. Okej. Nie bądź zazdrosny.
To praca, a nie cud. Zapię, zapię, zapię, zapierdalam. Yeah. Na nowy but.
Mam trochę więcej.
Co? Trochę więcej niż parę stów.
Uczę się na błędach dzieciak. To prawda, że wtedy nie zapłaciłem.
Młodzieńcze błędy teraz. Chciałem się dogadać i przeprosiłem. Nie chce odzyskać pieniędzy.
Woli barę.
Co do chuja.
Kim jest młody? So nawet jak ja daję mu wszystkim, to dla nich nie. Okej.
Chciałem w pokoju mikrofon.
Teraz mam ich pięć. Powiedz mi w twarz, co czujesz. Ile już lat studiujesz?
Powiedz, co znaczy rozumie, jak powtarzam znowu to samo jak jebany dureń.
Wiem, co oznacza szacunek. Fanom na dłoni dam wszystko.
Gdyby nie oni, szukałbym z nich brawę za mordę na Heathrow. Wielki wybór co na mieście. Pewnie kupili ci starzy.
Wozili do studia sześć razy w tygodniu, bo wiedzieli, że po coś warto jest marzyć.
Tata zarabiał na całą rodzinę. Mama skupiona na wychowywaniu.
Uczyli szacunku do kasy. Byś mógł mnie teraz nazywać ot, to ten jeden z tej bandy bananów.
Ale no, ale nie boli to.
Okej. To flex jak chuj. Mam własny zos. Za to mam drogi ciuch. Okej.
Suka I'm looking good. Okej. Nie bądź zazdrosny.
To praca, a nie cud.