Inne utwory od Benjamin Biolay
Opis
Słowa płyną tak, jakby ktoś przeglądał stary notatnik, w którym między stronami pozostały zaschnięte kwiaty – przypadkowe spotkania, chwile spędzone przy oknie, cienie towarzyszy podróży, których oczy zapadły w pamięć bardziej niż całe lata. To wszystko piękne widma, które kiedyś uśmiechnęły się i zniknęły, pozostawiając po sobie lekką tęsknotę i dziwną wdzięczność za to, że były.
Muzyka balansuje na cienkiej granicy między wspomnieniem a żalem: jest nieco gorzka, ale jednocześnie otula ciepłem, jak wieczorne wino. Słuchanie jej jest jak obserwowanie przechodniów i myślenie, że w oczach każdego z nich kryje się historia, która mogła stać się twoją, ale pozostała ulotna.
Tekst i tłumaczenie piosenki
Oryginał
Je veux dédier ce poème à toutes les femmes qu'on aime pendant quelques instants secrets.
À celles qu'on connaît à peine, qu'un destin différent entraîne et qu'on ne retrouve jamais.
À celles qu'on voit apparaître une seconde à la fenêtre et qui presque s'évanouit, mais dont la svelte silhouette est si gracieuse et fluette qu'on en demeurait épanoui.
À la compagne de voyage dont les yeux, charmant paysage, font paraître court le chemin.
Qu'on est seul peut-être à comprendre et qu'on laisse pourtant descendre sans avoir effleuré la main.
À celles qui sont déjà prises et qui, vivant des heures grises près d'un être trop différent, vous ont, inutile folie, laissé voir la mélancolie d'un avenir désespérant.
Chères images aperçues, espérances d'un jour déçues, vous serez dans l'oubli demain.
Pour peu que le bonheur survienne, il est rare qu'on se souvienne des épisodes du chemin.
Mais si l'on a manqué sa vie, on songe avec un peu d'envie à tous ces bonheurs entrevus, aux baisers qu'on n'osa pas prendre, aux cœurs qui doivent vous attendre, aux yeux qu'on n'a jamais revus.
Alors, au soir de lassitude, tout en peuplant sa solitude des fantômes du souvenir, on pleure les lèvres absentes de toutes ces belles passantes que l'on n'a pas su retenir.
Que l'on n'a pas su retenir.
Tłumaczenie na język polski
Chcę zadedykować ten wiersz wszystkim kobietom, które kochamy, na kilka sekretnych chwil.
Do tych, których ledwo znamy, których przynosi inne przeznaczenie i których nigdy już nie odnajdziemy.
Tym, których widzimy na sekundę w oknie i którzy prawie znikają, ale których smukła sylwetka jest tak pełna gracji i smukłości, że pozostajemy spełnieni.
Towarzyszowi podróży, którego oczy, urokliwy krajobraz sprawiają, że droga wydaje się krótka.
Że być może jesteśmy jedynymi, którzy to rozumieją, a mimo to pozwalają temu odejść, nie dotykając tego.
Do tych, którzy są już zajęci i którzy żyjąc szarymi godzinami u boku istoty zbyt odmiennej, w próżnym szaleństwie, pozwolili wam zobaczyć melancholię beznadziejnej przyszłości.
Drogie obrazy, widziałem nadzieje, że pewnego dnia zawiodę, jutro o was zapomnę.
Dopóki pojawia się szczęście, rzadko zdarza się, że pamiętamy epizody, które wydarzyły się po drodze.
Ale jeśli tęskniliśmy za swoim życiem, z odrobiną zazdrości myślimy o tych wszystkich przebłyskach szczęścia, o pocałunkach, których nie odważyliśmy się przyjąć, o sercach, które muszą na ciebie czekać, o oczach, których nigdy więcej nie widzieliśmy.
Tak więc wieczorem zmęczenia, zapełniając naszą samotność duchami pamięci, płaczemy nieobecnymi ustami za tymi wszystkimi pięknymi przechodniami, których nie byliśmy w stanie zapamiętać.
Które nie wiedzieliśmy jak zapamiętać.