Tekst i tłumaczenie piosenki
Oryginał
Kiedyś przejdą chmury nade mną, jak przyjdzie zimny wiatr.
Szepnij sępom, co są nade mną, że to jeszcze nie czas.
Kiedyś przejdą chmury nade mną, jak przyjdzie zimny wiatr. Szepnij sępom, co są nade mną, że to jeszcze nie czas.
Na mojej drodze było paru katów. Moja głowa niesie deszcz tak jak nimbostratus.
Dla nich już nie mam słów ani żalu, ani kul, ani czarów. Wezmę nóż.
Zrobię to pomału.
To nie czas, żebym krzyczał ratuj. Teraz gonię siebie sam mieczem samuraju.
Siebie sam i przyjaciół paru. Bez nich u mego boku nic by nie miało smaku.
Siedem sług, ale to niedużo.
Siedzą na mnie, to sukces wróżą.
Stawiam mur. Teraz gonię z burzą. Ziomal pod ziemią przykryty różą.
Biały dym tańczy. Biały dym tańczy. Biały dym tańczy moim ludziom.
Niech moje oczy zmęczone od bolusów.
Kiedyś przejdą chmury nade mną, jak przyjdzie zimny wiatr.
Szepnij sępom co są nade mną, że to jeszcze nie czas.
Braciszku, dzięki za pomoc. Nie chcę takiej na siłę.
Jedyna warta przysługa to ta, o którą nie prosiłem cię.
A dzieliłem lot na dwóch, na trzech, na czterech, na pięciu. Mam coś przy wejściu na wypadek, jakby przybyli w sześciu.
Na tyłach auta trochę sprzętu, żeby trochę pomóc szczęściu. Nie ma drugiego takiego stylu jak mój.
Nawet jak się kurwa złożą na pół. Niech dzwoni Bóg.
Czekam na jego wycenę, ale nigdy niech nie prosi, żebym walczył z przyjacielem. Bracie, bracie, bracie.
Dałem szansę, żebyś przyszedł się spłacić, a wybrałeś zdradę braci. Bracie, bracie, bracie.
Miałeś szansę, żebyś przyszedł się spłacić, a wybrałeś zdradę braci.
Kiedyś przejdą chmury nade mną, jak przyjdzie zimny wiatr.
Szepnij sępom co są nade mną, że to jeszcze nie czas.
Kiedyś przejdą chmury nade mną, jak przyjdzie zimny wiatr.
Szepnij sępom co są nade mną, że to jeszcze nie czas