Inne utwory od Foyone
Opis
Kompozytor: Pedro Navarro Utrera
Mistrz: Rafael Gómez
Producent: Manu Beats
Tekst i tłumaczenie piosenki
Oryginał
Abro la ventana y como Cristo miro la favela.
Sueño con el cambio como el que baja de una patera. Un horizonte amplio y un levante que congela huesos.
Mi rezo no lo hago en frente de una vela.
Mi templo es una playa con barquitas, mi mezquita una calita llena de gaviotas.
Si me agota el frío del hormigón, voy a mi rincón y a la mar sagrada lanzo una oración: líbrame del veneno que me corrompe, no dejes que vea como enemigo a otro hombre, permíteme diferenciar el bien del mal, no dejes que me hunda, hazme flotar con tu sal.
Dame la furia que tú tienes si te enfadas, que a esos buques de guerra tú te los tragas.
Oh, mar sagrada, tú que a todos nos diste vida, el día que me haga cenizas pa siempre estaré a tu vera. Dime cómo no estar loco si este mundo lo está.
Dos no fueron suficientes, habrá tercera mundial.
Cuando hablas menos con tus padres que con la inteligencia artificial, es síntoma de que algo va mal.
Tú que ves felicidad en acumular dinero, dime el precio que pondrías por otro te quiero de unas manos que ahora están más frías que mina de acero cuando la mar, tuya en vida, era puro fuego.
Solo tenemos tiempo y a cambio de billetes lo vamos perdiendo.
Algunos se van yendo reemplazados por los que llegan. Un nuevo sustituto es otro hámster, misma rueda.
Pero la mar me eleva sobre estas penas mundanas, ahogados en barro como los muertos de la DANA.
No hay justicia, el poderoso nunca va a la cárcel.
Oh, mar sagrada, apaga mi tierra que arde. Oh, mar sagrada.
Rap sin corte cincuenta y nueve, yeah. Oh, mar sagrada.
Foyone en la casa, Zeno en la cámara, yeah. Oh, mar sagrada.
Yeah, yeah.
Tłumaczenie na język polski
Otwieram okno i niczym Chrystus patrzę na fawelę.
Marzę o zmianie jak ktoś, kto wysiada z łodzi. Szeroki horyzont i winda mrożąca kości.
Nie modlę się przy świecy.
Moja świątynia to plaża z małymi łódkami, mój meczet to zatoczka pełna mew.
Jeśli wyczerpuje mnie chłód betonu, idę do swojego kąta i do świętego morza odmawiam modlitwę: uwolnij mnie od trucizny, która mnie psuje, nie pozwól mi widzieć w drugim człowieku wroga, pozwól mi odróżnić dobro od zła, nie pozwól mi utonąć, spraw, abym unosił się z Twoją solą.
Daj mi tę wściekłość, którą masz, jeśli się złościsz, bo połkniesz te okręty wojenne.
O, święte morze, które dałeś nam wszystkim życie, w dniu, w którym zamienisz mnie w popiół, zawsze będę przy tobie. Powiedz mi, jak nie zwariować, jeśli taki jest ten świat.
Dwóch nie wystarczyło, będą trzecie mistrzostwa świata.
Kiedy mniej rozmawiasz z rodzicami niż ze sztuczną inteligencją, to znak, że coś jest nie tak.
Ty, który widzisz szczęście w gromadzeniu pieniędzy, powiedz mi, jaką cenę byś dał za innego. Kocham Cię z rąk, które są teraz zimniejsze niż kopalnia stali, kiedy morze, Twoje za życia, było czystym ogniem.
Mamy tylko czas iw zamian za rachunki tracimy go.
Niektórzy odchodzą, a na ich miejsce przychodzą ci, którzy przybywają. Nowym substytutem jest inny chomik, to samo koło.
Ale morze unosi mnie ponad te ziemskie smutki, tonę w błocie jak umarli DANA.
Nie ma sprawiedliwości, potężni nigdy nie idą do więzienia.
O święte morze, zgaś moją płonącą ziemię. O, święte morze.
Nieoszlifowany rap pięćdziesiąt dziewięć, tak. O, święte morze.
Foyone w domu, Zeno w kamerze, tak. O, święte morze.
Tak, tak.