Inne utwory od LSP
Tekst i tłumaczenie piosenki
Oryginał
Нас с утра разбудил мой расстреклятый мобильный. О, мой Бог!
Кто мне в такую рань мог посметь звонить?
Ммм, сонно беру трубку и сначала за шутку принял слова, от которых жутко стало в миг.
Холодный голос проговорил: "Мы из Комитета по концам света уведомляем: сегодня ваша планета будет уничтожена. Простите, что потревожили. "
Простите, окей.
И-и-и я вряд ли поверил, но странный голос словно ввел меня в гипноз.
Ну, хоть не сдохну один, как бродячий пес, ведь чтобы умереть в один день, как в сказке. . .
Я выбрал тебя, выбрал тебя осознанно, выбрал тебя, выбрал тебя, чтобы под звездами среди летающих тарелок, пе-перестрелок ни в чем не бывало с тобою гулять. Я выбрал тебя.
Мы будем улыбаться, как дети, когда придет время. Что ж, это холодное место, моя душа прозевала. Бррр!
Рожа и зеркало, если честно, тоже подзаебала. Фу бля!
День сурка, поэтому с утра влипал в PS, телебизор, телефон, телевектор.
От уёбищного мира, где жить скучно, теряя на пизду любимые игрушки, как груши сгнивали на дне пыльного ящика.
Скорее мы его взорвали, долбоещеры!
Сейчас среди всех моих игрушек ты самая любимая, почти что настоящая. Я теряю голову.
Без нее лучше, ведь тут лишь дураки счастливы. Ты с коньяком, я с косяком. Пойдем на балкон.
Там дико красиво. Звезды горят, как бы говоря: нам пора. И я рад, что. . .
Я выбрал тебя осознанно.
Я выбрал тебя, чтобы под звездами среди летающих тарелок, пе-перестрелок ни в чем не бывало с тобою гулять. Я выбрал тебя.
Мы будем улыбаться, как дети, когда придет время умирать.
Выбрал я, выбрал, я выбрал. Выбрал я, выбрал, я выбрал.
Выбрал я, выбрал, я выбрал.
Выбрал я, выбрал, я выбрал среди тарелок, перестрелок, ни в чем не бывало.
Мы будем улыбаться, как дети, когда придет время!
Лазеры жгут за редутом редут, земля горит под ногами, а они ведут нас сами отчаянно.
Помнишь ту неуютную чайную?
Тут обсуждали мы планы робко, а по ночам блуд на полу моей хрущевки старой планировки.
Стоп, кадр, перемотка.
От дороги из горячих кирпичей нас спрячет харчевня, не более уютная, но и там снова нам нальют вина, чтобы тебя утешить, Саша, ведь это лишь моя вина, что не придумал, куда ехать дальше. Ни сейчас, ни тогда.
Так поехали, а лучше полетели даже туда, в ту неделю нашу, где мы пополам делили, что, где и когда уже на двоих.
Саша, посмотри нашу карту Земли. Люди на прощание нам ли. . . Не отпускай меня!
Нам ли. . . Не отпускай меня! Нам ли. . . Не отпускай меня.
Отпускай меня.
Tłumaczenie na język polski
Rano obudził nas mój cholerny telefon komórkowy. O mój Boże!
Kto odważyłby się do mnie zadzwonić tak wcześnie?
Mmm, sennie odbieram telefon i w pierwszej chwili potraktowałem te słowa jako żart, co od razu zrobiło mi się przerażające.
Zimny głos powiedział: "My z Komitetu Końca Świata informujemy: dzisiaj wasza planeta zostanie zniszczona. Przepraszamy, że przeszkadzamy. "
Przepraszam, OK.
I-i-i ledwo w to wierzyłem, ale dziwny głos zdawał się wprowadzać mnie w hipnozę.
No cóż, przynajmniej nie umrę samotnie, jak bezpański pies, bo umrę tego samego dnia, jak w bajce. . .
Wybrałem Cię, wybrałem Cię świadomie, wybrałem Cię, wybrałem Cię, abym mógł bez przeszkód chodzić z Tobą pod gwiazdami wśród latających spodków i strzelanin. Wybrałem ciebie.
Kiedy nadejdzie czas, będziemy uśmiechać się jak dzieci. Cóż, to zimne miejsce, moja dusza tęskniła. Brrr!
Kubek i lustro, szczerze mówiąc, też są popierdolone. Kurwa piekło!
Dziś Dzień Świstaka, więc z rana wciągnąłem się w PS, telewizję, telefon, telewizję.
Z popierdolonego świata, w którym nudno jest żyć, tracąc ulubione zabawki, takie jak gruszki gnijące na dnie zakurzonego pudełka.
Wolelibyśmy to wysadzić, idioci!
Teraz spośród wszystkich moich zabawek jesteś najbardziej ulubioną, prawie prawdziwą. Tracę głowę.
Lepiej jest bez niej, bo tylko głupcy są tu szczęśliwi. Ty koniakiem, ja jointem. Chodźmy na balkon.
Jest tam szalenie pięknie. Gwiazdy świecą, jakby mówiły: czas na nas. I cieszę się, że. . .
Wybrałem cię świadomie.
Wybrałem Cię, abym mógł bez przeszkód chodzić z Tobą pod gwiazdami wśród latających spodków i strzelanin. Wybrałem ciebie.
Kiedy nadejdzie czas śmierci, będziemy uśmiechać się jak dzieci.
Wybrałem, wybrałem, wybrałem. Wybrałem, wybrałem, wybrałem.
Wybrałem, wybrałem, wybrałem.
Wybrałem, wybrałem, wybrałem wśród talerzy, strzelanin, nic się nie stało.
Kiedy nadejdzie czas, będziemy uśmiechać się jak dzieci!
Za redutą płoną lasery, płonie ziemia pod stopami, a oni sami desperacko nas prowadzą.
Pamiętacie tę niewygodną herbaciarnię?
Tutaj nieśmiało omawialiśmy nasze plany, a nocami bawiliśmy się na podłodze mojego starego apartamentowca z czasów Chruszczowa.
Zatrzymaj, skadruj, przewiń do tyłu.
Karczma, już nie wygodniejsza, ukryje nas przed drogą z rozżarzonych cegieł, ale tam znów naleją nam wina na pocieszenie, Sasza, bo to tylko moja wina, że nie wiedziałam, dokąd dalej iść. Nie teraz, nie wtedy.
Więc pojechaliśmy tam, albo jeszcze lepiej, polecieliśmy tam w ciągu naszego tygodnia, gdzie podzieliliśmy co, gdzie i kiedy na dwie połowy.
Sasha, spójrz na naszą mapę Ziemi. Czy ludzie się z nami żegnają? . . Nie pozwól mi odejść!
Powinniśmy? . . Nie pozwól mi odejść! Powinniśmy? . . Nie pozwól mi odejść.
Pozwól mi odejść.