Inne utwory od Zvonkiy
Opis
Nocna droga w kształcie kołyski, gdzie królowa nie jest ze złota, ale z bezsenności i rur wydechowych: ciepły metal parzy dłonie, a serce próbuje zagłuszyć silnik. W środku – mieszanka pochwał dla siebie i dziwnego, delikatnego rytuału: nalać„kłyk-herbaty”, zasnąć wbrew wszystkim obietnicom i rozłożyć na dłoniach dni jak gorące monety. To jak patrzenie na miasto z siodełka motocykla – betonowa bariera nagle staje się ławką dla dwojga, a strach zamienia się w plakat zachodu słońca; ironia w melodii – jakbyś całkiem poważnie mówił„kup królową”, a myśl ciągnęła za sobą cień, który nigdzie nie znika. Piosenka jednocześnie rani i leczy: głośny silnik, szepty pożegnań, poszarpane wersy, które co chwilę usypiają – ale sen uparcie nie nadchodzi.
Tekst i tłumaczenie piosenki
Oryginał
Привет, моя королева.
Я от тебя бежал, я не ждал тебя.
Знаю одно: это злая стерва.
И зовут тебя печаль-тоска.
Привет, моя королева снов, которых нет, ведь пришла ты не случайно.
Пойду налью себе крепкого чая. Знай, я никогда чуйку не выключал.
Оу, ай, похвали себя и поругай, полюби и еще немного другим дай.
В голове когда то, что нервы мотает, выметаю, и эта музыка в кайф. Оу, ай, похвалю себя и поругаю.
Королева снов, я с тобою прощаюсь, я засыпаю и обещаю в этом углу меня больше не встречай.
На дно залег я на весь день.
Я с ума схожу без дел, но весь день ты за мной, будто тень, выследишь везде. Счастье на лицо пойди надень, если все как в темноте.
Люди и мысли не те, не те, чтоб с ними лететь.
Везде, где я, везде кто спрашивал, я везде, но не найти следей. Ты так тщательно спрятала все.
Королева дней, нам недолго быть в лесе. Ты немало всех обломала, но я не из тех.
Оу, ай, похвали себя и поругай, полюби и еще немного другим дай.
В голове когда то, что нервы мотает, выметаю, и эта музыка в кайф. Оу, ай, похвалю себя и поругаю.
Королева снов, я с тобою прощаюсь, я засыпаю и обещаю в этом углу меня больше не встречай.
В мотошлеме, у которого визор так запотел, что уже не разобрать, какая скорость на щите.
Знаки те, что подавала ты мне, как это шоссе пролетел, чуть не угодив в дорожный разделитель.
Два колеса меня несите так, чтоб не догнал мой ангел-хранитель.
И несмотря на то, что нас люди хоронят, я верю своим байкам, ты своей короне.
Нам скамейкой станет бетонный отбойник.
Нам копеек хватит, ведь мы держим лучший день в ладонях. Выхлопной трубы кратер обожжет металлом раскаленным.
И пока октана хватит в баке назло всем знакомым, мы унесемся в закат на плакате баннерном, и страх на пассажирском снова станет для нас испытанием.
Слова перекричат этот асфальт мокрый. Я на своем байке, ты при своей короне.
Оу, ай, похвали себя и поругай, полюби и еще немного другим дай.
В голове когда то, что нервы мотает, выметаю, и эта музыка в кайф. Оу, ай, похвалю себя и поругаю.
Королева снов, я с тобою прощаюсь, я засыпаю и обещаю в этом углу меня больше не встречай.
Tłumaczenie na język polski
Witaj moja królowo.
Uciekałem od ciebie, nie czekałem na ciebie.
Wiem jedno: to zła suka.
A twoje imię to smutek i melancholia.
Witaj, moja królowo snów, które nie istnieją, bo nie przyszłaś przez przypadek.
Idę nalać sobie mocnej herbaty. Wiedz, że nigdy nie wyłączyłem zmysłów.
Och, och, chwal siebie i karć siebie, kochaj i dawaj innym trochę więcej.
Kiedy mam w głowie coś, co wstrząsa moimi nerwami, wymiatam to i przy tej muzyce czuję się świetnie. Och, och, będę się chwalić i karcić.
Królowo Snów, żegnam Cię, zasypiam i obiecuję, że więcej się nie spotkam w tym kącie.
Cały dzień leżę na dnie.
Szaleję, nie mając nic do roboty, a ty cały dzień podążasz za mną jak cień, tropiąc mnie wszędzie. Idź, nałóż trochę szczęścia na swoją twarz, jeśli wszystko jest w ciemności.
Ludzie i myśli nie są właściwymi osobami, z którymi można latać.
Wszędzie jestem, wszędzie, kto pytał, jestem wszędzie, ale śladu nie można znaleźć. Ukryłeś wszystko tak starannie.
Królowo dni, nie będziemy długo w lesie. Schrzaniłeś wiele osób, ale ja do nich nie należę.
Och, och, chwal siebie i karć siebie, kochaj i dawaj innym trochę więcej.
Kiedy mam w głowie coś, co wstrząsa moimi nerwami, wymiatam to i przy tej muzyce czuję się świetnie. Och, och, będę się chwalić i karcić.
Królowo Snów, żegnam Cię, zasypiam i obiecuję, że więcej się nie spotkam w tym kącie.
W kasku motocyklowym, którego wizjer jest tak zaparowany, że nie widać już, jaka prędkość jest na tarczy.
Znaki, które mi dałeś, gdy przelatywałem obok autostrady, prawie uderzając w rozdzielacz drogi.
Noś mnie na dwóch kółkach, aby mój anioł stróż nie dogonił.
I pomimo tego, że ludzie nas chowają, ja wierzę moim opowieściom, ty wierzysz swojej koronie.
Nasza ławka będzie betonowym zderzakiem.
Groszów nam wystarczy, bo najlepszy dzień trzymamy w dłoniach. Rura wydechowa spali krater gorącym metalem.
I choć w zbiorniku jest wystarczająco oktanu, by na złość wszystkim znajomym polecimy w stronę zachodu słońca na banerowym plakacie, a strach na siedzeniu pasażera znów stanie się dla nas sprawdzianem.
Słowa będą krzyczeć nad tym mokrym asfaltem. Jadę na rowerze, ty nosisz koronę.
Och, och, chwal siebie i karć siebie, kochaj i dawaj innym trochę więcej.
Kiedy mam w głowie coś, co wstrząsa moimi nerwami, wymiatam to i przy tej muzyce czuję się świetnie. Och, och, będę się chwalić i karcić.
Królowo Snów, żegnam Cię, zasypiam i obiecuję, że więcej się nie spotkam w tym kącie.