Inne utwory od Cheatz
Inne utwory od PSR
Opis
Wszystko kręci się jak na niekończącej się imprezie: dym, hałas, światła i ten sam refren, który powtarza się aż do transu – o„czterech gramach”, o ciałach wirujących wokół, o życiu przypominającym grę piłeczką pingpongową. Wydaje się, że to ciągłe chuligaństwo, pewność siebie i ruch – ale gdzieś pod tym słychać głuchą echo: mroczne stany, otchłań, która udaje radość. W każdym wersie – i przechwałki, i zmęczenie nimi.
Między wierszami przebija się to, o czym zazwyczaj się nie mówi: przegrane pieniądze, złamane serce, nuda zwycięstw i pragnienie, by choć przez chwilę nie być na scenie, a po prostu obok. Wszystko brzmi głośno, jasno, celowo brudno – ale w tym właśnie tkwi prawda. Świat, w którym cekiny przyklejają się do skóry nie gorzej niż tęsknota.
Tekst i tłumaczenie piosenki
Oryginał
La, la, la, la.
Byłaś dla mnie niczym tulipany, ale nie lubię kwiatów.
Podarowałem ci serce, ale coś przebiło je na pół.
Mówiłaś mi na imprezce, że lubisz niegrzecznych chłopaków.
Teraz to z nami zarabuj kurwo. Teraz to z nami zarabuj.
Cztery gramy w moim joincie. Ja palę to. Jeśli ona na mnie siądzie to mamy to.
Dupy się kręcą koło mnie jak gramy to. Jadę na kolejny koncert i walę ją.
Dupy się kręcą koło mnie jak śmigło. Mam za sobą ciemne stany jak w limbo.
Rzucasz mi stanik jakby to był ping pong, ale jesteś zwykłą dzi-dziwką. Cztery gramy w moim joincie.
Ja palę to. Jeśli ona na mnie siądzie to mamy to.
Dupy się kręcą koło mnie jak gramy to. Jadę na kolejny koncert i walę ją. Dupy się kręcą koło mnie jak śmigło.
Mam za sobą ciemne stany jak w limbo.
Rzucasz mi stanik jakby to był ping pong, ale jesteś zwykłą dzi-dziwką. Najebane mam we łbie.
Przelatują chmury, ja topię się w nich. Zamknięta tak mocno. Mam myśli ujemne. Obliczenia rosną. Zapominam pin.
Czy wyjdę na prostą? Wrzucam to na dziąsło. Zamiast tu myć okno jak Karate
Kid. Chociaż mówią mi GoPro, nagrywaj tą mordą.
Z warcikiem i pozdro ich zarobek fit.
Całe życie lecę w menage. Moje życie to fundament, na którym postawił klub.
Tak niewiele mi potrzeba. Chciałem cię, a cię tu nie ma i zostaje tylko ból, ból.
Może cię pochłonął menage albo teraz gdzieś umierasz.
Daj mi tylko parę słów, słów. Pisze do mnie Izabela. Mnie znowu w domu nie ma, no bo palę sobie skunk.
Cztery gramy w moim joincie. Ja palę to. Jeśli ona na mnie siądzie to mamy to.
Dupy się kręcą koło mnie jak gramy to. Jadę na kolejny koncert i walę ją.
Dupy się kręcą koło mnie jak śmigło. Mam za sobą ciemne stany jak w limbo.
Rzucasz mi stanik jakby to był ping pong, ale jesteś zwykłą dzi-dziwką. Cztery gramy w moim joincie.
Ja palę to. Jeśli ona na mnie siądzie to mamy to.
Dupy się kręcą koło mnie jak gramy to. Jadę na kolejny koncert i walę ją. Dupy się kręcą koło mnie jak śmigło.
Mam za sobą ciemne stany jak w limbo.
Rzucasz mi stanik jakby to był ping pong, ale jesteś zwykłą dzi-dziwką.
Nienawidzę kurw, które lecą na mój sos.
Chciała mi się oddać, a podałem ją jak ping pong. Najebana odbija się od ściany jak słup.
Podbijają do mnie, jakbym to ja był dziwką. Jestem rozchwytywany. Muszę zniknąć.
Chcą ze mną dzieci robić i pić winko. Znikam ja i czarny Lincoln. Cztery gramy w moim joincie. To czwarty już.
Bałagan w głowie mam większy niż w Paryżu.
Chcą ruchać się, choć wyglądam jak stary żul. Bo nie jedna o takim życiu marzy tu. A mam kilo trawy. No i BMW.
Poważne sprawy, bo prowadzę firmę. Nic go po wieki. Ma mi siana w chuj.
Nie kręci to, no bo wygrałem życie.
Chociaż przegrałem ze sto tysięcy w kasynie i nikomu nie powiedziałem, że to z muzy płynie.
Od zawsze wiedziałem, że dobrze to kurwa rozkminię.
Mogę spokojnie się wyspać i co -miesiąc zmieniać wyspę. Kurwo! -Cztery gramy w moim joincie. Ja palę to.
Jeśli ona na mnie siądzie to mamy to. Dupy się kręcą koło mnie jak gramy to.
Jadę na kolejny koncert i walę ją. Dupy się kręcą koło mnie jak śmigło.
Mam za sobą ciemne stany jak w limbo.
Rzucasz mi stanik jakby to był ping pong, ale jesteś zwykłą dzi-dziwką.
Cztery gramy w moim joincie. Ja palę to. Jeśli ona na mnie siądzie to mamy to.
Dupy się kręcą koło mnie jak gramy to. Jadę na kolejny koncert i walę ją.
Dupy się kręcą koło mnie jak śmigło. Mam za sobą ciemne stany jak w limbo.
Rzucasz mi stanik jakby to był ping pong, ale jesteś zwykłą dzi-dzi-dzi.