Inne utwory od Tax Free
Inne utwory od CUZCO$
Inne utwory od Kamil
Opis
Impreza zamienia się w film akcji: wejście do klubu przypomina czerwony dywan, błyski fleszy, okrzyki, szampan leje się strumieniami, a czarne samochody wyglądają podejrzanie oficjalnie, jakby zebrała się tu nie impreza, ale cała delegacja z uprawnieniami do siania chaosu.
Na tle tej filmowej sceny słychać dowcipy na granicy, nieprzyzwoite rymy i patetyczne toasty za wolność – tę samą, która pachnie dymem, potem i drogim alkoholem. Wszystko jest głośne, zuchwałe i celowo przesadzone, jakby sama noc prosiła:„dajcie jeszcze więcej hałasu”.
Wokal: 730 Huncho
Producent: CUZCO$
Programista: CUZCO$
Wokal: Kamil
Wokal: Tax Free
Kompozytor: Anthony Topa
Autor tekstu: BBC Kamil
Autor tekstu: Tax Free
Autor tekstu: William Kazadi
Tekst i tłumaczenie piosenki
Oryginał
Wejście do klubu. Scena filmu. Paparazzi. Światła. Kamera. Akcja. Wszyscy na czarno.
Czarne auta. Wjeżdżamy jak rządowa delegacja. Paau.
Korki szampana walą jak klamoty. Pau, pau. Pijemy za wolność, jak spadają głowy.
Niech żyje wolność, wolność i swoboda. Przy rozpórku głowa robi mi loda.
Gdzie nie wbijamy, zawsze jest trzoda. Do awionetki. Pablo Escobar. Do banalchenii. Wzięli maczeta i gaz.
Tu tyru, tyru. Baby shark. Modelką w typie proch na blat.
Wiesz, gdzie dzwonić, jak nie chcesz spać. Pau. Honorowa salwa za tych, co nie mogą. Pau, pau.
Na głowach wrogów tańczymy pogo. Ja chcę z niej ściągnąć sieckę.
Ona zje śnie i nie używa rąk. Synonim dziwki męskiej. Hajsu nie chcę. Rucham, to dla mnie sport.
Mały szatan. Nogi rozkłada mi jak tarot cyganka.
Cała się trzęsie, miękka robi się jak wata.
Kolejna do mnie mówi: ja nie jestem taka. Ja już zmęczony, ona dalej ciągnie fraka.
Wejście do klubu. Scena filmu. Paparazzi. Światła. Kamera. Akcja. Wszyscy na czarno.
Czarne auta. Wjeżdżamy jak rządowa delegacja. Pau.
Korki szampana walą jak klamoty. Pau, pau.
-Pijemy za wolność, jak spadają głowy. -Ha.
Wjechałem na świeżo, zjadłem dużo, a cały czas nie gram tego jak nowy. Pękła furta.
Wróciłem jak nowy. Mówią to Octavia, piją Apollin. Odbijam tą modą jak w świątek.
Chcę dzień kubański, a nie tenisowy.
Inżynierzy wjechali jak wilki, a hunde ciągle wyją, wszędzie słyszę zgowy. Jak to począć powiem Husqvi. Siedem jeden.
Wiecie, że gość tu stoi.
Chłopaki robią burdę, mamy wylane na to, co nam przystoi.
Darną z Włoch i nic nie przykładam do skroni. Wjechał inżynier. Mogę cię skroić. Cały czas swoją drogą.
Nic mi nie zabronisz. Swoją drogą jesteś niechlubny.
Dopaliam kokę to nie Katar. Biznes class outfit Prada.
Jestem wysoko, czarnuchu latam. Nurist, Nurat ma brata. Przez granicę tak jak inżynier.
Krwawy diament jest Kong. Adrenalina sprawia, że żyję. To nie G. To wielką. Nominałem wypchany.
Amiri jeans. Na mnie Latynoska z Medyllin.
Wchodzę do klubu zjarany i w kubku mam lean. Wszystko, co robimy to film. Wejście do klubu. Scena filmu. Paparazzi.
Światła. Kamera. Akcja. Wszyscy na czarno. Czarne auta.
Wjeżdżamy jak rządowa delegacja. Pau. Korki szampana walą jak klamoty. Pau, pau.
Pijemy za wolność, jak spadają głowy.