Inne utwory od Zaz
Opis
Producent: Romain Descampe
Inżynier masteringu: Eric Chevet na płycie Masterdisk
Kompozytor: Zaz
Kompozytor: Romain Decampe
Kompozytor: Egil „Ziggy” Franzen
Kompozytor: Egil „Ziggy” Franzen
Autor tekstu: Zaz
Tekst i tłumaczenie piosenki
Oryginał
Comme deux enfants on joue
On s'amuse et on rit
Pas d'problème entre nous
On sait ce qui nous unit
On se donne de la joie
Qui nourrit et qui nettoie
Nos peurs du lendemain
C'est maintenant qu'on est bien
Comme deux enfants on crie
Notre amour il va bien
Il est là il sourit
Il nous tient par la main
N'enferme rien dans une cage
Ne compte pas ses mots
Ne sait pas être sage
Nous tire son chapeau
Ô moi l'enfant bulle, ô toi l'enfant roi
Comme un funambule, épouse son pas
Ô moi l'enfant bulle, ô toi l'enfant roi
Soleil et lune ne se possèderont pas
On ne se promet rien
On vit ce qui est beau
Un instant et la page se recréé à nouveau
Dans tes yeux qui pétillent
Je vois l'immense étoile
Qui scintille et qui brille
L'élixir dans son Graal
Cette chose essentielle
Qui nous fait oublier
Le temps et ses pareilles
Qu'on ne sait pas combler
Encore une fois encore
Je te laisse t'en aller
Peu importe ton prénom
C'est le même toi je sais
Celui que je recherche
Dans mes obscurités
Qui ne viendra peut-être
Car rien n'peut se figer
Quand tes petites billes pétillent
Et que tu vois des choses
Petite avec grandeur
Comme des détails qui osent
La plus grande des ardeurs
Moi je craque, moi je craque
Ça fend l'armure les peurs
La plus tendre des claques
Je continue ma route et laisse venir à moi
Ces envies qui me poussent
Que j'accueille dans mes bras
Ô moi l'enfant bulle, ô toi l'enfant roi
Comme un funambule, épouse son pas
Ô moi l'enfant bulle, ô toi l'enfant roi
Soleil et lune ne se possèderont pas
Tłumaczenie na język polski
Bawimy się jak dwójka dzieci
Bawimy się i śmiejemy
Nie ma problemu między nami
Wiemy, co nas łączy
Dajemy sobie nawzajem radość
Kto karmi i kto sprząta
Nasze obawy o jutro
Teraz jest nam dobrze
Jak dwójka dzieci płaczemy
Nasza miłość ma się dobrze
Jest tam, uśmiecha się
Trzyma nas za rękę
Nie zamykaj niczego w klatce
Nie licz jego słów
Nie wie, jak zachować się mądrze
Zdejmuje przed nami kapelusz
O ja, dziecko z bańki, och, ty, dziecko króla
Jak linoskoczek, podążaj jego śladami
O ja, dziecko z bańki, och, ty, dziecko króla
Słońce i księżyc nie będą właścicielami siebie nawzajem
Niczego nie obiecujemy
Żyjemy tym, co piękne
Jedna chwila i strona tworzy się na nowo
W twoich błyszczących oczach
Widzę ogromną gwiazdę
Kto błyszczy i świeci
Eliksir w swoim Graalu
Ta istotna rzecz
Kto sprawia, że zapominamy
Czas i tym podobne
Które nie wiemy jak wypełnić
Jeszcze raz
Pozwolę ci odejść
Nie ma znaczenia, jak masz na imię
To ten sam, którego znam
Ten, którego szukam
W mojej ciemności
Kto może nie przyjść
Bo nic nie może zamarznąć
Kiedy Twoje małe kuleczki błyszczą
I widzisz rzeczy
Mały z wielkością
Podobnie jak detale, które odważą się
Największy zapał
Pękam, pękam
Rozbija zbroję strachu
Najczulsze uderzenie
Kontynuuję moją podróż i pozwalam, żeby to do mnie przyszło
Te pragnienia, które mnie popychają
Które witam w swoich ramionach
O ja, dziecko z bańki, och, ty, dziecko króla
Jak linoskoczek, podążaj jego śladami
O ja, dziecko z bańki, och, ty, dziecko króla
Słońce i księżyc nie będą właścicielami siebie nawzajem