Inne utwory od Fokus
Inne utwory od Rahim
Inne utwory od Paluch
Opis
Kompozytor: Bartosz Kochanek
Kompozytor: Rafał Skiba
Autor tekstu: Wojciech Alszer
Autor tekstu: Sebastian Salbert
Autor tekstu: Łukasz Paluszak
Tekst i tłumaczenie piosenki
Oryginał
Myślisz, że wszyscy tak mają, ale nie Ty.
Tych czarnych myśli chaos i niemy krzyk.
Nadzieja oazą i wiarą.
Labirynt na szczyt i diamentami się stają te Twoje łzy.
Ciągle sam ludzie ranią. Chłosz się i chowasz. Mija doba.
Cztery ściany, sufit i podłoga. Cisza Boga. Dzisiaj znowu nisza niczym robak.
Słychać, jak powoli pęka klisza celuloidowa. Spójrz mi w oczy, to Cię toczy jak choroba.
Zobacz roczy zdrowia smoczy towar. Na szczęście podkowa przeistoczy Cię jak kowal losu. Skup się.
Focus, ogar. Wiem, to tylko słowa, ale znajdziesz sposób. Głowa w górę. Prowadź.
Supernowa. Życie Cię zaskoczy, tylko daj mu szansę nowa droga. Praca, przebudowa.
Noga, noga jak po schodach.
Noga, noga jak po schodach.
Myślisz, że wszyscy tak mają, ale nie Ty.
Czarnych myśli chaos i niemy krzyk.
Nadzieja oazą i wiarą. Labirynt na szczyt.
Diamentami się stają te Twoje łzy.
Przemęczane krzywdy i zduszony w sobie gniew dla ziomali, dla rodziny jak żywa tarcza na stres. Minęło sporo lat, sporo szans miało pogrzeb.
Zawsze lądujesz na podium w konkursie kto ma gorzej. Z telefonów świecą włosy i zęby.
Zatalić dranie cudzego życia Twego mroku nie rozjaśni.
Osuszanie flaszki przynosiło ulgę. Mocna dawka frustracji pomieszana z bólem, rozcieńczona w kurwę.
Nie pasują puzzle. Miało się ułożyć, ale to są puzzle z luster.
Był plan na Amerykę, by odwrócić kartę. Visa leży na tych lustrach z wypolerowanym rantem.
Rusz się, ratuj się! To nie jest czas dla słabych. Sekunda za sekundą oddala Cię od chwały.
Wypierdol na kasior każdy trujący nawyk.
Szczerość wobec siebie cenniejsza jest od -kradzieży.
-Myślisz, że wszyscy tak mają, ale nie Ty.
Czarnych myśli chaos i niemy krzyk.
Nadzieja oazą i wiarą. Labirynt na szczyt.
Diamentami się stają te Twoje łzy.
Widzisz piękne hasła, znów słyszysz slogany.
A cała hałastra mówców o tym samym. To się nawarstwia. Ból jak sól na rany. Swych uszu nadstaw.
Weź kurwa, zamilcz świecie. Przecież notorycznie nie chce Cię.
Ślicznie pije do lustra na tym bankiecie. Czuję, że pustka psychicznie mnie gniecie.
Klasycznie snuję niczym frustrat na tej planecie, e-e.
Wraca jak echo. Bycie w niebycie nieco marną uciechą. Schodzisz głębiej w dół.
Idziesz tam pieszo. Lądujesz pod krechą, gdy inni się cieszą.
Nie zrobisz krok za daleko. Pomyśl o tych, którzy muszą zamknąć wieko.
Wołają pomoc w matni bliscy pośpieszą. Zły czas na ostatni kadr pod powieką.
Myślisz, że wszyscy tak mają, ale nie Ty.
Czarnych myśli chaos i niemy krzyk.
Nadzieja oazą i wiarą. Labirynt na szczyt.
Diamentami się stają te Twoje łzy.