Inne utwory od Şiir!
Opis
Producent: Sefa Kaya
Autor tekstów i kompozytor: Sefa Kaya
Tekst i tłumaczenie piosenki
Oryginał
Sarhoşluk utancıyla bir memurun kırılır direnci
Para sayarken arkasından sırıtır dilenci
Düşerken tam yirmi sekiz basamak
Anladım ya alışmak ya direnmekti yaşamak
Ben alıştım! zira her kılıç körelir
Zamanın elindeki; bir o keskin
Çocukken bişeylere inanırdım öfkeli ve protesttim
Şimdi yalnızca pes etmiş ve groteskim
Çirkin bi kavganın bitkinlik anlarında miskin
Pişkin tiranların hissiz tiradlarında riskim
Kimliksiz armasız mistik virajların kavisli
Cennet pınarlarım,hiçlik dinarlarım; matizlik
Anlamıyom kim trajik kim komik ve
Yalnızca seyrediyom sag elimde cintonikle
Yükümlülükler ayaklarımı sürüklerken
Payımı aldım ikinci el gülüşlerden
Unutmaya başlıyorum
Yarından tezi yok
Belki de ertesi yok
Unutmaya başlıyorum
Yarından tezi yok
Belki de ertesi yok
Boynuma tanrının dügümledigi dünyevi bi künye gibi
Taşırım yorgun bünyemi
Her gün yeni bir tür gerilim,siktirip gitmemek pür delilik
İlk taşı atanlar güler,vicdanı hür yenilir
Duydugun her tehdidin gerçekleşir er geç biri
Cebine dolan faturalar degiştirir tüm perspektifi
Canımızı yaksa da özgür kılar gerçek bizi
Gerçek şu ki
Ölçüler kusursuz olmadan da avunabilmeli
Ya teorik orgazmları seveceksin ya bu garip beni
Yüzümün yamuk aritmetigiyle
Bi günlügüne tanrı olsam istemezdim tabularınla tabuta girmeni
Şu kutsal ikilemler şefkat ve şehvetin sembolizmi
İnsan aynı bedende hem hırsız hem polistir
Bir yanın acıyı kutsuyor bir yanın hedonistik
Yüzünde boş kilerlerin şu soguk beton hissi
Hıh,ne komiksin
Unutmaya başlıyorum
Yarından tezi yok
Belki de ertesi yok
Unutmaya başlıyorum
Yarından tezi yok
Belki de ertesi yok
Tłumaczenie na język polski
Opór funkcjonariusza zostaje przełamany przez wstyd wynikający z pijaństwa
Żebrak uśmiecha się za nim, licząc pieniądze
Dokładnie dwadzieścia osiem kroków podczas upadku
Rozumiem, że życie to albo przyzwyczajenie się, albo stawianie oporu.
Jestem do tego przyzwyczajony! bo każdy miecz staje się tępy
W rękach czasu; taki, który jest ostry
Kiedy byłem dzieckiem, wierzyłem w różne rzeczy, byłem zły i protestowałem.
Teraz jestem po prostu poddana i groteskowa
Leniwy w chwilach wyczerpania paskudną walką
Ryzykuję bezduszne tyrady zuchwałych tyranów
Zakrzywione mistyczne zakręty bez tożsamości i ramion
Moje źródła nieba, moje dinary nicości; Matizlik
Nie rozumiem, kto jest tragiczny, a kto zabawny
Po prostu oglądam z gintonikiem w prawej ręce
Choć obowiązki ciągną mnie za nogi
Miałem już swój udział w uśmiechach z drugiej ręki
Zaczynam zapominać
Nie ma tezy o jutrze
Może nie będzie następnego razu
Zaczynam zapominać
Nie ma tezy o jutrze
Może nie będzie następnego razu
Jak ziemska przywieszka, którą Bóg zawiązał mi na szyi
Niosę moje zmęczone ciało
Każdy dzień to nowy rodzaj napięcia, czyste szaleństwo, żeby się nie odpierdolić
Ci, którzy rzucili pierwszy kamień, śmieją się, ich sumienie jest wolne, są pokonani
Każda groźba, którą usłyszysz, prędzej czy później się spełni.
Rachunki wypełniające Twoją kieszeń zmieniają całą perspektywę
Choć to boli, prawda nas wyzwala
prawda jest taka
Należy się pocieszyć, nawet jeśli pomiary nie są idealne.
Albo będziesz lubił teoretyczne orgazmy, albo dla mnie jest to dziwne
Z krzywą arytmetyką mojej twarzy
Gdybym choć na jeden dzień był Bogiem, nie chciałbym, żebyś wszedł do trumny ze swoimi tabu.
Te święte dylematy symbolizują współczucie i pożądanie
Człowiek jest złodziejem i policjantem w jednym ciele
Jedna strona ciebie celebruje ból, druga strona jest hedonistyczna
To uczucie zimnego betonu i pustych piwnic na twarzy
Huh, jaki jesteś zabawny
Zaczynam zapominać
Nie ma tezy o jutrze
Może nie będzie następnego razu
Zaczynam zapominać
Nie ma tezy o jutrze
Może nie będzie następnego razu