Inne utwory od Mora
Opis
Producent: Baruc
Producent: Bassy
Producent: Botlok
Tekst i tłumaczenie piosenki
Oryginał
Hay días que no entiendo nada, mi vida en una balanza.
Lo sé, no soy normal, la doña tiene esperanza.
Gracias por aguantarme, sé que to' esto cansa y gracias a Dios por este lápiz, que si le digo kuduro siempre danza.
Un saludo a Don y a la vida por darme este don de poder narrar mi vida en una canción.
Esto lo hago por diversión, hasta sin ganas, y esta la escribí por si no estoy mañana.
Estoy claro que todo acaba, pero el día que me toque, a los míos no les faltará nada.
Y ahora que logré todo lo que algún día soñaba, pensaron que iba a bajarle, no, mi huella es imborrable. Todos suenan igual, parecen vapes, son desechables.
Me entra otra llamada, es el contable, solo pa' decirme que lo que está entrando es incontable.
Y no sé por qué, pero es que quiero más, aunque más dinero signifique menos paz.
Yo quiero ser un pa' siempre, no quiero ser un quizás, así tenga todos los días que ponerme este disfraz y fingir que no me duele, pero es que todo ese dolor yo lo convierto en decibeles.
Eso es lo que me diferencia a mí de ustedes, que si se acaba el papel, sigo escribiendo en las paredes y eso hay muchos que lo han visto, por eso no cruzan rayas.
Y yo aquí pensando en aquellos tiempos en Maya, cuando cantaba de gratis al otro día pa' la playa.
Cosas así de simples son las que me llevaré cuando me vaya.
Cabrón, yo sigo aquí, ¿y de aquí quién va a sacarme?
Mi musa es infinita, le toca soportarme.
Yo me jodí por esto, ahora pa' verme hay que pagarme y pa' sacarme casa hay que depositarme.
Ya no son cien K, ahora es un poco más, medio melón por show, quizás un poco más.
Estoy con la doña viendo Netflix, bien tirado pa' atrás, las máquinas en el garaje, esto no es Mario Kart, esto es Gran Turismo,
GTRnismo. No necesito códigos, yo soy el algoritmo.
Yo no sé por qué carajo me dio con cambiarle el ritmo.
No había nadie en el estudio, pues lo hice yo mismo, así no hay margen de error. Me quité dos años y siguen abajo en el score.
Vayan bajándome el tonito, si me hacen el favor, ya no es primer día de clases, ahora soy el director.
El miedo sigue con ustedes metido en la gaveta, está cobrando más que tú, el que me carga las maletas.
Les estaba dando break, que llenaran la libreta, pero es que no pegan una ni jugando ruleta.
Siguen detrás de mí, parecen zombis, roncan con marcar los videos pa' después devolver la combi.
Yo comprando ropa nueva pa' no tener que hacer laundry.
Ya me aburrí de toda esta mierda, voy a hacer un disco de country.
Look at me, me reciben en la VIP como si llegó el cacique de la tribu.
Cabrones, les falta ética pa' llegar a estas cifras numéricas. Es como comparar un Supra con un Celica.
Yeah, yeah, yeah, yeah, yeah, yeah.
Tłumaczenie na język polski
Są dni, kiedy nic nie rozumiem, moje życie jest na włosku.
Wiem, nie jestem normalna, pani ma nadzieję.
Dziękuję, że mnie wytrzymujesz, wiem, że to wszystko jest męczące i dziękuję Bogu za ten ołówek, bo jak powiem kuduro, to zawsze tańczy.
Pozdrowienia dla Dona i życia za to, że obdarzyło mnie darem możliwości opowiedzenia mojego życia w piosence.
Robię to dla zabawy, nawet bez chęci, i napisałem to na wypadek, gdyby jutro mnie tu nie było.
Wiem, że wszystko się kończy, ale w dniu, w którym nadejdzie moja kolej, mojemu niczego nie zabraknie.
A teraz, kiedy osiągnąłem wszystko, o czym kiedyś marzyłem, myśleli, że to stracę, nie, mój ślad jest niezatarty. Wszystkie brzmią tak samo, wyglądają jak waporyzatory i są jednorazowe.
Dostaję kolejny telefon, to księgowy, żeby mi powiedzieć, że to, co przychodzi, jest niepoliczalne.
I nie wiem dlaczego, ale chcę więcej, nawet jeśli więcej pieniędzy oznacza mniej spokoju.
Chcę być tatą zawsze, nie chcę być może, nawet jeśli muszę codziennie zakładać ten kostium i udawać, że to nie boli, ale cały ten ból przeliczam na decybele.
To mnie różni od Was, że jeśli skończy się papier, to dalej piszę po ścianach i wielu już to widziało, dlatego nie przekraczają granic.
I tu myślę o tych chwilach w Mayi, kiedy następnego dnia śpiewałam za darmo na plaży.
Rzeczy tak proste zabiorę ze sobą, kiedy wyjdę.
Sukinsynu, wciąż tu jestem i kto mnie stąd wyciągnie?
Moja muza jest nieskończona, to od niej zależy, czy mnie będzie wspierać.
Dałem się nabrać przez to, teraz, żeby się ze mną spotkać, musisz mi zapłacić, a żeby kupić mi dom, musisz mnie zdeponować.
To już nie sto K, teraz to trochę więcej, pół melona na występ, może trochę więcej.
Jestem z panią, oglądającą Netflix, leżąc, maszyny w garażu, to nie Mario Kart, to Gran Turismo,
GTRnizm. Nie potrzebuję kodów, jestem algorytmem.
Nie wiem, dlaczego do cholery zdecydowałem się zmienić rytm.
W studiu nie było nikogo, bo zrobiłem to sam, więc nie ma marginesu na błąd. Zrobiłem sobie dwa lata przerwy, a oni nadal są na minusie.
Dajmy temu spokój, jeśli wyświadczysz mi przysługę, to już nie jest pierwszy dzień w szkole, jestem teraz dyrektorem.
Strach nadal jest z tobą w szufladzie, on zarabia więcej niż ty, ten, który niesie moje walizki.
Dałem im spokój, mówiłem, żeby wypełnili zeszyt, ale oni nie trafiają nawet podczas gry w ruletkę.
Idą za mną, wyglądają jak zombie, chrapią podczas zaznaczania filmów, żeby móc potem zwrócić minivana.
Kupuję nowe ubrania, żeby nie musieć prać.
Znudziło mi się to całe gówno, zamierzam nagrać płytę country.
Spójrz na mnie, przyjmują mnie w VIP-ie, jakby przybył wódz plemienia.
Sukinsyny, brakuje im etyki, żeby osiągnąć takie liczby. To jakby porównywać Suprę do Celiki.
Tak, tak, tak, tak, tak, tak.