Inne utwory od Szpaku
Inne utwory od Paluch
Opis
Kompozytor: Dawid Wiśniewski
Autor tekstu: Mateusz Szpakowski
Autor tekstu: Łukasz Paluszak
Tekst i tłumaczenie piosenki
Oryginał
Jebany szlam ciągle płynie z mojej gęby.
Przewinąłem cały syf, żebyś widział światło w nędzy.
Ciągle męczą pytania po koncercie, czy on wisiał na tej klamce, czy tak tylko było w tekście?
Kurwa mać, nie chcę z wami z jednej wazy! Wycierają gębę tamtym numerem, lecz wina po mojej stronie. Po chuj brałem to w
Internet? Gdybym tak myślał, to nie wierzyłbym w co robię.
Wiem, że gdzieś jest jeden człowiek, który myśli w chuj podobnie.
Nie rób pyku nic na pokaz albo jak ludzie wolą, bo jak pójdzie coś nie tak, to i oni stąd spierdolą.
Kleptoman procentów, muszę zajebać to. Lekarstwo na całe zło.
Tak myślałem do niedawna, odjebałem w chuj maniany. Ciężko logicznie myśleć, jak wiecznie najebany.
Dla dzieciaków, co się duszą w swoim ciele.
Dla marzycieli, którzy żyją w swoim świecie.
Dla tych, co błądzą, błędem autorytetem, chociaż nic się nie nauczysz, jak się na czymś nie przejedziesz.
Nie docenisz dobra, póki zło cię nie pochłonie. Nie docenisz dobrej dupy, póki szmata cię nie kopnie.
Zrobisz, jak uważasz. Nie bierz słowa za pewnik, to tylko moja sprawa.
Wszyscy czekają, bo się bardzo boją burzy.
-To szlam, szlam! -Czym jest hejt, jeśli całe życie gruzy?
-To szlam, szlam. -Coś mówili, że nie wyjdziemy na ludzi.
-To szlam, szlam.
-Nie chce mi się o skurwieli rąk myć -brudzić. -To szlam, szlam!
Działamy na wyobraźnię jak kącik dla małych dzieci. Na sali widzę.
Pytasz, jak se radzę? Ciągle segreguję śmieci. Ziomuś, to samo życie.
Suma doświadczeń, skurwysynu, to jest właśnie nasz marketing.
Boję się myśleć, co by było z wami, gdybyście też tą drogę przeszli.
Gdzie byś chciał wisieć?
I dzisiaj w trochę lepszej skórze cały czas ten sam typ. Ziomek, nie nazwę cię tchórzem, ze ścianą bawiesz jak żyw.
Realia inne niż to, co pisze rządowa prasa.
I choć nie ma mnie w mediach, to życie gniecie mnie jak -prasę. -I tylko money, money, money.
Sprzedaż -wszelkich sasa. -I tylko money, money, money.
-Jakbyś pytał, o co kaman.
-I tylko siebie mamy, mamy i rodziny swe na barkach. Nie zapewnisz im przyszłości, marcząc o w Samarkand.
Życie płynie i zbiera żniwa ta podstępna flota.
Na masztach zamiast flagi wisi każdy dobry chłopak.
Twoja kajuta na pokaz błyszczy jak poranna rosa, a pod pokładem szlam, jak w piwnicy na blokach. A ty powiedz, co znaczy nie jak wszyscy.
W środku nocy mamy wyostrzone zmysły. Rapowe wymioty, by duch pozostał czysty.
Dużo brudu w -trackach. -To szlam, szlam!
Wszyscy czekają, bo się bardzo boją burzy.
-To szlam, szlam. -Czym jest hejt, jeśli całe życie gruzy?
-To szlam, szlam. -Coś mówili, że nie wyjdziemy na ludzi.
-To szlam, szlam.
-Nie chce mi się o skurwieli rąk myć -brudzić. -To szlam, szlam!