Inne utwory od UNDA
Inne utwory od Gruby Mielzky
Inne utwory od Pers
Inne utwory od Prometh
Inne utwory od krb
Inne utwory od MAZURYAN
Opis
Wokalista: UNDA
Wokalista: GRUBY MIELZKY
Wokalista: Pers
Produkcja muzyczna: Prometh
Wokalista: krb
Wokalista: MAZURYAN
Kompozytor, autor tekstów, producent: Wojtek Dyda
Inżynier miksu, autor tekstów: Michał Ciechanowicz
Inżynier masteringu: Jakub Nowak
Autor tekstu: Marcel Kowalski
Autor tekstu: Jakub Karbowiak
Autor tekstu: Tomasz Mielewski
Autor tekstu: Jan Mazur
Tekst i tłumaczenie piosenki
Oryginał
To już nie te lata, by w plecaku nosić baton.
Goniliśmy temat na nogi komunikator. Chuj w te psy i chuj mi, co oni na to?
Na każdego tutaj w końcu trafi kolimator. Na ścianie pokoju rymy zapisuję kredą.
Naruszamy prawo, chociaż robimy na lewo. Wszystko dookoła jest zielone jak Wimbledon.
Tydzień temu ziomek furą pocałował drzewo, więc ścieli je na trumnę.
Każdy robi to, co musi, pożyje i umrze. Czasy były trudne.
W głowie nadal mrok, ale wszystko ok, um. . .
Jak Gigi świątek Wimbledon, a my siedzimy na Wendy i oby w zdrowiu chłopaku i oby pełny był belly. No to wrzuć kapcia w betlik.
Znowu buch, łapie chęting, Starsa gra w radiu w pętli, stary chłop sprawdza cennik i ni chuja się nie zgadza.
Chuj stój, dużo siana, a sąsiad ćpun, drugi to wariat, ale że jest to nie w Stanach zawinęli komuś wakat.
Chciał zgarnąć tylko bułę, a -do odjebania pajda.
-Cały czas myślałem, że życie mi daje fory, ale całe ciało chłonęło ten syf przez pory.
Konam, bo to, co świeciło, utraciło swój koloryt. Chcę zobaczyć chmury, ale ciągnie mnie do nory.
Cały czas myślałem, że życie mi daje fory, ale całe ciało chłonęło ten syf przez pory.
Konam, bo to, co świeciło, utraciło swój koloryt. Chcę zobaczyć chmury, ale ciągnie mnie do nory.
Oh, bo przyjdę dziecko wciąż, a oczekują, że będę to dźwigał jak mąż.
Kiedy plują, ja nie spinam już łeb, ale nadal motywują do schowania się w kąt. Co miało miejsce to PTSD.
Pierdolone testowanie się, jak jesteś dzieckiem. Niby dorastajesz prędzej, ale to bez sensu.
No bo na co małolatom nasza ilość wesmie? Oh, co nie zabije, to połamie kości.
Tata bije tylko z troski, a potem pościg. Najpierw na łeb, potem na szyję, by byli dorośli.
Czasu nie ma, póki żyję przelewam mądrości. Yo!
Szkoda, że wie chuja. Na głowie trzyma szczura, jakby robił ratatuja.
Nieważne, kto na sterach siedzi, czy to buda, czy wóda. Tak się nie uda.
Otwieram klasę myśli i widzę w nim parsentę schowaną głęboko w kołobrzeskim odmęcie. Co za wrogie przejęcie! Ej, dajcie tą magentę. Brak mocy tam wracać.
Gdzie jest pierdolnięcie? Dajcie się zatopić w jego atucie i względzie.
Odpaleni razem uprawiamy kosmiczne zajęcie.
Przykro, że jak boli, spierdalamy jest, gdzie wejdzie, ale dla batoli w sercu specjalne miejsce.
Ej, weźcie, nie oceniajcie. Bardzo lubię chemię, chociaż trzy poprawki, to weszła głęboko w serce.
Czasem za chuje obiecuję, gleby nie będzie.
Nie podchodź do mnie skręcie, się -nie przetnę.
-Pod szarym niebem czuć tylko zielony zapach. Co by ci nie gadali, uwierz, że to nie jest matcha.
Każdy ziomal żył w bloku na ostatnim piętrze lokum, bo tu najbliżej do gwiazd.
No i to bez żadnych lotów. Każdy piątek to był syf, after syf, after syf, gdzieś po lasach.
Także flex albo swag, albo drift to dziś banał.
Każdy homie, każdy braszki ma mieć spokój na -bani. Wyjebiemy kiry w górę a la kankan.
-Cały czas myślałem, że życie mi daje fory, ale całe ciało chłonęło ten syf przez pory.
Konam, bo to, co świeciło, utraciło swój koloryt. Chcę zobaczyć chmury, ale ciągnie mnie do nory.
Cały czas myślałem, że życie mi daje fory, ale całe ciało chłonęło ten syf przez pory.
Konam, bo to, co świeciło, utraciło swój koloryt. Chcę zobaczyć chmury, ale ciągnie mnie do nory.