Inne utwory od Słoń
Inne utwory od Chris Carson
Opis
Kompozytor: Krystian Siłakowski
Autor tekstu: Wojciech Zawadzki
Tekst i tłumaczenie piosenki
Oryginał
Znamy się już od pierwszego momentu, kiedy z matczynych odmętów cię wyciągną na światło.
Narodziny są jak wyrwanie ze snu, a w twym małym sercu rusza nerwowe staccato. Będę z tobą aż po kres twych dni. Będę dzielić z tobą stres i łzy.
Jestem twoim cieniem ukrytym w ciele i dzielę z tobą życie, nawet jeśli śpisz.
Gdy idziesz na strych lub do piwnicy, schodzisz i przypominasz sobie nagle wszystkie filmy grozy.
Gdy trzeszczą stare schody i wokół nic nie widać, ja z uśmiechem wariata na wskroś cię przeszywam. Umiem skręcić jelita.
Robię to na pełen etat. Najmniejsze pęknięcie w tobie potrafię zamienić w przepaść.
Mówią, że mam wielkie oczy, jak głosi legenda.
Musiałbyś zobaczyć swoje, gdy idziesz w nocy przez cmentarz. Jestem w umyśle dziecka i sercu starca.
Nie zliczysz moich imion na dziesięciu palcach.
Będę do krańca twych dni się tobą karmić, aż rodzina wsadzi ci do ust obol zmarłych.
Nim otuli cię czarny piach, towarzyszę ci na jawie i w snach. Moją bladą twarz i imię znasz.
S-T-R-A-C-H, strach! Nim otuli cię czarny piach, towarzyszę ci na jawie i w snach.
Moją bladą twarz i imię znasz. S-T-R-A-C-H, strach.
Jestem głosem natury, walką o przetrwanie i widzisz mnie w obcych twarzach, które mijasz w ciemnej bramie. Patrzysz mi prosto w oczy, gdy stoisz nad przepaścią.
Jestem latarnią, wokół której owija się auto. Pamiętasz lato i pływanie w jeziorze?
Dziwny dyskomfort, kiedy wpływasz na głęboką wodę.
Coś cię może przecież nagle złapać za kostkę i wciągnąć na dno, gdy będziesz miotać się na oślep.
O nocnej porze idę z tobą przez park. Dreszcz przeszywa kark, bo z krzaków dobiega trzask.
To miejsce jest bez lamp, bez ludzi, bez kamer.
Podnoszę ci tętno, gdy oglądasz się przez ramię.
Gdy siedzisz sam w chacie i nagle podłoga skrzypi, instynkt każe ci zapalić światło i wyciszyć TV.
Gdy nasłuchując milczysz, ja wyciągam swe macki, zmieniając się w niepokój, że ktoś na ciebie patrzy.
Nim otuli cię czarny piach, towarzyszę ci na jawie i w snach. Moją bladą twarz i imię znasz.
S-T-R-A-C-H, strach! Nim otuli cię czarny piach, towarzyszę ci na jawie i w snach.
Moją bladą twarz i imię znasz. S-T-R-A-C-H, strach.
Czasem nawet w środku nocy umysł otuli cień i do objęć Morfeusza wkrada się ponury sen.
Wierzgasz na łóżku, byleby obudzić się tak jak ćma w szklance stojącej do góry dnem.
Niczym głodny sęp krążę nad twym jestestwem.
Mój cel to ostrzeganie cię przed niebezpieczeństwem i jak kleszcz chłepczę noce, kiedy budzisz się z krzykiem.
Uwiłem sobie gniazdko w ciemnym miejscu psyche. Na świecie żyje ludzkość, nie ma potworów.
Pod łóżkiem nie siedzi monstrum rodem z folkloru.
W półmroku nie czai się na ciebie wendigo, a typ w parku z siekierą w spodniach nie jest strzygą.
Strach to ogniwo, które pomaga ci przetrwać, choć czasem wychodzi z niego zwykły szyderca.
Jest z tobą od dziecka do chwili, jak zdychasz i mimo że najgorsza, to łączy was przyjaźń. Nim otuli cię czarny piach, towarzyszę ci na jawie i w snach.
Moją bladą twarz i imię znasz. S-T-R-A-C-H, strach!
Nim otuli cię czarny piach, towarzyszę ci na jawie i w snach. Moją bladą twarz i imię znasz.
S-T-R-A-C-H, strach!