Inne utwory od Amar
Inne utwory od White Widow
Inne utwory od CrackHouse
Opis
Powiązany wykonawca: Amar, White Widow, CrackHouse
Powiązany wykonawca: Amar
Powiązany wykonawca: White Widow
Powiązany wykonawca, producent: CrackHouse
Kompozytor: Dawid Łopatowski
Kompozytor: Michał Kasprzak
Autor tekstów: Amir Nourain
Autor tekstów: Daniel Kosior
Autor tekstu: Jakub Barczyk
Autor tekstu: Krystian Maciaszczyk
Autor tekstu: Paweł Piotrowski
Tekst i tłumaczenie piosenki
Oryginał
Chcę coś mieć, no to będę miał za chwilę.
Mamy wbite, jest niepotrzebny bilet. Przeszedłem piekło, czuję się, jakbym grał w pile.
-Welcome to the crackhouse. -Okej, ja.
Na siebie wrzucam dupowe Ami. Wydałem trochę kabzy, to mi daje lepszy feeling.
Całe życie śmieję się z debili. Swag, swag, swag, tych odwala moje dili.
Dziki na ogona, a mnie zatrzymać się ni chuja.
Salon po przeszkoda, jak się boisz moda zapipaj. Ciężko rucham tempomat, pod siedzeniem trzymam kalibar.
Jesteśmy sami -tam, mała powiedz co mi dasz. -Barry, białe złoto, nie srebro suko.
Ile razy powtarzać mam to wam, że ja gramy grubo? Chcę przymierzać moją biżuterię.
Od razu wiem, co zrobię z nią. Jeśli mam siedzieć, to szykuj tron.
Barry jest jeden, reszta to chłopak. Jak wbija WW jest gnój w chuj to prosta sprawa.
Ciebie nie ma z nami więcej nie będziemy gadać. Na mnie Spider, na mojej suce Fendi,
Prada. Ja kupię ją w prezenty i zostanie sama.
Chcę coś mieć, no to będę miał za chwilę. Mamy wbite, jest niepotrzebny bilet.
Przeszedłem piekło, czuję się, jakbym grał w pile, więc już nie piję to znoszą moje ryje.
Na siebie wrzucam dupowe Ami. Wydałem trochę kabzy, to mi daje lepszy feeling.
Całe życie śmieję się z debili. Swag, swag, swag, tych odwala moje dili.
Dziki na ogona, a mnie zatrzymać się ni chuja.
Salon po przeszkoda, jak się boisz moda zapipaj. Ciężko rucham tempomat, pod siedzeniem trzymam kalibar.
Jesteśmy sami -tam, mała powiedz co mi dasz. -Musiałem się otrząsnąć, przestać tak żyć.
Ale nie mów co nie wolno. No bo ja nie z tych.
Szybciej, prędzej, dużo więcej sosu w ręce co dzień mam. Pierdoli mnie co tam gadasz, odkąd to wygląda tak, że żyję.
Tak jak marzyłem, wyjebaną mam na śmieci. Co tylko mówią, my kiwamy ich jak dzieci.
Diabeł jest kurwą zawsze, gdy mi źle się cieszy.
Los dał złotą rodzinę, ale nas -zeszczył. -Próbowałem już wszystkiego.
Teraz normalność przytłacza. Nadal nie umiem przepraszać.
Lubię jak dookoła się kręci kasa. Chodzie zawsze robię to, co się opłaca. Zawsze wybieram najwyższą półkę.
Nie patrzę na trumny, bo wiem, że nigdy nie umrę.
Twoje ziomy to nie dobermany, tylko zwykłe kundle.
Szkoda z nimi gadać nawet przez sekundę. Na siebie wrzucam dupowe Ami.
Wydałem trochę kabzy, to mi daje lepszy feeling. Całe życie śmieję się z debili.
Swag, swag, swag, tych odwala moje dili. Dziki na ogona, a mnie zatrzymać się ni chuja.
Salon po przeszkoda, jak się boisz moda zapipaj.
Ciężko rucham tempomat, pod siedzeniem trzymam kalibar. Jesteśmy sami tam, mała powiedz co mi dasz.
Co mi dasz, kiedy podbijemy świat? Muszę znaleźć w sobie siłę, żeby mnożyć nominał.
Śmiali się z nas ziomie wczoraj. Powiedz, to jest funny nam.
To zwykła banda chuja, żadne opy to są fani, a to funny, a bani dalej same shit.
Mówiłem to już mamo, się nie martw, jestem następny. Porzucam tabletkę na sen.
Czemu, jak nie jestem senny? Dobrze wiesz, że zarabiamy, dziwko. Robię to bez serw.