Inne utwory od 2115
Inne utwory od Blacha 2115
Inne utwory od kuqe 2115
Inne utwory od White 2115
Opis
Pachnie benzyną, pyłem z trasy i czymś ludzkim, upartym – jakby próbą nie rozpaść się podczas lotu z miasta do miasta. W bagażniku życie w skróconej wersji: para tenisówek, koszula i worek z zabawkami, bo nawet Święty Mikołaj musi pracować zgodnie z harmonogramem. Gdzieś tam, setki kilometrów stąd, cichy głos pyta, kiedy wrócisz. A w odpowiedzi – wieczne„wkrótce”, które rozciąga się w nieskończoność.
A jednak jest ktoś, dla kogo warto się budzić, nawet jeśli wczorajszy wieczór zakończył się na dnie butelki. Komu można przekazać nazwisko, jako ostatni dowód, że wciąż potrafisz czuć. Po prostu czasami miłość to nie kwiaty i zachody słońca, ale próba powstrzymania drugiej osoby od płaczu, kiedy sam ledwo stoisz na nogach.
Tekst i tłumaczenie piosenki
Oryginał
Żyję ciągle na walizkach, w bagażniku mam szafę
Jestem cały czas w trasie, ona pisze mi, że tęskni
Pyta się o termin, kiedy przyjadę
Mówię, że niebawem, jestem pozbyty emocji
Moja dusza potrzebuje chyba znieczulenia
Piję do ostatniej kropli
Ale wstaje nowy dzień i się nic nie zmienia
Nie mam do kogo wracać, nikt już na mnie nie czeka
Ale mam worek zabawek dla córki od brata jak jebany Santa
Mała przestań już płakać, dla mnie bądź uśmiechnięta (ej)
O 21:15 spadnie gwiazda dla twoich marzeń
Gdy nie miałem gdzie wracać i nikt na mnie nie czekał
Ty jedyna mi spadłaś, z nieba prosto do serca
Mała przestań już płakać
Mała przestań już płakać... (I pamiętaj, że...)
Gdy nie miałem gdzie wracać i nikt na mnie nie czekał
Ty jedyna mi spadłaś, z nieba prosto do serca
Mała przestań już płakać
Mała przestań już płakać
Dobrze wiesz skarbie
To co mówisz jest dla mnie ważne
Jak 2115 w nazwie
Jak wszystko co kocham najbardziej
Czyli bracia, Ty i moja mama
Byłaś ze mną, jak nie było siana
Byłaś ze mną, kiedy chciałem płakać
Kiedy miałem dosyć i nie chciałem żyć
W zdrowiu, czy w chorobie byłaś Ty
Wiele złego mogę o sobie powiedzieć, lecz o Tobie nic
I serio to zabiera oddech mi
Okej, i jest mi strasznie wstyd
Okej, uwierz na słowo mi
Że, Ciebie kocham najmocniej, weź moje nazwisko jako dowód
Gdy nie miałem gdzie wracać i nikt na mnie nie czekał
Ty jedyna mi spadłaś, z nieba prosto do serca
Mała przestań już płakać
Mała przestań już płakać... (I pamiętaj, że...)
Gdy nie miałem gdzie wracać i nikt na mnie nie czekał
Ty jedyna mi spadłaś, z nieba prosto do serca
Mała przestań już płakać
Mała przestań już płakać