Inne utwory od Aron x Krux
Inne utwory od Mata
Inne utwory od Bajorson
Opis
Prosząc o otwarcie drzwi, piosenka wydaje się zmęczonym listem napisanym na serwetce w kolejce po kawę: lekko drżące linijki, zapach cytrusowej nadziei i ledwo wyczuwalna goryczka. Świat tutaj jest toksyczny, ludzie to rzędy identycznych garniturów i wyblakłych trendów, ale pośrodku tej zarazy budzi się ręka, która wyciąga się, zamiast odejść w bok. Nieporadnie i po domowemu: w teledysku te same spodnie, w życiu te same stare rany, a melodia zbiera fragmenty z powrotem w coś podobnego do związku.
W piosence jest dziwna dobroć - nie patetyczna, ale ta, która żyje w drobnych gestach: nie porzucać, gdy statek tonie; nie zamykać drzwi, gdy głos prosi. Ironia jest łagodna, jak uśmiech po nieprzespanej nocy: świat mierzy wartość według metki, a tutaj proponuje się zapłacić inną walutą – wytrwałością, małą wiarą w muzykę i w tych, którzy idą obok, nawet przez ogień. To nie manifest bohaterów, to wpis w dzienniku o tym, że nienawiść można zabić, jeśli przestanie się ją karmić uwagą.
Tekst i tłumaczenie piosenki
Oryginał
Proszę, otwórz mi drzwi.
Dłużej nie wytrzymam. My nie jesteśmy źli.
Ten świat to toksyna.
Sama zawiść. Nikt pierwszy nie przyjdzie naprawić. Chyba nie taki był nasz plan.
Zabijmy nienawiść.
Różnie bywało w życiu. Ona ratowała mnie od złych nawyków.
Śmieją się, że wychodzę w tych samych ciuchach do klipu.
Ciesz się jak jedyne co musiałeś skroić to garnitur. Powoli wyniszcza nas toksyna. Nikt nie popłynie za tonącym okrętem.
Jak zostałeś sam toniesz w rozkminach. Zamiast dać nogę podam ci rękę.
Idź, choć wiem, że ci ciężko. Nie możemy się zatrzymać. Idź ze mną nawet przez piekło.
Musisz wytrzymać. Ludzie w ciebie nie wierzą, nie chcą dawać szans.
Chcą być wyżej, więc lepiej im cię poniżyć. Dla mnie moje cele to droga po skarb.
Może dlatego, że stawiali na niej krzyżyk.
Proszę, otwórz mi drzwi. Dłużej nie wytrzymam. My nie jesteśmy źli.
Ten świat to toksyna.
Sama zawiść. Nikt pierwszy nie przyjdzie naprawić. Chyba nie taki był nasz plan.
-Zabijmy nienawiść. -Ten świat to toksyna.
Nie mogę już wytrzymać, ale nie mogę się zatrzymać.
Rozmawiam tylko z Bogiem o tym, jaka moja w tym wina. Codziennie jak wstaję z wyra, no to chce mi się przeklinać.
Chyba nakręcę dziś firat dwa. Mówią nie rusz kosyka.
Lepiej mnie nie pytać, co gdybym nie muzyka.
Robię kolejnego feata, bo kocham jak łączy ludzi, a tylko dla miłości chce mi się jeszcze oddychać, kiedy zalewa mnie krew, jak znów rano dzwoni budzik.
Prosta matematyka łatwiej się dźwiga w parach ciężary życia, kiedy lecisz na oparach i nie masz oparcia w nikim. Łatwo jest przestać się starać.
Gdy do tego złe nowinki znowu krzyżują ci w planach coś.
Idź, choć wiem, że ci ciężko, nie możemy się zatrzymać.
Idź ze mną nawet przez piekło. Musisz wytrzymać.
Proszę, otwórz mi drzwi.
Dłużej nie wytrzymam. My nie jesteśmy źli. Ten świat to toksyna.
Sama zawiść. Nikt pierwszy nie przyjdzie naprawić. Chyba nie taki był nasz plan.
-Zabijmy nienawiść.
-Nie szukaj prawdy w ekranach, bo to czysta iluzja. Ja w tych czasach nie wierzę nawet w odbicie z lustra.
Zamiast siedzieć do późna i rozmyślać nad sobą, szukam drogi do wyjścia dla tych, którzy nie mogą. Chcąc odnaleźć się toną. Słono płacą za błędy.
Zagubieni w tym ponurym zjedli już na tym zęby. Gryząć się między sobą. Kto ma więcej od kogo? Wielkie serce.
Pojęcie to zastąpiło logo. Szczęście tylko na pozór, bo przemija wraz z trendem.
To jak zakopać topór w tym myślowym obłędzie.
Zabić w sobie nienawiść, przełknąć gorycz porażki, być odpornym na zawiść i już się niczym nie martwić. To jest toxic nowo.
Pomyśl, co jest z tobą. Warty jesteś tyle, ile na tym dziś zarobią.
Najpierw w czymś jest haczyk, potem mącą wodą. Ty dla nich nie znaczysz nic. Zaraz się obłowią.
Proszę, otwórz mi drzwi.
Dłużej nie wytrzymam. My nie jesteśmy źli.
Ten świat to toksyna.
Sama zawiść. Nikt pierwszy nie przyjdzie naprawić. Chyba nie taki był nasz plan.
Zabijmy nienawiść.