Oryginał
Take me apart and throw away my pieces
In the river, where I’ll shiver in the sun
Rake me through mud, cover me in colors
Steal my pleasure for whatever else is on
There’s no excuse, I know,
There’s nothing to excuse me from but this
And if you let me go
I’ll never amount to much, anyway, as is
Paint me in blue, go ahead and picture me
Happy if it puts you in the dark
Someone saw you, not like they saw me
Your shot right past my ear and met your mark
There’s no excuse, I know,
And nothing to excuse me from but this
And if you let me go
I’ll never amount to much anyway, as is
You said I couldn’t cut it, so I cut myself off
It’s not what I wanted when I offered myself up
You took more than your fair share, more than I could bear
And still it’s not enough
You said you were sorry, you told me you’re wrong, but
You’re sorry you were caught
Will they plaster my face on your green-garden terraces
Good as dead and gone
Parade of your influence, satin-robed mistresses
Lifting arms for you
A self-proclaimed angel avoiding all danger
I must have been a fool, trusting and stupid
You knew what you were doing
Oh how excuses flow,
When there’s nothing to protect you from this
And so you let me go
I’ll never be anything for you as is
Tłumaczenie na język polski
Roze mnie na części i rzuć moje kawałki
Do rzeki, gdzie zadrżę w słońcu
Przeciągnij mnie przez błoto, pokryj mnie kolorami
Ukradnij moją przyjemność dla czegokolwiek innego, co się dzieje
Nie ma wymówki, wiem,
Nie mam się czym usprawiedliwiać, oprócz tego
A jeśli mnie puścisz
I tak nic z tego nie będzie, tak jak jest
Namaluj mnie na niebiesko, śmiało, wyobraź sobie mnie
Szczęśliwego, jeśli to pogrąży cię w ciemności
Ktoś cię zobaczył, inaczej niż mnie
Twój strzał minął moje ucho i trafił w cel
Nie ma wymówki, wiem,
I nie mam się czym usprawiedliwiać, oprócz tego
A jeśli mnie puścisz
I tak nic z tego nie będzie, tak jak jest
Powiedziałeś, że sobie nie poradzę, więc odciąłem się
To nie jest to, czego chciałem, gdy się oferowałem
Zabrałeś więcej niż swoją uczciwą część, więcej niż mogłem znieść
A nadal to za mało
Powiedziałeś, że ci przykro, powiedziałeś, że się mylisz, ale
Przykro ci, że cię złapali
Czy naplastrują moją twarz na tarasach twojego zielonego ogrodu
Dobra, martwy i zaginiony
Parada twojego wpływu, kochanki w atłasowych szatach
Podnoszą ręce dla ciebie
Samozwańczy anioł unikający wszelkiego niebezpieczeństwa
Musiałam być głupia, ufna i głupia
Wiedziałeś, co robisz
Ach, jak płyną wymówki,
Gdy nie ma niczego, co by cię przed tym chroniło
I tak mnie puściłeś
Nigdy nie będę dla ciebie niczym, tak jak jest