Tekst i tłumaczenie piosenki
Oryginał
Rimandala, wait. Quella casa di quaranta metri quadri, fredda come fosse un attico.
Fumo denso, vetri appannati, pelle secca, non c'è il battito, ah.
Sento l'odio che sale, ma siamo a mal pensa che stiamo partendo.
Gente che cade, che pensa: "M'appendo", ma frate io non c'ho più tempo.
Pa, pa, pa, pa, pa, sento le urla dalla finestra.
Son tutti uguali, non gli interessa, vogliono status, due paghe a testa. Ma, ma, ma, ma, ma almeno io ho il cuore, un po' compenso.
Sangue guerriero, una gran riserva, ero come Dante dentro la selva.
Non mi cambierà un assegno, ero con mia madre al freddo.
Il male, quel tumore al seno, notte in strada, sai che morirò qua dentro. Tunisino come jalapeño, a certe cose non hai dato peso.
Cerchi risposte, ci pensa dal tempo, vai fra che uscì solo il peggio.
Full flex. Giro in strada, frate, pure da solo.
O-occhi rossi, non è colpa del cloro. Spunta alto, un po' sopra del podio.
Ve-vedo grigio, qua mancano le color. Come hater sputa te solo odio. Spirio fan, qua ci fanno le foto.
Prima o poi lo si paga quel conto, il sole scalda con la luce del giorno.
Sogno una villa con tutti i fratelli, mica un Maserati.
Sei del mattino già in piedi a sudare, ma non preoccuparti.
Veniamo dal fango, non da quei salotti educati.
Non ci vengo al tuo party di puttane montati. Tra stelle cadenti, qua dove si va?
E niente mi tocca, ma non sono solo. Quei comportamenti, i tuoi modi di fare.
La mattina l'oro in bocca come Marco Polo.
Tra stelle cadenti, qua dove si va?
E niente mi tocca, ma non sono solo.
Quei comportamenti, i tuoi modi di fare. La mattina l'oro in bocca come Marco Polo.
Come sull'Himalaya, come se esultassi da casa.
Zero aiuti, una pacca, fuoco, dentro brucia la lava. Non lo firmo il contratto, li lascio appesi con la bava.
Vo-vo-vogliono solo status, in ciabatte che mangio tapas.
Stanno uccidendo e tu stai zitto. È vita vera, non è fiction.
Grigio come 'ste palazzine che hanno i buchi buchi nel soffitto.
Vivo, brucio, fra, che il destino qua lo sai bene che è già scritto.
Dentro quell'hotel solo io e te, mi sa che non era un buon inizio, ma ora so che. . .
Sogno una villa con tutti i fratelli, mica un Maserati.
Sei del mattino già in piedi a sudare, ma non preoccuparti.
Veniamo dal fango, non da quei salotti educati. Non ci vengo al tuo party di puttane montati.
Tra stelle cadenti, qua dove si va?
E niente mi tocca, ma non sono solo.
Quei comportamenti, i tuoi modi di fare. La mattina l'oro in bocca come Marco Polo.
Tra stelle cadenti, qua dove si va? E niente mi tocca, ma non sono solo.
Quei comportamenti, i tuoi modi di fare. La mattina l'oro in bocca come Marco Polo.
Tra stelle cadenti, qua dove si va?
E niente mi tocca, ma non sono solo.
Tłumaczenie na język polski
Wyślij to z powrotem, czekaj. Ten czterdziestometrowy dom, zimny jak na poddaszu.
Gęsty dym, zaparowane okna, sucha skóra, brak pulsu, ach.
Czuję narastającą nienawiść, ale prawie nie myślimy, że mamy odejść.
Ludzie, którzy upadają, myślą: „powieszę się”, ale bracie, nie mam już czasu.
Pa, pa, pa, pa, pa, słyszę krzyki z okna.
Wszyscy są tacy sami, nie obchodzi ich to, chcą statusu, po dwie pensje dla każdego. Ale, ale, ale, ale, ale przynajmniej mam serce, mała rekompensata.
Krew wojownika, wielka rezerwa, byłem jak Dante w lesie.
Nie chce mi zrealizować czeku, byłam z mamą na zimnie.
Zło, ten rak piersi, noc na ulicy, wiesz, że tu umrę. Tunezyjskie jak jalapeño, do pewnych rzeczy nie przywiązałeś wagi.
Szukasz odpowiedzi, długo o tym myślałeś, przekonasz się, że wyszło tylko najgorsze.
Pełny flex. Chodzę po ulicy, bracie, nawet sam.
O-czerwone oczy, to nie wina chloru. Stoi wysoko, nieco powyżej podium.
Ja-widzę szary, brakuje tu kolorów. Jako hejter plujesz tylko nienawiścią. Fani Spirio, oni tu robią zdjęcia.
Prędzej czy później zapłacisz ten rachunek, słońce nagrzeje się światłem dziennym.
Marzę o willi ze wszystkimi braćmi, a nie o Maserati.
Rano już nie śpisz, ale nie martw się.
Pochodzimy z błota, a nie z tych grzecznych salonów.
Nie przyjdę na twoją imprezę z biczowanymi dziwkami. Wśród spadających gwiazd, dokąd tu zmierzamy?
I nic mnie nie dotyka, ale nie jestem sam. Te zachowania, twoje sposoby działania.
O poranku złoto w ustach jak Marco Polo.
Wśród spadających gwiazd, dokąd tu zmierzamy?
I nic mnie nie dotyka, ale nie jestem sam.
Te zachowania, twoje sposoby działania. O poranku złoto w ustach jak Marco Polo.
Jak w Himalajach, jakbyś kibicował z domu.
Żadnej pomocy, klepnięcie, ogień, lawa pali się w środku. Nie podpisuję umowy, zostawiam ich wiszących i śliniących się.
Ja-ja-ja chcę tylko statusu, w kapciach i jedząc tapas.
Zabijają, a ty milczysz. To prawdziwe życie, to nie fikcja.
Szare jak te budynki z dziurami w suficie.
Żyję, płonę, bracie, wiesz, że tutaj los jest już zapisany.
W tym hotelu tylko ty i ja. Myślę, że to nie był dobry początek, ale teraz już wiem. . .
Marzę o willi ze wszystkimi braćmi, a nie o Maserati.
Rano już nie śpisz, ale nie martw się.
Pochodzimy z błota, a nie z tych grzecznych salonów. Nie przyjdę na twoją imprezę z biczowanymi dziwkami.
Wśród spadających gwiazd, dokąd tu zmierzamy?
I nic mnie nie dotyka, ale nie jestem sam.
Te zachowania, twoje sposoby działania. O poranku złoto w ustach jak Marco Polo.
Wśród spadających gwiazd, dokąd tu zmierzamy? I nic mnie nie dotyka, ale nie jestem sam.
Te zachowania, twoje sposoby działania. O poranku złoto w ustach jak Marco Polo.
Wśród spadających gwiazd, dokąd tu zmierzamy?
I nic mnie nie dotyka, ale nie jestem sam.