Inne utwory od DZIARMA
Opis
Kompozytor: Jędrzej Dreziński
Autor tekstu: Jędrzej Dreziński
Autor tekstu: Agata Dziarmagowska
Tekst i tłumaczenie piosenki
Oryginał
Pamiętam za dzieciaka byłem słodki jak Nutella.
Wszystko się pozmieniało, kiedy wyjechałem ze dna. Teraz dążę do finansów, bo poczułem smak Amsterdam.
Twoje smak zwycięzca przypomina vegan kebab. All in one.
Wyrwałem dziurę na to, że na scenie robię bounce i w kogo się zatacza ten, co tylko traci czas.
Kupujcie te bilety, przecież to przyniesie fun. Ja chętnie to zobaczę i z was uprowadzę was.
Bounce, bo-bo-bo-bo-bo-bo-bounce. Bounce, bo-bo-bo-bo wchodzi bounce.
Bounce, bo-bo-bo-bo-bo-bo-bounce. Bounce, do domu wchodzi bo-bo-bo-bounce.
Bounce, bo-bo-bo-bo-bo-bo-bounce. Bounce, bo-bo-bo-bo wchodzi bounce.
Bounce, bo-bo-bo-bo-bo-bo-bounce.
Bounce, do domu wchodzi bo-bo-bo-bounce. Wrywam bas ciężki jak kwintal.
Stoję bez koszulki. Świecę teksty z notatnika.
Kiedy na tym się dorobię, na nawijaniu na bitach. Będę śmiał się z najtupych. Że to mina podatnika. Kurwa co?
Kurwa jak? Jak to tak, że na koniec dnia ja się będę śmiał?
Jak to tak, że ten najchóbszy z klasy moron robi szał?
Najmniejsze wymagania i tak nie zrobisz na czas.
-Biggie Jack tam był. -Tato, tato. Mogę trap?
Mamy trap w domu synu. Skurwysynu! Siedzę w pokoju, ryję, wpierdalam te wodze w wodę.
Boli was, że się rozwinę. Boli was, że robię move. Źle się edukowałem.
Nie słuchałem waszej chujni. Ja miałem was wszystko. Jestem wrednym freakiem kutym.
I chyba wiesz, do czego dąży ta linijka. Nawijka prosta jak jebanie. Parę ścieżek, trochę kika.
Ja serio chciałem lecieć na dopierdolonych bitach, ale wyjdę bez becelu, bo nie skuma tego retard. Polski konsument ma zamknięty łeb.
Ja chciałem tylko zarobić na chleb. Zje, co mu dadzą. Zje nawet jak złe. Nie boję się opinii twojej.
Nie weźmie mnie lęk. Wchodzi bounce, bounce, bo-bo-bo-bo-bo-bo-bounce.
Bounce, bo-bo-bo-bo wchodzi bounce. Bounce, bo-bo-bo-bo-bo-bo-bounce.
Bounce, do domu -wchodzi bo-bo-bo. -Big S.
Big Charma. Mo S. działa na mojego ex jak viagra. Do okręgu nie wpuszczamy kurw jak
Gandalf. Nie chcę mieć pierścionka, kiedy w garażu mam Maybach.
Czy zaszczany klub, czy Netflix obecna. Łamię se paznokcie, w kole zwijam łeb jak Presley'a.
Dosyć mam porównań dziesięć lat czy na testach. Płonię maj, kiedy nic nie robię. Tesla.
Polski konsument ma zamknięty łeb. Ja chciałem tylko zarobić na chleb.
Zje, co mu dadzą. Zje nawet jak złe. Nie boję się opinii twojej. Nie weźmie mnie lęk.
Wchodzi bounce, bounce, bo-bo-bo-bo-bo-bo-bounce.
Bounce, bo-bo-bo-bo wchodzi bounce. Bounce, bo-bo-bo-bo-bo-bo-bounce.
Bounce, do domu wchodzi bo-bo-bo. Ja, ja, ja.
Tu, tu, tu, tu, tu.