Opis
Wydany: 2026-04-10
Tekst i tłumaczenie piosenki
Oryginał
С неба потоп влился в единый поток, растворится между станций метро в ветровке с патчем с розы ветров.
Где-то под землей глубоко летел из центра последний вагон, где связи нет, абонент стал нем, и где-то во мне затихает мой гнев.
Оседая на дне, пропадаю во тьме, чтобы наедине, чтобы наедине.
Тихо внутри подавить свой страх. Застыну, будто каменной став.
Не люблю, не живу, не дышу, не пишу. Меня никак не достать.
Я иду, куда глаза глядят. Опять туман в уме.
Тихий шорох капель аккомпанемент.
Если приспособиться тут не сумел, этот город над тобой воздвигнет серый монумент. Я иду, куда глаза глядят. Опять туман в уме.
Тихий шорох капель аккомпанемент.
Если приспособиться тут не сумел, этот город над тобой воздвигнет серый -монумент. -Не переживай, город всех прожует.
Вот оно такое бытие, житие. Все по правилам бульварного романа.
Смотри, она ищет его, а он ищет ее. В городе смог, над которым висит толпы безликих и немых NPC.
И не помогают, как ты ни проси, ни верховный демиург и ни Нова Пассик.
Мы видали сто таких сюжетов. Все похожи они до степени смешения. Оригинальность не играет роли.
Все играем роли в неком отношении. Неважно, Монмартр цветущий взоры ласкает
Ронтонов ляписом или унылые снега гнетущие где-то в области Челябинской.
Где бы ты ни был, совпадает сюжет.
Наше бытие это клише на клише, перипетии одинаковых историй. Эти нити не распутает даже Мишесть. Кто виноват?
Так уж вышло, mon cher. Увидел ее и прямо в сердце, в душе. Э, как проняло это то самое love.
У обоих -полов тут одно на душе. -Я иду, куда глаза глядят.
Опять туман в уме.
Тихий шорох капель аккомпанемент.
Если приспособиться тут не сумел, этот город над тобой воздвигнет серый монумент. Я иду, куда глаза глядят. Опять туман в уме.
Тихий шорох капель аккомпанемент.
Если приспособиться тут не сумел, этот город над тобой воздвигнет серый монумент.
Tłumaczenie na język polski
Z nieba powódź lała się w jeden strumień, rozpływając się pomiędzy stacjami metra w wiatrówce z naszywką z róży kompasowej.
Gdzieś pod ziemią ostatni wagon leciał głęboko z centrum, gdzie nie ma połączenia, abonent zamilkł i gdzieś we mnie opada złość.
Opadając na dno, znikam w ciemności, abym mógł być sam, abym mógł być sam.
Cicho stłum swój strach w środku. Zamarznę, jakbym był z kamienia.
Nie kocham, nie żyję, nie oddycham, nie piszę. Nie ma jak się ze mną skontaktować.
Idę tam, gdzie poprowadzą mnie oczy. Znów mgła w głowie.
Akompaniamentem jest cichy szelest kropel.
Jeśli się tu nie zaadaptujecie, to miasto postawi nad wami szary pomnik. Idę tam, gdzie poprowadzą mnie oczy. Znów mgła w głowie.
Akompaniamentem jest cichy szelest kropel.
Jeśli się tu nie zaadaptujecie, to miasto postawi nad wami szary pomnik. -Nie martw się, miasto wszystkich pożre.
Oto czym jest bycie, życiem. Wszystko trzyma się zasad powieści pulpowej.
Spójrz, ona szuka jego, a on szuka jej. W mieście panuje smog, nad którym wiszą tłumy bezimiennych i głupich NPC-ów.
I bez względu na to, jak bardzo poprosisz, ani Najwyższy Demiurg, ani Nova Passik nie pomogą.
Widzieliśmy setki takich historii. Wszystkie są łudząco podobne. Oryginalność nie ma znaczenia.
Wszyscy w jakiś sposób odgrywamy role. Nieważne, kwitnący Montmartre pieści oczy
Rontonowski lapis, czyli nudny, uciążliwy śnieg gdzieś w rejonie Czelabińska.
Gdziekolwiek jesteś, fabuła pasuje.
Nasze istnienie to klisza na kliszy, koleje identycznych historii. Nawet Misza nie jest w stanie rozwikłać tych wątków. Kto jest winien?
Tak się po prostu stało, mon cher. Widziałem ją prosto w moim sercu, w mojej duszy. Och, jak ta sama miłość przeniknęła.
Obie płcie mają tu tę samą duszę. -Idę tam, gdzie poprowadzą mnie oczy.
Znów mgła w głowie.
Akompaniamentem jest cichy szelest kropel.
Jeśli się tu nie zaadaptujecie, to miasto postawi nad wami szary pomnik. Idę tam, gdzie poprowadzą mnie oczy. Znów mgła w głowie.
Akompaniamentem jest cichy szelest kropel.
Jeśli się tu nie zaadaptujecie, to miasto postawi nad wami szary pomnik.