Inne utwory od elarm
Opis
Producent: Elarm
Tekst i tłumaczenie piosenki
Oryginał
Долю кожен обирає сам, я. І що залишаю в небі сам, я.
Хочу дім, а біля нього сад, я. Щоб бачити, для чого я не спав, я. У стакані грам, та не гімн, я.
Сірий дим окутає легені, я. Бачу небо із вікна у селі, я. Знаю, що ти там, God see me.
Частіше дзвоню рідним, поки вони ще з нами.
Спитати, як справи, бо колись їх не стане. Не пам'ятаю, коли було легко востаннє.
Часом життя підводить і міняє всі плани. Я хочу, щоб ніхто в родині лиха не знав.
Я хочу, щоб моя бабуся жила до ста.
Я хочу не питати, ким, до біса, я став, якщо я зупинюсь і не займу п'єдестал.
Я хочу, щоб планета продовжувала крутитись, а сума у кишені продовжувала водитись.
Я хочу, щоб мій розум не дав мені помилитись і щоб за моє завтра було кому помолитись.
Я хочу бути вдячним за кожен із днів і щоб моїми діями не керував гнів.
Хочу, щоб ці умови не лишали нас сил, бо диявол посміхається частіше слабким.
Долю кожен обирає сам, я. І що залишаю в небі сам, я.
Хочу дім, а біля нього сад, я. Щоб бачити, для чого я не спав, я. У стакані грам, та не гімн, я.
Сірий дим окутає легені, я. Бачу небо із вікна у селі, я. Знаю, що ти там, God see me.
Пишу слова в блокнот під звук генераторів за вікном про щасливе майбутнє, що мариться, ніби сон. Пускаю дим з балкона, сумуючи за Дніпром.
Коли я повернусь, ми співатимемо разом. А поки давлю цей біль, не маючи в плану бій.
Досі пишу від серця і досі кладу на біт. Часом все буде добре, так складно сказати їй.
Та те, яким буде завтра, залежить тільки від дій. Тож долю кожен обирає сам, я.
І що залишаю в небі сам, я. Хочу дім, а біля нього сад, я. Щоб бачити, для чого я не спав, я.
У стакані грам, та не гімн, я. Сірий дим окутає легені, я.
Бачу небо із вікна у селі, я.
Знаю, що ти там, God see me.
Tłumaczenie na język polski
Każdy wybiera swój los, ja. I co sam zostawiam na niebie.
Chcę mieć dom i ogród obok, ja. Żeby zobaczyć, po co się obudziłem, ja. Mam gram w szklance, ale nie hymn.
Szary dym spowija moje płuca. Z okna we wsi widzę niebo. Wiem, że tam jesteś, Boże, spójrz na mnie.
Częściej dzwonię do bliskich, gdy są jeszcze z nami.
Zapytaj, jak się sprawy mają, bo pewnego dnia tak się nie stanie. Nie pamiętam, kiedy ostatni raz było mi łatwo.
Czasami życie zawodzi i zmienia wszystkie plany. Chcę, żeby nikt w rodzinie nie wiedział o katastrofie.
Chcę, żeby moja babcia dożyła stu lat.
Nie chcę pytać, kim do cholery się stałem, jeśli zatrzymam się i nie stanę na podium.
Chcę, żeby planeta się kręciła, a pieniądze w mojej kieszeni kręciły się.
Chcę, żeby mój umysł nie pozwalał mi popełniać błędów i żeby ktoś modlił się o moje jutro.
Chcę być wdzięczny za każdy dzień i nie pozwolić, aby złość rządziła moimi działaniami.
Chcę, żeby te warunki nie pozbawiły nas sił, bo diabeł częściej uśmiecha się do słabych.
Każdy wybiera swój los, ja. I co sam zostawiam na niebie.
Chcę mieć dom i ogród obok, ja. Żeby zobaczyć, po co się obudziłem, ja. Mam gram w szklance, ale nie hymn.
Szary dym spowija moje płuca. Z okna we wsi widzę niebo. Wiem, że tam jesteś, Boże, spójrz na mnie.
Przy dźwiękach generatorów za oknem piszę słowa w notesie o szczęśliwej przyszłości, która marzy jak sen. Wydmuchuję dym z balkonu, tęsknię za Dnieprem.
Kiedy wrócę, będziemy razem śpiewać. W międzyczasie stłumię ten ból, nie planując walki.
Wciąż piszę z serca i nadal stawiam na beaty. Czasami wszystko będzie dobrze, tak trudno jej to powiedzieć.
Ale to, jak będzie wyglądać jutro, zależy tylko od działań. Więc każdy wybiera swój własny los, ja.
I co sam zostawiam na niebie. Chcę mieć dom i ogród obok, ja. Żeby zobaczyć, po co się obudziłem, ja.
Mam gram w szklance, ale nie hymn. Szary dym spowija moje płuca.
Z okna we wsi widzę niebo.
Wiem, że tam jesteś, Boże, spójrz na mnie.