Inne utwory od Dżanglu
Inne utwory od KaZeK
Inne utwory od St. Elmo
Opis
Wokalista: Dżanglu
Wokalista: KaZeK
Inżynier miksowania, produkcja muzyczna, inżynier masteringu: St. Elmo
Kompozytor Tekst tekstów: Aleksander Sobczuk
Kompozytor Tekst tekstu: Szymon Kaźmierczak
Kompozytor: Mateusz Jechna
Tekst i tłumaczenie piosenki
Oryginał
Na pewno wiesz jak to jest
Wstawanie z wyra będzie
Pójść do tyry to wyczyn
I ciągle pukam, kto tam?
I ciągle szukam, kurwa
Wybuduję domy dla mnie i dla moich bliskich
Znajdę dla nich działkę w swoim czasie, to nie
Czy wybudujemy domy?
Pokażemy się, rozumiemy ten biznes
Zero papieru na starcie, ale kąt ataku zawsze był ikoniczny
Z PL przekminiliśmy wizji na to wiele
To nie wyścig, a cel za celem
Steady pace w rytmie L. Mosaint
Six feet to the face, z krem tylko acapelle
Nie chce mi się żyć tak jak to tu mam
Nieodwracalnie mi spreoberet
Zafiksowany przepuściłem parę szans
Ale mam plan na nas, który wypali nam, wierzę
Z głębi serca szczerze
Zespół siebie nie jest to problemem
Próbuję patrzeć szerzej
Demony stają na baczność przecież
To ta zazdrość we mnie
Wzniesie ogień, nie chce gasnąć we mnie
Gadam z Bogiem, kiedy nowy pas
Muszę pożegnać się z tą łatką wreszcie
Bo gdybym mógł zabrać raperom to co se dla siebie bym kurwa to zabrał
Nie patrzył w tył, mimo że ciągle był
Osiemdziesiąt mil z dala miasta
W lesie chata, zero signal
Telefon wyjebany do kominka
Okolica, w której nie zatrzyma się już nikt
Ej, moja chora ambicja
Na zawsze razem, mimo że z samym sobą sobie nie radzę
Zapłaciłem człono stale stawiając nogę na gazie
I wypaliłem się do cna, a ty
Na pewno wiesz jak to jest
Cały czas w kółko
Kariera, ambicje i stres
A prawda jest taka, że wstawanie z wyra to wyczyn
Pójść do tyry to wyczyn
Największemu wrogowi bym nie życzył
Żeby czuł się tak samo jak ja
I ciągle pukam, kto tam?
Niech ktoś mnie wpuści gdzieś
I ciągle szukam, kurwa
Gdzie moje miejsce jest
Wybuduję domy dla mnie i dla moich bliskich
Znajdę dla nich działkę w swoim czasie, to nie
Ten sam pokój drugi miesiąc
Nie dotknąłem mikrofonu ani razu
Czuję, że marnuję życie
Są tacy co i tak zabiliby za to by
Pokazać się tak samo jak ja
Żyć w tym tak samo jak ja
Być w tym tak samo jak ja
Żaden ich styl nie gra tak samo jak ja
Synu, uważaj czego sobie życzysz
Ochłoń, też byłem tam
Chciałem jedynie z tego wyżyć
Dziś czuję, że muszę sięgać zawsze wyżej
Z tych samych przyczyn co ty
Gdy się czujesz mały myśląc o tym jakie
Inni mają życia według swoich story
Jestem popsuty i uzależniony
Struty tym jak żyłem do tej pory
Przepracowany na każdym kroku
Nie wiem jak smakują wolne wieczory
Więc nie pytaj czemu jestem gorzki
Całe moje życie dziki gąsienic
To nie wyścig, spocznij
Będą od ciebie szybsi, lepsi, młodsi
A ja nie pamiętam jak to jest nie być w tyle
Długo goniłem coś co jest niemożliwe
A jeżeli też czujesz to samo co ja
Życzę nam byśmy zwolnili na chwilę
Nie pamiętam jak to jest nie być w tyle
Długo goniłem coś co jest niemożliwe
A jeżeli też czujesz to samo co ja, to
Na pewno wiesz jak to jest
Cały czas w kółko
Kariera, ambicje i stres
A prawda jest taka, że wstawanie z wyra to wyczyn
Pójść do tyry to wyczyn
Największemu wrogowi bym nie życzył
Żeby czuł się tak samo jak ja
I ciągle pukam, kto tam?
Niech ktoś mnie wpuści gdzieś
I ciągle szukam, kurwa
Gdzie moje miejsce jest
Wybuduję domy dla mnie i dla moich bliskich
Znajdę dla nich działkę w swoim czasie, to nie wyścig