Inne utwory od Ten Typ Mes
Opis
Kompozytor: Jakub Kuśpiel
Autor tekstu: Piotr Szmidt
Tekst i tłumaczenie piosenki
Oryginał
T-T-T-T-Tede F, ta z deflaya flejtuch.
Patrz jak spływa po mnie fala hejtu, jak po kaczce, kaczce po detailingu. Jaka fala? Dla mnie to jest śmigus dyngus.
Redaktorze repeat value lepiej zrób porządek z żoną.
Na repeat czyta je sumie na dzielnicy jak listonosz. Mój syn ma cztery mieszkania, ja jedno zero kredytu.
Wszystko zarobione, zarobione kilo kwitu.
Ty biłeś się w życiu tylko z myślami.
Debiutancka walka jest common, ale my z tego pizgamy, bo są zasady dla Jacka i zasady dla Piotrka. Jacek powie policji, gdzie kilera spotkał.
Na to ludzie i boty mu złagodzą kłopoty. Jacek to taki szczęściarz.
Pewnie wygrał już w totka. No more, no mas, no pasaran. Niech wie każdy ty Daca fan to gorszy niż
Ave Satan.
A jak w garażu zostawiłeś swe wieśniackie autka, bo się bałeś, że cię ludzie poznają i będą szarpać. Wynająłeś zwykłe Audi na rok. Znam sprawę.
To byłoby zabawne, gdyby nie było tak słabe. I wstawiłeś kraty w studiu na kłódkę.
Jak pies takiego widzi, prosi o jedną nutkę, bo zna już twą melodię frajerską. Idź gamoniu z poisami proś wioski na dancefloor.
Co tu kminić? Skolimowi rób rhyming po kolei ciebie Jaśku już wyj mój limit.
Jaki limit? Jestem bliżej ekstazy. Komentarze. Synu mnie chcieli zabić dwa razy.
Mojej rodzinie służba czyta od lat dwustu. Wam to strach zlecić zbieranie chrustu.
Chłopki to nie mój walek. Nie o moich paniach.
Te zapierdalały se na uniwerek na saniach.
Mogę być w odbiorze trudny, lecz mój dziadek urodził się w tysiąc osiemset dziewięćdziesiątym siódmym. Czaisz?
Więc jestem dziwny, jestem dumny i prawdziwy przy okazji od kołyski aż do trumny. A się nie wstydzę pochodzenia jak bonjour.
Dajcie mi zamek skurwysyny.
Może być ten w Książu, a Tede wstydzi się i chce być idolem patusów, a jest idolem lamusów. Fanatyk Tedega mam od razu wizję porzygu.
Czyta bio milionera, chce ukończyć szkołę podrywu i być idolem dzieciaków. Kabaty dla ciebie dzielnica dla mnie expolo ziemniaków.
Zobacz ile panczy kurwo jak bogini Shiba jestem. Jesteś Muhammedem Ali.
Nie, to tylko AliExpress. Cyklisto, wkładam ci patyk w szprychę.
Zaliczysz nieliche baty lamusów, dupy i facjaty ciche.
Dupa silencio. Jeśli już, to cytujesz i to zgodnie z intencją.
Tak, mam się za lepszego od przemocowej zgrai i od każdego plagiatiarza pozbawionej talentu faji.
I od tych bez flow, bez poglądów, bez techniki. Oceniać lubię.
Ten jest kimś, a ten nikim. Bo jestem Męsem i ty kochasz mnie hejtować, lecz na żywo jesteś miły.
Mijasz bez słowa, a ty odrealnionym Jackiem w czapce.
No to czapkuj swemu panu na ulicy i w kapce. Dzień się kończy, ale walka trwa.
Dwa pady i jaranie wersalka i ja na niej. Dzień się kończy, ale walka trwa.
Dwa pady i jaranie wersalka i ja na niej. Dzień się kończy, ale walka trwa. Dwa pady i jaranie.
Walka, walka i ja na niej. Dzień się kończy, wersalka trwa. Dwa pady i jaranie, walka trwa.
I od razu runda trec. Zwycięstwa fundament. Turnament winner to znów pan
Męs. Męs. Jezu, ale mocne puchy napędzają te moje nocne ruchy.
To nie duchy Jacku, to zwiastuny twojej skuchy Jacku, więc kurwa ruchy Jacku.
Jacku mógłbyś przepraszać, a wiem, jak umiesz ładnie.
Wyciągałeś miękką łapkę, gdy kazałem ci skamleć. Skomleć.
Nie wiem, ale wciąż będziesz zjebem.
-DJ Dying. -DJ
Dying.