Inne utwory od Chada
Inne utwory od RX
Opis
Wydany: 2017-12-01
Tekst i tłumaczenie piosenki
Oryginał
Z niedowierzaniem patrzę na ludzi, którym tu wszystko przychodzi z trudem.
Nawet nie pytam ile to pali. Stać mnie na psa, stać mnie na budę.
Czasem się gubię w pieprzonym życiu. Płacę za błędy najwyższą cenę. Lata stracone mam bezpowrotnie.
Co tu pierdolić ziomuś więzienie, złe informacje. Wszędzie te prochy.
Policja bije, wódka nas psuje świat pojebało.
Nawet nie walczę, tylko się ziomuś dostosowuje.
Nie oczekuję, że mnie polubisz, ani tym bardziej, że mnie pokochasz. Tak czy inaczej zostaję tutaj, dopóki kurwa się nie wycofam.
Towar na blokach i w rezydencjach, towar w więzieniach. Wszędzie ten towar.
Hurt, potem detal. Ludzie to biorą. Nie wyglądają jak okazy zdrowia.
Wiem o czym mowa. Igrałem z losem. Tam pod hotelem też mogłem skonać. Bóg jednak czuwał.
Śmierć najwidoczniej jeszcze nie była mi przeznaczona.
Tak jak bohater znowu powracam. Turzynki falą. Tak prosperuje. Nie sypię cukru, tylko po stokroć.
Za ten stan rzeczy szczerze dziękuję.
Wiem, że szanuję twoje oddanie i nie traktuję cię jak jelenia. Zamiast hajs przepić kupujesz album.
Nawet sam nie wiesz jak to doceniam. Styl najświeższego sortu. Na pół buta wrócił chara.
Znowu jasno sprawę stawia. Trzeba z życiem stoczyć bój.
Jestem świadom, że ta wizja jednak nie każdemu siada. Miałem czas się zastanawiać. Przemyślałem sobie w chuj.
To styl najświeższego sortu. Na pół buta wrócił chara. Znowu jasno sprawę stawia.
Trzeba z życiem stoczyć bój.
Jestem świadom, że ta wizja jednak nie każdemu siada. Miałem czas się zastanawiać. Przemyślałem sobie w chuj.
Pełną gotowość zgłaszam do walki. Widzę niepokój na wrogich twarzach.
Przeżyłem ojom, przetrwałem piekło, zniosę tu wszystko. Ból mnie nie zraża.
Nigdy dość prawdy o nas i życiu. A więc na nowo prawdę obnażam.
Jeśli nie jesteś na nią gotowy, lepiej zawczasu dzwoń do lekarza.
Raperzy smutną, że jest im ciężko, chociaż są wolni. Wciskają kit.
Ja nie narzekam, że mam pod górę, skoro wiem dobrze, że idę na szczyt. Bit rozpierdala niczym eksplozja. To dla gamoni kraina tortur.
Pewnie by chcieli, bym nadal siedział i nie dostarczał świeżego sortu.
Jeden za wszystkich, każdy za siebie. Zamiast hejtować lepiej coś nawij.
Przed monitorem zgrywasz kozaka, lecz prosto w oczy brak ci odwagi.
Pragnę zostawić tu coś po sobie, nim bezpowrotnie trafię w podziemie.
Więc się nie poddam, póki sił starczy. Walczę z największym wrogiem. Zwątpienie.
Nieraz nie wierzę w to, co tu widzę. Więc się odwracam i mówię z fartem. Ja w to nie wchodzę. To nie mój klimat.
Jestem raperem, nie jakimś klaunem. Mam swoją szajkę w jednej osobie.
Rozum to teraz żegnam cię chłopie. Zbyt długo żyłem w nieświadomości.
Ludzie pomogli, włączyli mnie w proces. Styl najświeższego sortu. Na pół buta wrócił chara.
Znowu jasno sprawę stawia. Trzeba z życiem stoczyć bój.
Jestem świadom, że ta wizja jednak nie każdemu siada. Miałem czas się zastanawiać. Przemyślałem sobie w chuj.
To styl najświeższego sortu. Na pół buta wrócił chara. Znowu jasno sprawę stawia.
Trzeba z życiem stoczyć bóg.
Jestem świadom, że ta wizja jednak nie każdemu siada. Miałem czas się zastanawiać. Przemyślałem sobie w chuj.
Bóg mi pomaga znosić to wszystko, choć nie jest dumny z niektórych ruchów.
Już obolałe pewnie ma dłonie od zaciskania cierpliwie kciuków.
Czasem przeklinam sam siebie w duchu, bo nonszalancko idę przez życie. Zgubne nałogi ciągną się za mną.
Chyba już pora odciąć kotwicę.
Wszystko jest dobre w zdrowych granicach, ale kojoty lecą na całość. Paru kolegów już pożegnałem dawno i życie sformatowało.
To nie makaron na twoje uszy. Jakiś zamieci. Do chuja zrobisz. Mnie się udało.
I koniec z końcem jakoś związuję. Wdzięczny losowi. Nie stoję skromnie w tylnym szeregu.
Cały czas ćwiczę, ciągle coś robię i nie pozwolę za żadne skarby, by mój potencjał leżał odłogiem. Jak jesteś wrogiem to wypierdalaj.
Jak kibicujesz to przybij piątkę. Jestem olbrzymim fanem Chrystusa. Serio, to działa. Odmów koronkę.
Nie rezygnuję ze swoich marzeń. Na rewolucję jestem gotowy. Wciąż się rozglądam.
No i pilnuję, jakbym był ciągle na warunkowym. Chcę mieć dobrobyt. Dość wycierpiałem.
Teraz to pragnę tylko spokoju. Styl najświeższego sortu dostarczam.
Nie chcę już siedzieć po uszy w gnoju. Styl najświeższego sortu.
Na pół buta wrócił chara. Znowu jasno sprawę stawia. Trzeba z życiem stoczyć bój.
Jestem świadom, że ta wizja jednak nie każdemu siada. Miałem czas się zastanawiać.
Przemyślałem sobie w chuj. To styl najświeższego sortu. Na pół buta wrócił chara.
Znowu jasno sprawę stawia. Trzeba z życiem stoczyć bój.
Jestem świadom, że ta wizja jednak nie każdemu siada. Miałem czas się zastanawiać. Przemyślałem sobie w chuj.