Inne utwory od PRO8L3M
Opis
Powiązany wykonawca, producent, wokal: PRO8L3M
Mikser, personel studia, inżynier masteringu: Piotr Witkowski
Autor: Oskar Tuszyński
Kompozytor: Piotr Szulc
Kompozytor: Margareta L. J. Greet Voermans
Kompozytor: Johannes LH Jan Engelaar
Kompozytor: Koen Groeneveld
Kompozytor: Nathaniel Pierre Jones
Kompozytor: Adriaan Addy Van Der Zwan
Tekst i tłumaczenie piosenki
Oryginał
Siemasz Młordko! Posłuchaj mnie, co wy się tak kurwa wczoraj zawinęliście szybko?
-Tam kitować się poszliście, czy co kurwa?
-Heh, mordo, byłeś tak porobiony, że i tak byś nie zrozumiał. Ty, poczekaj, ktoś na sportowy dzwoni.
-Halo, kto mówi? -Kto mówi?
A z kim się kurwa umawiałeś -dzisiaj, co?
-Ty, ale kurwa jak, skąd ty masz numer do -mnie?
-Nie interesuj się, jak od ciebie mordy -dostaniesz. -Kurwa, co?
Co, co? Jajco! Dwa dni nie odbierasz, chuj wie, gdzie jesteś.
Myślałeś, że numer -nieodpłatny? -Nara, nara. Ty, to znowu ona.
Myślałem, że -się uwolniłem. -Mordo, to nie da rady.
To Rutkowski -patron. -Miałem zmądrzeć, miałem milczeć.
Miałem przestać, miałem słuchać. Miałem wiedzieć, miałem myśleć.
Miałem kochać, miałem dawać. Miałem zamiar, miałem namiar.
No więc wykonałem telefon. Bądź pod biblioteką. Polecam kolegom Witkacy, a nie
Ildefons.
Od biblioteki do pralni odebrać słój, bo lubię mieć na wieczór outfit czysty jak kwit. A teraz jeszcze ostatnie szlify.
Wy dupeczki z city miały na pulpity gify. Wygładzony tis, hieroglify.
Wy zmięci jak spliffy, więc gdzie te wity?
Mógłbym od razu wbijać na Audioriver, bo błyszczę, co widać jak gold submariner. Widzisz, co tu piszę?
Że szkło jest polarized, więc wytrzyj ślinę, 'cause I'm the winner. O dziwne, ciche letnie popołudnia.
-O dziwne, ciche letnie popołudnia. -I pełnych głębi soczystych owoce.
-I pełnych głębi soczystych owoce. -W chłodnawym cieniu zapomniana studnia.
-W chłodnawym cieniu zapomniana studnia. -Potem obłędne wieczory i noce.
-Potem obłędne wieczory i noce.
-O dziwne, ciche letnie popołudnia i pełnych głębi soczystych owoce.
W chłodnawym cieniu zapomniana studnia. Potem obłędne wieczory i noce.
Zadzwoniłem, umówiłem, poczekałem, pojechałem, popatrzyłem, odebrałem, przypomniałem. Cóż, zjebałem.
Miałem pisać, miałem dzwonić, miałem być, lecz mnie nie było, więc posłuchałem, jaki to jestem. Ziemią nie ruszyło, a ja już prawie pod wejściem.
Dzień jak każdy, ale na szczęście zupełnie inny, bo świat byłby straszny, a ja okropnie nieszczęśliwy.
A teraz walczę tu na tej balandze i nikogo nie niańczę, bo didżej puszcza punche.
Na grzance mam taneczną branżę i zjadam ich jak biznes lunch w Er France.
Mam wsparcie, bo ziomek na bramce, na lewej flance obcinka alfa samce.
Czają się tak jak Komancze, ale dzisiaj to mi wszystko egalganse.
O dziwne, ciche letnie -popołudnia. -O dziwne, ciche letnie popołudnia.
-I pełnych głębi soczystych owoce. -I pełnych głębi soczystych owoce.
-W chłodnawym cieniu zapomniana studnia. -W chłodnawym cieniu zapomniana studnia.
-Potem obłędne wieczory i noce. -Potem obłędne wieczory i noce.
O dziwne, ciche letnie popołudnia i pełnych głębi soczystych owoce.
W chłodnawym cieniu zapomniana studnia.
Potem obłędne wieczory i noce.