Inne utwory od Матвій М.
Opis
Kompozytor: Матвій Матвійчук
Autor tekstu: Матвій Матвійчук
Tekst i tłumaczenie piosenki
Oryginał
Матвійко зробить це за єдин раз!
Кохання розбило губу, кров тече, мов юшка. Я на воду, але давить плюшка.
Серед люду почуваюся спаплюженим, напруженим, на музиці одружений чи, може, у полоні.
Рідні долоні можуть вгріти болем, якого вже по горло вистачає.
На крані наливають паливо, яке не лічить рани, вони заживають з часом, точно не одразу.
Дописавши фразу, не зловив екстазу. Пара вух на голові наслухалася джазу.
Новий день, і я теж новий. Сиджу сам у пабі, бо я нездоровий, хворий на ліниву долю.
Можу заробити на ходок в заправці Окко, але місяць працювати тре буде для цього.
Я мов той же брак, що поневолі просить копійчину за свідомий погляд.
Хіба комусь є діло, що я більше не живу у мріях? Хіба комусь є діло до того, що я пишу уміло?
Ростив скилиці на спині, та вони стали тягарем.
Може, на дні та у пітьмі, але, повір, такі ж проблеми, як у тебе. Ми всі однакові чи надто різні? Забув життя, коли пив
Ріслінг.
Тепер мені підходе лише Каберне, та все одно так не боре, як від музла, яке так пре. Заблукав поміж трьох соснах.
Біч ос лав соса, а я люблю її постать, її погляд, її пози, її волосся.
Не дивлячись на рани, вона чисте задоволення. Стосунки - це на легко, хіба якщо ти вже підкорений.
Я на проводі чи, може, на мотузці.
Своїми римами вдягаю семпли в блузки, трохи брудні, але почуєш у відлунні буденної напруги. Обурений від туги, та пішла вона до дупи.
Отримую нову ходу, допивши келих другий.
Не думав, що якась місцина може стати другом.
Може, третій чи четвертий втопить мої нерви, але тут без перерви, якщо навіть не на черзі, насиплю тої решти. Гівна та гілля, краще попілля.
Це моє підпілля, це мої уміння. А якщо не до вподоби, поцілуй мої стопи.
Я пішов, а тобі щасливої дороги. Ау!
Tłumaczenie na język polski
Matviyko zrobi to za jednym zamachem!
Miłość złamała wargę, krew płynie jak zupa. Jestem na wodzie, ale bułka naciska.
Wśród ludzi czuję się duszona, napięta, poślubiona muzyce, a może w niewoli.
Rodzime dłonie mogą rozgrzewać się z bólu, co już wystarczy na gardło.
Z kranu leje się paliwo, które nie goi ran, one goją się z czasem, na pewno nie od razu.
Po napisaniu frazy nie złapałem ekstazy. Para uszu na głowie słuchała jazzu.
To nowy dzień i ja też jestem nowy. Siedzę sama w knajpie, bo mi niedobrze, mam dość leniwego losu.
Mogę zarabiać jako piechota na stacji Okko, ale będę musiał na to pracować przez miesiąc.
Jestem jak ten sam brak, który mimowolnie prosi o grosz za świadome spojrzenie.
Czy kogoś obchodzi, że nie żyję już marzeniem? Czy kogoś obchodzi, że piszę umiejętnie?
Wyrosły mu golenie na plecach, ale stały się ciężarem.
Może na dnie i po omacku, ale uwierz mi, te same problemy co Ty. Czy wszyscy jesteśmy tacy sami, czy zbyt różni? Kiedy piłem, zapomniałem o swoim życiu
Rieslinga.
Teraz pasuje mi tylko Cabernet, ale i tak nie walczy tak bardzo jak z kufy, która jest taka przednia. Zgubiłem się wśród trzech sosen.
Cholera, ale uwielbiam jej figurę, jej wygląd, jej postawę, jej włosy.
Pomimo ran jest czystą przyjemnością. Relacje są łatwe, chyba że jesteś już pokonany.
Jestem na drucie, a może na linie.
Do moich rymów noszę próbki w bluzkach, trochę brudne, ale słychać je w echu codziennego napięcia. Oburzona tęsknotą poszła na tyłek.
Po wypiciu drugiego kieliszka dostaję nowy ruch.
Nie sądziłam, że jakieś miejsce może stać się przyjacielem.
Może trzeci, czwarty utopi mi nerwy, ale tutaj bez przerwy, jeśli nawet nie w kolejce, doleję resztę. Gówno i gałązki, lepszy popiół.
To jest mój underground, to są moje umiejętności. A jeśli ci się to nie podoba, pocałuj moje stopy.
Już mnie nie ma, miłej podróży. Oh!